Analitycy nie wierzą w siłę złotego

Krzysztof Kolany
opublikowano: 10-12-2019, 22:00

Euro ma pozostać drogie, dolar ma się osłabiać, a kurs brytyjskiego funta ma się utrzymać powyżej 5 zł.

Polska waluta kończy rok blisko poziomów, na których go rozpoczęła — czyli blisko, ale poniżej 4,30 zł za jedno euro. Po drodze mieliśmy jednak zarówno chwilowe zejście poniżej 4,25 zł (w lipcu), jak również wystrzał w stronę 4,40 zł (sierpień i wrzesień). Poza tymi epizodami kurs EUR/PLN przez zdecydowaną większość roku poruszał się w kanale 4,25-4,35 zł.

Końcówka roku statystycznie sprzyja złotemu. Świąteczny rajd na parze EUR/PLN rozpoczął się już pod koniec listopada — kurs euro obniżył się z niemal 4,33 zł do 4,28 zł, co w opinii krajowych analityków powoli zamyka przestrzeń dla dalszego umocnienia polskiej waluty.

Wiary w złotego nie widać też w prognozach ekspertów z globalnych firm finansowych. Na koniec następnego kwartału spodziewają się oni euro po 4,30 zł. To obniżka prognoz o trzy grosze w porównaniu z analogicznym zestawieniem sporządzonym miesiąc temu. Euro po 4,30 zł oznaczałoby kontynuację passy słabości złotego. Mediana kursu EUR/PLN (na interwale tygodniowym) w ciągu ostatnich 20 lat wynosi niespełna 4,15 zł. Zatem przy euro w cenie około 4,30 zł polska waluta jest po prostu słaba jak na historyczne standardy.

O kilka groszy w dół poszły prognozy dla kursu dolara. „Zielony” ma systematycznie tracić względem euro, a jego cena wyrażona w złotym ma się obniżyć do 3,87 zł na koniec marca, 3,85 zł na koniec czerwca oraz 3,74 zł na koniec roku.

Przedświąteczne porządki

W ostatnich dniach doszło do wielu rewizji prognoz dla złotego. Obecnie najbardziej optymistycznie nastawieni do polskiej waluty są analitycy banku Morgan Stanley, którzy spodziewają się spadku kursu euro do 4,22 zł na koniec marca i następnie do 4,20 zł na koniec czerwca 2020 r. Do frakcji złotowych byków zaliczamy jeszcze ekspertów z Ebury (4,23 zł na koniec I kw. 2020 r.), Danske Banku i Rabobanku (4,25 zł). Przy czym ci ostatni zakładają, że spadek kursu euro będzie przejściowy, a na koniec roku za wspólnotową walutę zapłacimy aż 4,43 zł. Potem następuje całe pasmo „bezpiecznych” i zgodnych z większością prognoz w przedziale 4,29-4,32 zł na koniec następnego kwartału. W tej grupie wyróżniają się analitycy JP Morgan Chase, według których w 2020 r. kurs euro będzie się podnosił z 4,30 zł do 4,45 zł na koniec 2020 r. Podobny scenariusz (choć z nieco niższym „kursem docelowym”) prezentują też progności Barclaysa (4,40 zł na koniec 2020 r.), Societe Generale (4,42 zł) oraz Wells Fargo.

W dalszym ciągu utrzymuje się grono 3-4 firm konsekwentnie negatywnie nastawionych do złotego. W krótkim terminie najbardziej pesymistyczni są analitycy Jyske Banku, wieszczący 4,40 zł na koniec I kw. 2020 r. Ale później oczekują spadku kursu EUR/PLN aż do 4,25 zł na koniec 2020 r. Stąd też tytuł największego pesymisty powinien trafić w ręce ekspertów z Banku Julius Bear, którzy wróżą systematyczny wzrost kursu euro z 4,38 zł na koniec marca po 4,42 zł na koniec nadchodzącego roku.

W ostatnich dniach doszło do wielu rewizji prognoz dla złotego. Obecnie najbardziej optymistycznie nastawieni do polskiej waluty są analitycy banku Morgan Stanley, którzy spodziewają się spadku kursu euro do 4,22 zł na koniec marca.

Funt wrócił do łask

Najbardziej widoczna zmiana zaszła w przypadku prognoz dla brytyjskiego funta. Analitycy dość zgodnie stawiają na umocnienie szterlinga względemdolara, czyli na kontynuację trendu obserwowanego od trzech miesięcy, podczas których kurs GBP/USD poszedł w górę z 1,20 do 1,31. Rynkowy konsens zakłada dalszy wzrost notowań GBP/ PLN w kierunku 1,35 na koniec 2020 r. W konsekwencji nawet przy prognozowanym osłabieniu dolara względem złotego realizacja takiego scenariusza oznaczałaby utrzymanie kursu szterlinga powyżej 5 zł przez cały 2020 r. Oazą spokoju na mocno zmiennym rynku walutowym ma być para USD/CHF. Praktycznie wszyscy analitycyzakładają, że cena dolara amerykańskiego także w przyszłym roku będzie zbieżna z ceną franka szwajcarskiego, z niewielkim odchyleniem na korzyść tego drugiego.

Przy oczekiwanym osłabieniu „zielonego” kurs franka szwajcarskiego powinien utrzymać się w pobliżu 3,90 zł. Raz jeszcze podkreślmy, że mówimy tu o medianie prognoz analityków. Przewidywania nawet najlepszych ekspertów mogą rozminąć się z rzeczywistością, co zresztą w przeszłości zdarzało się nie tak rzadko. Co więcej, są to prognozy na ostatni dzień danego kwartału — w międzyczasie kursy walut podlegają mniejszym bądź większym wahaniom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu