Andrzej Rusko trafi pod lupę Ekstraklasy

Dawid Tokarz
05-02-2007, 00:00

To konsekwencja jego związków biznesowych z szefem Polsatu

To konsekwencja jego związków biznesowych z szefem Polsatu

Były kurator PZPN nie wyjaśnia powodów dymisji. Teraz chce go wziąć na dywanik spółka zarządzającą ligą piłkarską.

Wciąż nie milkną komentarze, dotyczące niespodziewanej czwartkowej rezygnacji Andrzeja Ruski z funkcji kuratora Polskiego Związku Piłki Nożnej. Doszło do niej zaledwie kilka dni po tym, jak w „PB” ujawniliśmy, że Andrzej Rusko, który z nadania ministra sportu Tomasza Lipca ma oczyścić polską piłkę z korupcji i niejasnych interesów, sam nie jest bez skazy.

Tajemnicza rezygnacja

W listopadzie 2006 r. jako szef spółki Ekstraklasa (w imieniu klubów zarządza pierwszą ligą piłkarską) Rusko sprzedał bez przetargu prawa medialne do pucharu ligi Polsatowi, którego właściciel: Zygmunt Solorz-Żak jest jego wspólnikiem w interesach! Piątkowe media sugerowały, że to właśnie nasz tekst był powodem dymisji kuratora. Związki biznesowo-towarzyskie Ruski miały nie spodobać się przełożonym Tomasza Lipca, szefa resortu sportu.

— Nie potwierdzam i nie zaprzeczam — mówi jedynie Przemysław Gosiewski, minister w kancelarii premiera Jarosława Kaczyńskiego.

Szef resortu sportu zapewnia jednak, że rezygnacja była suwerenną decyzją Andrzeja Ruski.

— Dlatego tylko on może podać jej powody — mówi Tomasz Lipiec.

Z tym jest jednak problem. Od piątku telefon komórkowy Andrzeja Ruski odbiera jego asystentka.

— Prezes nie chce rozmawiać z mediami. Odezwiemy się, jeśli zmieni zdanie — twierdzi.

Najwyraźniej do niedzieli nie zmienił. Wcześniej, rozmawiając z „PB”, twierdził, że nie ma sobie nic do zarzucenia.

— Moje związki z panem Solorzem kiedyś rzeczywiście były ścisłe. Na przestrzeni lat wykazują one jednak tendencję spadkową i dziś są śladowe, a wkrótce może zupełnie znikną. Mógłbym fikcyjnie sprzedać akcje Gureksu (właściciel wycenianych nawet na 100 mln zł terenów po upadłej hucie w Siechnicach — przyp. red.) i udziały w Solpolu (prowadzi dwa domy towarowe w centrum Wrocławia — przyp. red.) i nie byłoby sprawy. Tylko że ja chcę się ich pozbyć naprawdę. A to musi trochę potrwać — przekonywał.

Pod lupę rady

Tymczasem opisanym przez nas konfliktem interesów zajmie się rada nadzorcza Ekstraklasy.

— Trzeba tę sprawę dokładnie wyjaśnić już na najbliższym posiedzeniu, w piątek — mówi Janusz Cendrowski, członek rady nadzorczej z ramienia Zagłębia Lubin.

— Tekst w „PB” pomoże nam w sprawowaniu właściwego nadzoru nad działaniami zarządu Ekstraklasy. Choć moim zdaniem nie doszło do konfliktu interesów, bo to nie Andrzej Rusko, a kluby podejmują ostateczną decyzję o sprzedaży praw medialnych do Pucharu Ekstraklasy Polsatowi — twierdzi Jacek Masiota, członek rady, reprezentujący Lech Poznań.

Przyznaje jednak, że choć wiedział o związkach Andrzeja Ruski z właścicielem Polsatu (był m.in. założycielem, dyrektorem generalnym, prezesem i członkiem rady nadzorczej stacji Zygmunta Solorza-Żaka), to mógł się jedynie domyślać, że obaj panowie wciąż są wspólnikami. A inni członkowie rady żyli wręcz w przeświadczeniu, że biznesowo-towarzyskie związki Ruski z Zygmuntem Solorzem-Żakiem to rozdział zamknięty.

I nic dziwnego. Kiedy w listopadzie 2006 r. Polsat nabywał od Ekstraklasy trzyletnią wyłączność na transmisje meczów pucharu ligi (kontrakt wart jest 6 mln zł), media pisały o „dawnych” związkach. A to nieprawda. Jak ujawniliśmy, tak w chwili podpisywania umowy z Polsatem, jak i dziś Rusko i Zygmunt Solorz-Żak wciąż są wspólnikami w Solpolu i Gureksie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Andrzej Rusko trafi pod lupę Ekstraklasy