Justyna Pawlak
WARSZAWA (Reuters) - Rynki kapitałowe okazują sporo zaufania dla przyszłego lewicowego rządu, pomimo grożącego nam kryzysu ekonomicznego.
Opozycyjne SLD, korzystając z niezadowolenia społecznego spowodowanego źle przeprowadzonymi reformami i ekonomiczną nieudolnością mniejszościowego prawicowego rządu, ma 50 procentowe poparcie i powinno zdecydowaie wygrać wybory 23 września.
Rynek oczekuje, że SLD nie pozwoli na niemożliwe do sfinansowania zwiększenie przyszłorocznej dziury budżetowej.
Niektórzy analitycy ostrzegają jednak, że inwestorzy nie zwracają szczególnej uwagi na propozycje założeń budżetowych przyszłego rządu, zwłaszcza na wypowiedzi potencjalnego ministra finansów Marka Belki.
Przedstawiciele SLD gwarantują utrzymanie deficytu na poziomie pięciu procent Produktu Krajowego Brutto (PKB), to jest poniżej 11 procent, które wedle obliczeń ministerstwa finansów, dziura mogłaby osiagnać bez podjęcia niezbędnych działań.
SLD jednak nie ujawnia żadnych szczegółów na temat sposobu, w jaki chce to osiągnąć.
Jednak Marel Belka ostro krytykuje bank centralny, iż to za sprawą decyzji Rady Polityki Pieniężnej (RPP) nastąpiło spowolnienie wzrostu gospodarczego, a polityka Rady jest zbyt restrykcyjna.
"Oczekujemy, że SLD szybko i sprawnie rozwiąże problem rosnącej dziury budżetowej" - powiedział Krzysztof Rybiński, główny analityk ING Barings.
"Ze względu na duże zaufanie rynek całkowicie zapomniał o politycznym zamieszaniu. Wielu czołowych polityków SLD pozwoliło sobie na wypowiedzi, które powinny spowodować panikę na rynku"- dodał Rybiński.
RYNEK NIE WPADA W PANIKĘ
Te oświadczenia, zawierające między innymi propozycje restrukturyzacji zadłużenia zagranicznego i wstrzymania wpłat do funduszy emerytalnych najwyraźniej nie robią większego wrażenia na inwestorach.
"Rynek wierzy w SLD. Opcje złotowo-dolarowe są tanie i to pokazuje, że rynek ufa, że SLD poradzi sobie z budżetem. Dlaczego tak jest? Nie wiem" - powiedział Piotr Mielus, dealer opcji walutowych w BRE Banku.
Pomimo tego, że wzrost gospodarczy w Polsce będzie w tym roku najprawdopodobniej najniższy od czasów recesji na początku lat 90-tych, kurs złotego jest w tym roku stabilny. Od początku roku polska waluta straciła 1,6 procent wobec dolara i umocniła się o tyle samo względem euro.
Z powodu oczekiwania na dalszą liberalizację polityki monetarnej, rządowe papiery dłużne cieszą się dużym zainteresowaniem inwestorów, którzy zyskują kupując obligacje przed spadkiem oprocentowania.
Tymczasem akcje na warszawskiej giełdzie straciły od początku roku jedną trzecią wartości.
UNIA PRIORYTETEM
Rynek oczekuje, że SLD zrobi wszystko by wejść do Unii Europejskiej (UE) przed następnymi wyborami w 2006 roku. Dlatego też inwestorzy kupują polskie papiery licząc, że ich rentowność osiągnie poziom swoich odpowiedników denominowanych w wspólnej walucie europejskiej parę lat po wejście Polski to UE.
"SLD wie, że będzie musiało wcześniej czy później przeprowadzić bolesne reformy. Jeżeli więc chcą utrzymać władzę przez dwie kadencje, zrobią to szybko, tak by gospodarka odrodziła się przed następnymi wyborami za cztery lata" - powiedział Julian Stewart, analityk CSFB w Londynie.
Według analityków najważniejsze jest, czy SLD będzie miało determinację by przeprowadzić reformy finansowe, a nie jedynie wprowadzić kosmetyczne poprawki, oraz czy zdecyduje się postawić na straży finansów państwa kompetentnego polityka kalibru Marka Belki.
"Podstawowym testem dla SLD będzie polityka fiskalna - czy będą to powierzchowne zmiany, czy też próba zmierzenia się z podstawowymi problemami? - powiedział Zsolt Papp, analityk ABN Amro w Londynie.
"Inwestorzy mają także nadzieję, że ministrem finansów zostanie Belka, który ostatnio mówi to, co rynek chce usłyszeć. Jednak ktokolwiek obejmie to stanowisko, będzie musiał wprowadzić jego słowa w czyn" - dodał Papp.
Próby stworzenia ponadpartyjnego porozumienia wokół budżetu skończyły się w ubiegłym tygodniu niepowodzeniem, ale według źródeł finansowych Belka i tak na bieżąco kontaktuje się z minister finansów, Haliną Wasilewską- Trenkner.
Projekt budżetu musi trafić do parlamentu przed 30 września, czyli zanim przejmie obowiązki nowy rząd.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))
POLITYKA WOBEC NBP
Kolejnym potencjalnym punktem zapalnym polityki lewicowego rządu może być współpraca z NBP i jego odpowiedź na presje ze strony rządu.
Niektórzy członkowie SLD mówili, że chcą ograniczenia autonomi NBP przez dzielenie odpowiedzialności z rządem za wyznaczenie poziomu infalacji, lub zmuszenie NBP do brania pod uwagę wysokości wzrostu gospodarczego podczas ustalania wysokości stóp procentowych.
Anlitycy ostrzegają, że presja polityczna na NBP może byc bezproduktywna i zniechęcić RPP do znaczącego obniżenia stóp procentowych.
"Pojedynki słowne między Belką a Balcerowiczem nie wróżą dobrze przyszłej polityce monetarnej"- komentuje CSFB.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))