Amerykański start-up zainwestuje w Polsce

Po dekadzie w Dolinie Krzemowej Krzysztof Kujawa wraca do Polski. Tu ma bić informatyczne serce jego ubezpieczeniowego start-upu

Na rynku IT Krzysztofa Kujawy nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest jednym z ojców AMG.net — powstałej pod koniec lat 90. XX wieku łódzkiej firmy, która — gdyby historia potoczyła się inaczej — byłaby jednym z najważniejszych obecnie krajowych graczy w branży IT. Jednak w 2006 r. przejął ją francuski potentat Bull.

POLISY SĄ TRENDY:
Zobacz więcej

POLISY SĄ TRENDY:

Ubezpieczenia są coraz modniejszym tematem w Dolinie Krzemowej — twierdzi Krzysztof Kujawa, założyciel start-upu Gabi. Kilka lat temu chciał zdobyć fundusze na projekt związany z produktami społecznościowymi (peer-to-peer). Nikt w technologicznym pępku USA nie był nimi zainteresowany. Dziś takie projekty są codziennością. ARC

Dziś AMG.net to Atos Polska — technologiczny gigant, który nad Wisłą zatrudnia 4,5 tys. pracowników. Po sprzedaży udziałów Krzysztof Kujawa wyjechał do USA. Trafił do Doliny Krzemowej, gdzie odnalazł się w roli anioła biznesu, czyli inwestora, który bezpośrednio angażuje się w budowę nowych firm. Po dekadzie spędzonej w słonecznej Kalifornii wraca do Polski. Nad Wisłą zamierza ulokować informatyczne zaplecze dla nowego projektu.

— Przez ostatnie lata byłem zaangażowany w GetInsured. To firma, która specjalizuje się w sprzedaży przez internet ubezpieczeń medycznych. Dostarczamy także do kilku stanów naszą platformę, która służy do obsługi federalnego programu Obamacare — mówi Krzysztof Kujawa. Krzysztof Kujawa wycofał się jednak z bieżącego zarządzenia GetInsured i ogranicza się do roli inwestora. Jak wylicza, zostawiafirmę w dobrej kondycji. Generuje ona już kilkadziesiąt milionów dolarów przychodów rocznie, zatrudnia 200 osób, a w kilku rundach finansowania zebrała od inwestorów ponad 60 mln USD.

— Zdecydowałem, że mój kolejny projekt także będzie dotyczył ubezpieczeń. W ostatnich latach postrzeganie tej branży mocno zmieniło się wśród inwestorów. Jest mocno zapóźniona technologicznie wobec np. sektora bankowego. To oznacza, że skok technologiczny, który banki zaliczyły w ostatnim okresie, czeka teraz ubezpieczycieli — mówi Krzysztof Kujawa.

Mobilny broker

Po przeanalizowaniu trendów zdecydował się na budowanie od zera cyfrowego brokera. Tak powstało Gabi. Za tą nazwą kryje się aplikacja mobilna, która ma łączyć funkcje porównywarki cenowej z centrum do zarządzania portfelem ubezpieczeń. Krzysztof Kujawa, tłumaczy, że dzięki niej wszystkie informacje o posiadanych polisach znajdą się w jednym miejscu.

Zapewni także stały monitoring cen, możliwość kontaktu z ubezpieczycielem oraz zakupu polisy. Gabi ma wystartować w pierwszej połowie przyszłego roku. W pierwszej, zalążkowej rundzie finansowania udało się pozyskać kilka milionów dolarów od funduszy, które są zainteresowane inwestowaniem w segment insurtech. Gabi nawiązało także współpracę z 11 amerykańskimi ubezpieczycielami.

— Mniejsze firmy ubezpieczeniowe, czyli takie, które mają poniżej 5 proc. udziałów rynkowych, są mocno zainteresowane współpracą z nami. Więksi gracze do takich projektów jak nasz podchodzą na razie sceptycznie, ale zdarzają się także wyjątki — mówi Krzysztof Kujawa. Według niego, nie oznacza to, że amerykańscy giganci ubezpieczeniowi nie interesują się takimi start-upami jak Gabi. Zdecydowana większość z nich powołała do życia fundusze inwestycyjne, które penetrują segment insurtech. W ten sposób chcą trzymać rękę na pulsie, by nie podzielić losu banków, które przespały początek fintechowej rewolucji.

Polscy informatycy

Mimo że Gabi będzie działać tylko w USA (do zagospodarowania ma rynek o wartości 0,5 bln USD), to w projekcie jest polski wątek. Krzysztof Kujawa chce bowiem, by całe zaplecze informatyczne Gabi było zlokalizowane w Polsce.

— O programistów w Dolinie Krzemowej trzeba rywalizować z takimi firmami jak Google czy Facebook. W Polsce konkurencja o pracowników jest nieco łatwiejsza, a umiejętności polskich informatyków są na światowym poziomie — tłumaczy Krzysztof Kujawa. Podkreśla, że zdaje sobie sprawę z trudności, jakie mają firmy IT nad Wisłą z rekrutowaniem informatyków. Ale według niego, Gabi — nawet jako start-up — jest w stanie zapłacić im lepiej niż polskie firmy.

Dodatkowo daje im możliwość pracy w ciekawym projekcie dla firmy z Doliny Krzemowej, a w przyszłości możliwość otrzymania opcji na akcje pracownicze. Na początku Gabi chce zatrudnić w Polsce 10 osób. Utworzy też polski oddział. W miarę jego rozwoju liczba pracowników ma się sukcesywnie powiększać.

— Nie chcę na razie wybiegać daleko w przyszłość. Najważniejszy dla nas będzie pierwszy rok budowy firmy. Musimy udowodnić, że mamy atrakcyjny dla klientów produkt — mówi Krzysztof Kujawa. Gabi już teraz myśli o kolejnej rundzie finansowania, w której będzie chciało pozyskać nawet 10 mln USD. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Amerykański start-up zainwestuje w Polsce