Amica uderzy na Zachód i Południe

  • Anna Pronińska
opublikowano: 18-09-2012, 00:00

Największy potencjał jest w Rosji, ale spółka wraca do gry o rynki francuski i włoski, na których się sparzyła.

Jeśli dotychczasowe tempo wzrostu sprzedaży w Rosji się utrzyma, to w najbliższych miesiącach będzie to nasz rynek numer jeden — mówi Jacek Rutkowski, prezes giełdowej Amiki, specjalizującej się w dużym AGD. Po pierwszym półroczu 2012 Rosja przyniosła grupie niemal 181 mln zł sprzedaży — aż o 73 proc. więcej niż w tym okresie przed rokiem. Tymczasem krajowy rynek spadł o 6,6 proc., zapewniając 232 mln zł przychodów.

— Rosja ma ogromny potencjał. Mamy na nim bardzo dobre produkty i sieć dystrybucji — mówi Jacek Rutkowski.

Nie zamierza jednak budować fabryki, a decyzję o wstrzymaniu takiej inwestycji przed laty uważa za słuszną, bo po podliczeniu kosztów produkcja w Polsce okazała się bardziej efektywna.

— Widzimy jednak niebezpieczeństwo uzależnienia się od Rosji. Dlatego będziemy rozwijać inne rynki — mówi prezes Amiki. Hanna Kędziora, analityk Trigona, uważa, że dotychczas Rosja z nadwyżką rekompensowała spadki sprzedaży tak w Polsce, jak w Wielkiej Brytanii. Może też zastąpić utraconą sprzedaż na rynku niemieckim, gdzie w upadłości jest jeden z największych klientów Amiki.

— W długim okresie nie da się utrzymać w Rosji tak wysokiej dynamiki sprzedaży. Dlatego grupa szuka nowych rynków, gdzie mogłaby kierować rosnącą produkcję. Trzeba też pamiętać, że wyjścia zagraniczne są kosztowne, a ich sukces wcale nie jest przesądzony — uważa analityk Trigona. Na celowniku Amiki są m.in. Francja i Włochy. Na pierwszym rynku giełdowa firma dopina rozmowy z dużym importerem o zakupie jego mniejszościowego pakietu.

— Chcemy zainwestować w firmę, która ma 40-50 lat doświadczenia na tym rynku. Wprowadziłaby nas na ogromny rynek, gdzie rocznie sprzedaje się 770 tys. kuchni wolnostojących i 700-800 tys. piekarników. To nasze drugie podejście do Francji w ostatnich 10 latach — mówi Jacek Rutkowski.

Liczy się z tym, że rozmowy nie dojdą do skutku, wówczas spółka będzie mieć problem, bo stworzyła produkty dedykowane właśnie francuskiemu rynkowi.

— To kuchnie i piekarniki samoczyszczące się. Nie wykluczamy, że wówczas założymy własną spółkę i zwerbujemy ludzi z koncernów — mówi prezes Amiki. Ewentualne wejście do Włoch jest na początkowym etapie.

— Zaczynamy rozmowy. Pewnie będą bardzo trudne. To ciężki rynek, ale interesuje nas ze względu na wielkość. Mieliśmy już na nim spółkę, ale spisaliśmy ją na straty. Teraz pracujemy nad wykupem aktywów firmy będącej w upadłości. Zyskamy m.in. dostęp do kanałów dystrybucji — mówi Jacek Rutkowski. Spółce dotychczas nie udało się zaistnieć we Francji i Włoszech — wciąż odbijała się od tych rynków i traciła pieniądze.

— Jeśli mówimy o wejściu na rynek francuski, to obecnie Amica jest lepiej przygotowana z ofertą produktową niż kilka lat temu. Poza tym we Francji chce zaistnieć poprzez przejęcie dystrybutora, co wydaje się skuteczniejsze niż zaczynanie budowy sprzedaży od zera. Powodzenie tego przejęcia może przesądzić o wielkości sprzedaży plasowanej na rynku francuskim — uważa Hanna Kędziora.

Jej zdaniem, zarówno Francja, jak i Włochy to bardzo wymagające rynki.

— Są nasycone i nie tak wzrostowe jak Rosja. Dlatego nie liczyłabym na marże oraz przychody na poziomach, jakie grupa uzyskuje za wschodnią granicą. Tym niemniej pojawienie się nowych rynków w strukturze sprzedaży spowoduje efekt skali, a przez to pozytywnie wpłynie na marżowość całej grupy — mówi Hanna Kędziora.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu