Analitycy studzą optymizm wobec telekomów

opublikowano: 07-07-2019, 22:00

Telekomy były niekwestionowaną gwiazdą giełdy w ostatnim miesiącu. Najwyższe od lat wyceny mogą być jednak nieco przesadzone

Jedna z najbardziej defensywnych branż przeszła ostatnio do zdecydowanej ofensywy. Od początku roku indeks WIG-telekomunikacja urósł o ponad 40 proc. W WIG20 liderem zwyżek był Cyfrowy Polsat, którego kurs w tym czasie skoczył o 37 proc. i wzniósł się na historyczne maksimum, przekładające się na blisko 20 mld zł kapitalizacji giełdowej i wycenę pakietu Zygmunta Solorza na poziomie 11,33 mld zł. Tymczasem Orange jest najdroższy od jesieni 2015 r., a Play zbliżył się do poziomu, po którym akcje sprzedawano w ofercie publicznej latem 2017 r., i którego akcjonariusze nie widzieli od początku 2018 r. Krótko mówiąc — jest dobrze. Analitycy zaczynają mówić, że zbyt dobrze.

Wzrostowa fala

Notowania telekomów gwałtownie wzrosły po tym, jak kolejne firmy zaczęły ogłaszać podwyżki cen. Zaczęło się od niewielkich, ale znaczących zmian, polegających najczęściej na zaoferowaniu w nowych taryfach większych pakietów danych — tyle że za cenę o kilka złotych wyższą niż wcześniej. Już w połowiemaja takie podwyżki zapowiedział Orange. Dla rynku kluczowe było to, że podwyżki wprowadził Play, największy pod względem liczby klientów gracz na rynku mobilnym, do tej pory odbierany też jako najbardziej agresywny cenowo. Inni się nie wyłamali. Pod koniec czerwca, w wypowiedzi cytowanej przez agencje Reuters, podwyżki zapowiedział Zygmunt Solorz. W tym przypadku nie ograniczają się one do działalności telekomunikacyjnej. Polsat wysłał też już pisma operatorom sieci kablowych, informujące o ponaddwukrotnym wzroście cen za retransmisję jego kanałów.

— Budowa wartości rynku jest kluczowa, zwłaszcza w związku z inwestycjami, jakie czekają branżę — mówił Zygmunt Solorz.

Mobilny optymizm

Czy podwyżki cen usług są jednak wystarczającym uzasadnieniem dla kilkudziesięcioprocentowego wzrostu notowań giełdowych? Analitycy studzą nastroje. — Stawiamy tezę, że rynek zdyskontował już większość pozytywnych informacji oraz wszedł w fazę zapomnienia o czyhających rodzajach ryzyka. Widzimy niewielkie prawdopodobieństwo na pozytywne zaskoczenia sektorowe na przestrzeni najbliższych miesięcy oraz rosnące prawdopodobieństwo niesprostania oczekiwaniom rynkowym — napisał Zbigniew Porczyk, analityk Trigona.

Trigon w opublikowanym 28 czerwca raporcie podkreśla, że ostatnie podwyżki „nie są szczególnie agresywne” i dotyczą nowych abonentów, a nikt nie zdecydował się jeszcze na podniesienie opłat dla milionów klientów związanych już umowami. Dodatkowo zwiększona transmisja danych w większych pakietach przekłada się na koszty. Inwestorzy giełdowi mogą więc przeszacowywać wpływ podwyżek na przychody telekomów. Podobnego zdania jest Konrad Księżopolski, szef działu analiz Haitong Banku. — Wyceny telekomów są już dość wygórowane. By je uzasadnić, nie wystarczy pierwsza fala podwyżek, której byliśmy ostatnio świadkami. Te podwyżki nie były na tyle wysokie i istotne, by wywrzeć znaczący wpływ na wolne przepływy pieniężne spółek. Wzrost wycen sugeruje, że rynek oczekuje jeszcze kilku podwyżek, co nie jest wcale takie oczywiste — ocenia Konrad Księżopolski.

Ryzyko na horyzoncie

Na tle europejskim w Polsce bardzo niskie jest ARPU, czyli średni przychód na klienta. Według danych Eurostatu ceny w Polsce są o ponad połowę niższe od średniej unijnej, a w przypadku dużych pakietów danych — nawet cztery, pięć razy niższe. Jednak wzrost ARPU nie jest pewny.

— Oczywiście ARPU w Polsce jest jednym z najniższych w Europie, a konkurencja cenowa się zmniejszyła, ale telekomy wciąż ze sobą rywalizują. O ile klienci moglinie zauważyć pierwszej podwyżki, to już przy drugiej czy trzeciej byłoby inaczej. W tej sytuacji kluczowe jest to, czy podwyżki wprowadzaliby wszyscy czterej duzi operatorzy, czy też któryś wyłamałby się, licząc na odebranie klientów konkurencji. Dlatego sądzę, że rynkowy optymizm wobec telekomów jest zbyt duży, bo kolejne podwyżki nie są przesądzone — mówi Konrad Księżopolski.

Inwestorski optymizm związany z podwyżkami mógł też sprawić, że inwestorzy zapomnieli o tym, co czeka branżę w najbliższej przyszłości. A czekają ją duże wydatki.

— Pamiętajmy o tym, że przed telekomami wydatki inwestycyjne związane z rozwojem 5G, które najprawdopodobniej przewyższą wpływy wynikające z ostatnich podwyżek — mówi analityk Haitonga.

Koszty budowy sieci 5G będą bardzo duże — i w dużej mierze poniosą je operatorzy mobilni. Szacunki co do ich skali są rozbieżne, ale kilka miesięcy temu Ministerstwo Cyfryzacji podawało, że wyniosą 11,35-20,3 mld zł. Państwowy Exatel natomiast mówił o maksymalnie 5,8 mld zł przy budowie infrastruktury od zera tylko w „pokryciowym” paśmie 700 MHz. Liczby te nie uwzględniają kosztów rezerwacji częstotliwości. A te też nie należą do małych: przypomnijmy, że przy okazji aukcji częstotliwości pod sieć poprzedniej generacji (LTE) telekomy po długim podbijaniu cen zatrzymały się na poziomie 9,2 mld zł za udostępnione bloki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy