"Zarząd CDU przedłoży jesienią propozycję ustawowej realizacji (tego postulatu)" - zapowiedziała Merkel. Podejmowane przez zagraniczne fundusze inwestycyjne próby wejścia do kluczowych gałęzi gospodarki w Niemczech mogą mieć także polityczne przyczyny - zauważyła szefowa rządu.
"Nie możemy w tych sprawach postępować naiwnie" - podkreśliła Merkel zastrzegając, że niemiecki rynek należy do najbardziej liberalnych, a jej inicjatywa nie oznacza "generalnego ograniczenia" inwestycji.
Dyskusję o lepszej ochronie własnej gospodarki przed państwowymi funduszami z Chin, Rosji czy też krajów arabskich rozpoczął na początku miesiąca minister finansów Peer Steinbrueck (SPD). Opowiedział się za tym, by Niemcy - wzorem Francji i Hiszpanii - chroniły kluczowe branże gospodarki, w tym telekomunikację, sektor bankowy, pocztę, logistykę i energetykę. Socjaldemokratę poparli premier Hesji Roland Koch (CDU) i szef klubu parlamentarnego CDU/CSU Volker Kauder.
Niemieckie władze obawiają się, że zagraniczne fundusze, przejmując niemieckie firmy, wyprowadzą za granicę niemieckie technologie. Z tego powodu rząd w Berlinie nie dopuścił w ubiegłym roku do przejęcia niemieckiego Telekomu przez rosyjski koncern Sistiema.