Andrzej Libold: sprzedaż w kraju musi wzrosnąć

Kamil Zatoński
16-01-2007, 00:00

Prezes Hutmena przed emisją jest bardziej wstrzemięźliwy. Nie zasypuje już rynku szumnymi deklaracjami.

Prezes Hutmena przed emisją jest bardziej wstrzemięźliwy. Nie zasypuje już rynku szumnymi deklaracjami.

„Puls Biznesu”: 22 stycznia rozpoczynają się zapisy na akcje nowej emisji. Czym przekona pan inwestorów, by powierzyli spółce swój kapitał?

Andrzej Libold, prezes Hutmenu: W ostatnim roku wzmocniliśmy fundamenty Hutmenu. O 60 proc. wzrosły przychody, wyraźnie poprawiły się marże i wskaźniki rentowności. To trwała poprawa. Nowy kapitał pozwoli przede wszystkim poprawić bilans i zmniejszyć koszty finansowe. To ułatwi dalszą restrukturyzację firmy.

Na czym ona będzie polegać?

— Hutmen ma być nie tylko producentem, ale także firmą silnie nastawioną na sprzedaż. Dlatego wzmacniamy zaplecze marketingowe. Będziemy się specjalizować w przerobie i sprzedaży produktów z miedzi. Chcemy wejść w wyższe segmenty, z wyższymi marżami. Będzie to wymagało inwestycji 40-50 mln zł w ciągu pięciu lat. Zdolności produkcyjne powinny wzrosnąć o 10 tys. ton.

Wspominał pan jesienią o rozmowach z Chińczykami w sprawie kontraktów eksportowych. Są już efekty?

— Rozmawialiśmy z przedstawicielami firmy Holden z Hongkongu w sprawie sprzedaży 1 tys. ton wyrobów miesięcznie. Na razie projekt znajduje się na wstępnym etapie. Myślałem, że tamtejszy rynek będzie łatwiejszy. Tymczasem konkurencja jest bardzo silna. Korzystniejsze marże są w kraju, dlatego chcemy nieco przebudować strukturę sprzedaży. Dziś sprzedaż krajowa to tylko 35 proc. przychodów. Zakładamy średnioroczny, 10-procentowy wzrost wolumenu sprzedaży, przede wszystkim na rynku krajowym.

We wrześniu zapowiadał pan przejęcia, także w nowej, ponoć bardzo rentownej branży. Później sprawa ucichła. Deklaracje bez pokrycia?

— Akwizycja w „bardzo rentownej” branży to był raczej tzw. fakt medialny. Byliśmy natomiast gotowi na przejęcie Huty Będzin, chcieliśmy przeprowadzić tę operację bardzo szybko. Niestety, nie było zgody resortu skarbu, zmienił się zarząd przedsiębiorstwa i projekt upadł. Planowaliśmy też utworzenie joint venture z firmą z rynku azjatyckiego. Hutmen miał się włączyć w budowanie sieci sprzedaży dla tej firmy, ona z kolei miała stworzyć kanały dystrybucji na tamtejszych rynkach. Znalazła jednak innego partnera. Wystraszyły nas też koszty utworzenia sieci składów, wynoszące 4,5 mln USD.

W prospekcie emisyjnym nie wykluczacie przejęć, ale mówi się o nich ogólnikowo.

— Nie prowadzimy rozmów w sprawie akwizycji.

Ceny miedzi w ostatnich tygodniach wyraźnie spadają. Czy wyniki firmy również?

— Część wyrobów możemy sprzedawać z niższymi marżami niż wcześniej. Trudno jednak powiedzieć, czy trend spadkowy cen miedzi się utrzyma. Prowadzimy aktywną politykę hedgingu na rynku surowca i walutowym. Niższe ceny metalu to poza tym niższe zapotrzebowanie na kapitał obrotowy. Koszty będą więc niższe.

Jakie będą wyniki firmy w 2007 r.?

— Przychody powinny wzrosnąć do 1,9 mld zł z około 1,75 mld zł w 2006 r. Będziemy także pracować nad poprawą rentowności. Ze względu na wahania cen miedzi trudno jednak mówić o konkretach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Andrzej Libold: sprzedaż w kraju musi wzrosnąć