Analitycy: kampania wyborcza wstrzyma poważne reformy

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-03-10 20:19

Rezygnacja ministra gospodarki i pracy Jerzego Hausnera wskazuje na to, że czołowi politycy już teraz rozpoczynają kampanię wyborczą, co oznacza, że żadne poważne reformy nie będą realizowane - sądzą analitycy banku BNP Paribas.

Rezygnacja ministra gospodarki i pracy Jerzego Hausnera wskazuje na to, że czołowi politycy już teraz rozpoczynają kampanię wyborczą, co oznacza, że żadne poważne reformy nie będą realizowane - sądzą analitycy banku BNP Paribas.

Według nich, sama rezygnacja, choć dla rynku będzie miała ograniczone implikacje (centrum polityki gospodarczej przeszło z ministerstwa gospodarki do resortu finansów) sugeruje, że kampania wyborcza i jej trudny do przewidzenia wynik wysuną się na pierwszy plan zainteresowań rynku.

"Biorąc pod uwagę to, że zarówno sam termin wyborów jak i szanse poszczególnych partii są niepewne, spodziewamy się, że ta niepewność udzieli się rynkowi i będzie hamulcem dla dalszego umacniania się obligacji i waluty" - napisali w czwartkowym komentarzu.

Inwestorzy, zdaniem BNP Paribas, coraz uważniej będą obserwować sondaże opinii publicznej zastanawiając się nad perspektywą wyłonienia stabilnego i spójnego rządu, a każda negatywna niespodzianka będzie sygnałem dla osłabienia rynku obligacji i złotego.

Dla analityków UBS rezygnacja wicepremiera Hausnera jest zapowiedzią dalszych "politycznych zakłóceń" w najbliższych miesiącach, co może skłonić inwestorów do realizowania zysków.

    UBS także sądzi, że rezygnacja Hausnera nie będzie miała wpływu na politykę rządu Marka Belki, który sam skłania się ku nowo tworzonej Partii Demokratycznej.

    CSFB analizuje opublikowane w środowej "Rzeczpospolitej" wyniki badań opinii publicznej PBS i dochodzi do wniosku, że optymalny z punktu widzenia rynku wynik wyborów - koalicja PO z PiS - jest mniej prawdopodobny i zanosi się na to, że przyszły rząd może utworzyć koalicja trójpartyjna PO, PiS i PD.

    CSFB zastrzega przy tym, że taki wynik "nie jest bynajmniej oczywisty", a jeśli sondaż PBS przełożyłby się na liczbę mandatów w przyszłym Sejmie, to taka hipotetyczna trójpartyjna koalicja dysponowałaby nieznaczną przewagą.

Z sondażu CSFB wyprowadza również wniosek, że "radykalny, polityczny zwrot na prawo jest mało prawdopodobny".