Alister Bull
FRANKFURT (Reuters) - W ubiegłym tygodniu największe banki centralne po obu stronach Atlantyku przepisały inwestorom upragnione lekarstwo w postaci obniżek stóp procentowych. Jednak choroba, która trawi światową gospodarkę może znajdować się poza zasięgiem oddziaływania polityki monetarnej.
"Polityka monetarna oddziaływuje na oczekiwania i z jednej strony Rezerwa Federalna oraz Europejski Bank Centralny (ECB) próbują wysłać dobre wiadomości" - powiedział profesor Charles Wyplosz z Geneva Graduate Institut for International Studies.
"Z drugiej strony Osama bin Laden próbuje powiedzieć, że przyszłość wygląda przygnębiająco i nie można przewidzieć, kto wygra wojnę gospodarczą" - dodał Wyplosz.
Wielu ekonomistów i inwestorów giełdowych spodziewa się, że dzięki ogromnemu pakietowi wydatków fiskalnych oraz niskim kosztom kredytowania w USA gospodarka powróci do dobrej formy w 2002 roku.
Jednak inni wydają się bardziej sceptyczni, w tym nawet członkowie ECB zdają się wątpić w nadmierną siłę polityki monetarnej.
"To prawda, że rola polityki monetarnej w przywróceniu zaufania jest ograniczona" - powiedział prezes ECB Wim Duisenberg podczas czwartkowej konferencji po obniżce stóp o pół punktu procentowego.
Mówiąc wprost, polityka monetarna wpływa na wzrost produktu krajowego oddziaływując na wydatki konsumenckie i decyzje inwestycyjne firm przez niższe koszty kredytowania.
Wcześniejsze okresy spowolnienia gospodarczego wynikały z "przegrzania" gospodarki, gdy banki centralne były zmuszone podnieść stopy, aby powstrzymać wzrost inflacji. Okres ożywienia rozpoczynał się wówczas, gdy presja cenowa osłabła, a banki mogły ponownie obniżyć koszty pieniądza.
DEFLACJA
Jednak tym razem presja deflacyjna i przeinwestowanie przedsiębiorstw powodują, że redukcje kosztów oprocentowania kredytu stają się mniej efektywne. Przekonała się o tym Japonia w latach 90-tych.
W październiku ceny hurtowe w USA spadały w najszybszym tempie od 1947 roku, gdy po raz pierwszy zaczęto podawać te dane. Oznacza to, że tym razem okres spowolnienia może trwać dłużej niż zazwyczaj.
Deflacja ogranicza zyski i prowadzi do wzrostu bezrobocia. Zniechęca również do zadłużania się, ponieważ wartość nieruchomości spada, a oprocentowania kredytu hipotecznego nie ulega zmianie.
Gospodarce mogą więc grozić lata stagnacji. Władze odpowiedzialne za politykę monetarną są bezsilne, ponieważ nawet zerowy poziom stóp procentowych jest za wysoki, by zachęcić firmy do inwestowania, a konsumentów do zwiększenia wydatków.
"Deflacja to coś naprawdę złego. Wpływa na pogorszenie sytuacji osób zadłużonych, które są zwykle najbardziej aktywnymi jednostkami w gospodarce. Ponieważ nie ma efektu negatywnych realnych stóp procentowych powoduje, że polityka monetarna jest znacznie mniej efektywna" - powiedział Wyplosz.
Sytuacja jest jeszcze gorsza, gdyż firmy przeinwestowały w oczekiwaniu na szybsze tempo wzrostu gospodarczego w przyszłości. Jednak oczekiwania te legły w gruzach po atakach na USA 11 września.
"Firmy na całym świecie nie będą inwestować więcej z powodu niższych stóp procentowych, bo ich moce produkcyjne już są za duże" - powiedział Andy Xie, ekonomista Morgan Stanley.
W czwartek Duisenberg stwierdził, że "deflacja nie wydaje się być blisko", a ekonomiści są zgodni, iż jest ona mniejszym niebezpieczeństwem dla strefy euro niż dla USA.
BAŃKA TECHNOLOGICZNA
"W USA prawdziwym problemem stało się pęknięcie bańki inwestycyjnej, a niższe stopy mogą poprawić stan gospodarki, ale nie wywołają ożywienia gospodarczego" - powiedział Thomas Mayer, ekonomista Goldman Sachs.
"W Europie cykl gospodarczy jest bardziej tradycyjny. Popyt spadł w wyniku wzrostu cen paliw i żywności, podwyżki stóp procentowych przez ECB w zeszłym roku, a w mniejszym stopniu z powodu spowolnienia w USA. Dlatego obecne działania ECB mogą przynieść lepszy skutek" - dodał Mayer.
W wyniku wtorkowej obniżki stopy procentowe w USA znalazły się na najniższym poziomie od 40 lat. Tempo ich redukcji było najszybsze od 1973 roku, gdy wzrost cen paliw doprowadził do najdłuższej recesji w historii świata od czasów drugiej wojny światowej.
W tym roku ECB obniżył stopy procentowe tylko o 1,5 punktu procentowego, w tym o 100 punktów bazowych od czasu ataków na USA 11 września.
Zdaniem analityków Morgan Stanley przeinwestowanie amerykańskich przedsiębiorstw ograniczy wpływ obniżek stóp procentowych i może pozbawić banki centralne środków do pobudzenia wzrostu gospodarczego.
"Obniżka stóp jest zwykle silnym antidotum na recesję. Jednak w tej pierwszej recesji czasów globalizacji, nie jest pewne, że lek ten zadziała tak dobrze jak w przyszłości" - głosi poniedziałkowy raport Morgan Stanley.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))