ANALIZA-Niezależne telekomy czeka ciężki okres

opublikowano: 2002-08-27 15:25

Nathaniel Espino

WARSZAWA (Reuters) - Wschodnioeuropejscy operatorzy telefonii stacjonarnej w czasie światowego boomu telekomunikacyjnego przedstawiali inwestorom plany dynamicznego wzrostu. Gdy jednak spekulacyjna bańka pękła, pogrążyły się w długach, a inwestorzy mogli tylko bezradnie obserwować, jak ich akcje z dnia na dzień tracą na wartości.

Zdaniem analityków, nowo powstałe telekomy, mimo że wciąż pogrążone w kryzysie, stanowią obecnie wyzwanie dla graczy o stalowych nerwach, ponieważ mają szansę na odniesienie sukcesu, jeżeli uda im się zredukować zadłużenie i połączyć, tak by wspólnie osiągnąć masę krytyczną.

Spółki te powinny także skorzystać na liberalizacji rynków w krajach, które w 2004 roku prawdopodobnie staną się członkami Unii Europejskiej.

"Wycena niezależnych operatorów jest obecnie bardzo niska, zaś uregulowania prawne korzystne, więc potencjalnie można na tych spółkach dużo zarobić" - powiedział Izzet Guney, odpowiedzialny za sektor telekomunikacyjny w Europejskim Banku odbudowy i Rozwoju.

"To jednak nic nie pomoże, jeżeli nikt w nie zainwestuje" - dodał.

Kupców tymczasem nie widać, bo duże zachodnie telekomy nie mogą sobie w tej chwili pozwolić na nowe inwestycje. Nawet jednak gdyby dysponowały niezbędnymi środkami, to i tak zainwestowałyby je zapewne w dawne monopole, które wciąż utrzymują dominującą pozycję na rynku lub w szybko rozwijających się operatorów komórkowych.

"W obecnych warunkach inwestorzy szukają przede wszystkim jakości, a to oznacza stabilne zyski i duży udział w rynku" - powiedział przedstawiciel jednego z funduszy venture capital.

W Polsce, Czechach i na Węgrzech byłe monopole wciąż utrzymują około 90-procentowy udział w rynku telefonii stacjonarnej.

KONSOLIDACJA

Dla spółek telefonii stacjonarnej oczywistą odpowiedzią na trwające obecnie problemy są fuzje i wzajemne powiązania kapitałowe, by wspólnie stworzyć silniejsze struktury mające więcej szans w konkurencji z dawnymi monopolistami.

Jednak jak do tej pory wielu właścicieli tych firm nie jest jeszcze na tyle zdesperowanych, by zaakceptować sprzedaż po niskich cenach, wymuszonych dekoniunkturą.

Na Węgrzech holenderski KPN próbuje sprzedać swoją spółkę Pantel od około roku, a Vivendi Universal także podawał, że szuka nabywcy na swój węgierski podmiot zależny.

"Jest zbyt wielu sprzedających, a niewystarczająco dużo kupujących. To jest główny problem tak na Węgrzech jak i na całym świecie" - powiedział Miklos Bonis, analityk w węgierskim banku Inter-Europa.

Inne firmy mają na głowie także potężne długi. W Polsce Netia nadal pracuje nad ostatecznym rozwiązaniem kwestii konwersji długu na akcje, a KGHM Polska Miedź być może będzie zmuszony do utworzenia rezerw z tytułu zadłużenia swojej spółki zależnej Telefonii Dialog, mówią analitycy.

Netia, Dialog, a także należący do Elektrimu El-Net podpisały niedawno jednak pakt o współpracy, ale równocześnie zapowiedziały, że jest jeszcze za wcześnie, by mówić o konkretach na temat planowanych powiązań kapitałowych.

"Generalnie popieramy konsolidację, ale obecnie każdy z operatorów ma własne problemy finansowe" - powiedziała Jolanta Ciesielska, rzecznik prasowy Netii. Do procesu konsolidacji włącza się także polski rząd, którego przedstawiciele opowiedzieli się za zbudowaniem wokół państwowej spółki Tel-Energo - Krajowej Grupy Telekomunikacyjnej.

W skład takiego podmiotu mogłyby wejść aktywa telekomunikacyjne spółek, w których dominującą rolę odgrywa państwo, na przykład Dialog lubińskiego KGHM. Zakłada się także udział w tym przedsięwzięciu spółek posiadających sieci światłowodowe, a także udziały w operatorach telefonii komórkowej.

"To całkiem obiecujący początek, jednak zależy jak taki podmiot sformułuje swoją strategię a także jak zintegruje usługi" - powiedziała Swietłana Issaewa, analityk wschodnioeuropejskiego rynku telekomunikacyjnego w Pyramid Research.

Jednak drugi na rynku polskim operator komórkowy Polkomtel odrzucił koncepcję udziału w tym projekcie, mimo że jego znaczący akcjonariusze PKN Orlen oraz KGHM są pod silnym wpływem ministra skarbu, Wiesława Kaczmarka.

NISZOWI GRACZE

Konsolidacji mogą sprzyjać quasi-rządowych organizacje, których celem jest wspieranie szeroko rozumianego rozwoju.

"Wykazaliśmy już, że mocno interesuje nas współpraca z partnerami, którzy chcieliby stać się silną konkurencją dla byłych monopolistów. To przyniosłoby korzyści klientom i gospodarkom tych krajów" - powiedział Guney z EBOiR.

Dopóki potencjalni nabywcy na nowo nie zaczną rozglądać się po rynku za kolejnymi okazjami, a obecni właściciele nie będą wystarczająco zdesperowani, by sprzedawać posiadane aktywa telekomunikacyjne - jedynym sposobem dla operatorów, by konkurować z byłymi monopolistami jest poszukiwanie nisz na rynku.

Tacy operatorzy jak czeski Contactel i polski NOM oferują kompleksowe usługi dla klientów biznesowych. Zdaniem analityków, zwykli użytkownicy również korzystają z istnienia konkurencji.

"Zwykli użytkownicy korzystają z tańszych kosztów połączeń - prosty fakt - jeżeli ludzie mają większą możliwość wyboru, to były monopolista musi dostosować swoją ofertę" - powiedział Kan.

Jednak Europa Centralna gdzie jeszcze nie w każdym domu jest telefon będzie musiał jeszcze trochę poczekać zanim wielkie koncerny nie rozwiążą problemów wynikających z zadłużenia i nie będą chciały zainwestować w infrastrukturę telekomunikacyjną.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))