ANALITYCY NIE WIERZĄ W LEPSZE CZASY EURO
Giełdowi eksporterzy nie powinni liczyć na utrzymanie się korzystnej tendencji
UZALEŻNIENI: Jacek Krawiec (Impexmetal), Jan Kryjak (Kęty), Marian Krzemiński (KGHM) oraz Jerzy Bernhard (Stalprofil), kierują spółkami których wyniki w dużym stopniu uzależnione są od parytetu wymiany walut obcych. fot. GK, BS, JK, MP
Obserwowane od kilku tygodni umacnianie się waluty europejskiej wobec dolara i złotego daje niektórym polskim eksporterom nadzieje na dodatkowe zyski. Analitycy nie przewidują jednak trwałości tego trendu.
Gdyby jednak się pomylili, to największym beneficjentem takiego procesu, pod warunkiem założenia jego trwałości, mogą okazać się Kęty. Zakłady Metali Lekkich dokonały w tym roku istotnej korekty swoich wyników finansowych, obniżając zysk netto do 13 mln zł dla spółki i 31 mln zł dla grupy. Pierwotnie zarząd prognozował osiągniecie dla grupy kapitałowej 71 mln zł zysku oraz 27 mln zł dla spółki matki. W pierwszm półroczu spółce szkodziła niekorzystna relacja euro do dolara. Spółka kupowała surowce rozliczając się w zyskującym na wartości dolarze i sprzedawała swoje wyroby w słabnącym euro. Odwracanie się tej niekorzystnej dla Kęt tendencji być może odbije się na wynikach spółki po czwartym kwartale. Może to być jeszcze bardziej korzystne, gdyż w porównaniu z trzema kwartałami poprzedniego roku zakład zwiększył swój eksport o ponad 40 proc.
Ważne zabezpieczenie
Zabezpieczanie przed zmianą kursów walut z powodzeniem stosował Frantschach Świecie, co znalazło pewne odbicie w bardzo dobrych wynikach tej spółki.
Z kolei Stalprodukt i Stalprofil działają w tej samej branży metalowej, a eksport stanowi istotną cześć ich sprzedaży wynosząc odpowiednio 27 proc i 15 proc. W przypadku Stalprofilu aż 90 proc. eksportu jest rozliczane w euro, ale spółka korzysta przy ich rozliczaniu z kontraktów forward, które eliminują niespodziewane straty, ale również i zyski. Zarządzający Stalprofilem przyznali się natomiast, że dwukrotnie domykali kontrakty forward bez fizycznej dostawy jego bazy, co przyniosło spółce dodatkowe zyski. W obu firmach główną walutą, w której się rozliczają, to euro i marka.
Wzrost na krótko
Ostatni znaczny wzrost wartości euro odbył się po interwencji na rynku walutowym Europejskiego Banku Centralnego, której wartość wynosiła prawdopodobnie około 1,2 mld euro.
— ECB bardzo dobrze wybrał moment na interwencje i idealnie wstrzelił się w rynek, dlatego skutki, które obecnie obserwujemy, mogą potrwać trochę dłużej niż poprzednio. Natomiast w długim okresie nie przewiduję umacniania się europejskiej waluty wobec dolara — nie ma na to fundamentalnych podstaw. Krótki okres trwania jakichkolwiek tendencji na rynku walutowym, których katalizatorem były interwencje banku jest historycznie potwierdzony, więc i teraz nie jest to trwała zmiana trendu. Nie przewiduje więc istotnych zmian w zyskach spółek, spowodowanych przez ostatnie umacnianie euro — twierdzi Marcin Mróz, ekonomista Wood & Company.
Czynniki inwestycyjne
Inwestorzy, którzy w swoich decyzjach o wyborze akcji biorą pod uwagę profity wynikające z obecnego umacniania się waluty europejskiej, powinni pamiętać, że jest to tylko zmienna wynikająca w dłuższym terminie głównie z osiąganego wzrostu gospodarczego, a ten w Europie w tym roku ma wynieść według Consensus Economics 3,4 proc. Natomiast w przyszłym roku ma to być już tylko 3,2 proc. i jest to rozwój istotnie niższy od amerykańskiego.