Analitycy zrewidowali prognozy dla złotego

Krzysztof Kolany
opublikowano: 05-11-2019, 22:00

Polska waluta ma pozostać relatywnie słaba, ale za to frank i dolar mają tracić względem euro i złotego.

Po fatalnych dla złotego miesiącach letnich październik przyniósł wyraźne umocnienie polskiej waluty. Kurs euro obniżył się o 14 groszy względem wrześniowego szczytu, w ciągu miesiąca zniżkując o 2,48 proc. Był to najlepszy dla złotego miesiąc od marca 2016 r. i najlepszy październik od 2007 r.

Jesienna siła złotego skłoniła analityków walutowych do rewizji prognoz. Na koniec roku spodziewają się oni euro po 4,33 zł. To o dwa grosze mniej, niż prognozowali miesiąc temu. Tyle tylko, że we wrześniu mediana prognoz dla kursu EUR/PLN na koniec roku podniosła się aż o 5 groszy. Także o dwa grosze w dół poszły prognozy na kolejne kwartały, w których euro ma kosztować 4,30 zł.

Oznacza to, że rynkowi progności nie za bardzo wierzą w polską walutę. Przypomnijmy tylko, że mediana kursu EUR/PLN (na interwale tygodniowym) w ciągu ostatnich 20 lat wynosi niespełna 4,15 zł. Zatem dopiero przy kursie euro poniżej tego poziomu możemy mówić o (względnie) mocnym złotym. Przy kursie euro rzędu 4,30 zł złoty pozostaje po prostu słaby.

Największą wiarę w złotego deklarują analitycy Jyske Banku, wieszczący 4,23 zł za euro na koniec roku oraz 4,18 zł na koniec pierwszego i drugiego kwartału 2020 r. Ale to prognoza z początkusierpnia, a więc już chyba niezbyt aktualna. Znacznie świeższe (odpowiednio z końcówki września i października) są prognozy Ebury (4,25 zł na koniec roku), Raiffeisena (4,27 zł) i Danske Banku (4,28 zł).

To jedyne prognozy zakładające, że na koniec roku kurs EUR/ PLN utrzyma się poniżej 4,30 zł (w momencie pisania tego artykułu euro kosztowało około 4,26 zł). Pesymiści z Natixis spodziewają się, że na koniec grudnia kurs euro wzrośnie aż do 4,50 zł, by stopniowo obniżać się w kolejnych kwartałach. W dłuższym terminie najmniej przychylnie do zlotego nastawieni są progności Landesbank Baden-Württemberg, Skandinaviska Enskilda Banken oraz Rabobanku, którzy wieszczą ponad 4,40 zł za jedno euro. W oczy uderza zwłaszcza ścieżka prognoz Rabobanku, w ramach której kurs euro rośnie aż do 4,55 zł na koniec III kw. 2020 r. Od początku roku bankowi analitycy obstawiali, że dolar amerykański będzie słabł wobec euro. Aż do końca września rynek kpił z tych prognoz — to amerykańska waluta zyskiwała względem europejskiej. Kurs EUR/USD obniżył się z 1,14 na początku roku do 1,09 USD pod koniec września. Lecz od początku października para euro-dolar próbuje wyłamaćsię ze średnioterminowego trendu spadkowego i wrócić na ścieżkę wytyczoną przez analityków.

Ci z kolei oczekują, że kurs EUR/USD wyniesie 1,10 dolara na koniec roku i co kwartał będzie rósł o 0,10 USD. Pochodną tych rachub są prognozy zakładające systematyczny spadek kursu dolara do złotego w następnych kwartałach. Rynkowy konsens zakłada, że na koniec roku za „zielonego” zapłacimy aż 3,94 zł, czyli prawie o 10 groszy więcej niż obecnie. Później jednak ma być coraz taniej. Wraz z dolarem ma tanieć frank szwajcarski, dla którego prognozy zakładają utrzymanie okolic parytetu 1 do 1 z amerykańską walutą. Stąd też oczekiwana cena franka na polskim rynku ma się utrzymać na dość wysokim poziomie, ale poniżej 4 zł. Prognozy zakładają, że funt szterling będzie zyskiwał do dolara, ale za sprawą oczekiwanej deprecjacji „zielonego”, więc prognozowany kurs GBP/PLN nie przekracza 5 zł do końca 2020 r. Raz jeszcze podkreślmy, że mówimy tu o medianie prognoz analityków. Przewidywania nawet najlepszych ekspertów mogą rozminąć się z rzeczywistością, co zresztą w przeszłości zdarzało się nie tak rzadko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu