Anwil wyda 450 mln zł na instalacje
Spółka Anwil z Włocławka — producent polichlorku winylu i saletry amonowej — zamierza przeznaczyć 450 mln złotych na instalacje technologiczne. Inwestycje mają zostać ukończone w 2000 r.
Kosztem 100 mln zł Anwil, czyli dawne Zakłady Azotowe Włocławek, uruchomi instalację do produkcji saletrzaku. W kwietniu tego roku podpisał kontrakt na realizację inwestycji z niemieckim przedsiębiorstwem inżynieryjnym Krupp-Uhde. 350 mln zł natomiast przeznaczy na modernizację instalacji do uzyskiwania chlorku winylu i rozbudowę instalacji do produkcji polichlorku winylu.
Pierwszą inwestycję będzie kredytował BIG Bank Gdański. Finansowanie drugiego przedsięwzięcia jest na razie przedmiotem negocjacji. Ich zakończenie planowane jest na grudzień.
— Zakładamy, że dzięki nowym instalacjom produkcja polichlorku winylu wzrośnie z 200 tys. do 300 tys. ton, a chlorku winylu ze 170 tys. do również 300 tys. ton rocznie — powiedział Krzysztof Kamiński, członek zarządu Anwilu.
Długi na udziały
Dla włocławskich zakładów najtrudniejsze były lata 1990-93. Odbiorcy przestali regulować należności, firma popadła w długi i musiała się zrestrukturyzować. Stopniowo w ciągu 4-5 lat wydzielono ponad 20 spółek córek, w których udziały i pracę otrzymało 2300 pracowników, ponad połowa 4,5-tys. załogi Zakładów Azotowych.
— W kwietniu 1997 r. zawarliśmy z wierzycielami ugodę bankową, zamieniając swoje długi na udziały. W związku z tym mieliśmy duże zyski nadzwyczajne. Obecnie naszym głównym udziałowcem jest Petrochemia Płocka, która posiada 35,4 proc. udziałów. Skarb Państwa ma 19 proc., PGNiG — 12,5 proc., BIG Bank Gdański — 10,1 proc., pracownicy — 15 proc., drobni akcjonariusze — 8 proc. — wymienia Krzysztof Kamiński.
Unia z nawozami
Władze Anwilu patrzą optymistycznie w przyszłość. Polskie rolnictwo zużywa znacznie mniej nawozów niż zachodnioeuropejskie, a musi zwiększyć wydajność, aby sprostać konkurencji po wejściu do Unii Europejskiej.
— Zużycie nawozów w naszym kraju jest jeszcze na niskim poziomie — zużywamy 90 kilogramów NPK (azot, fosfor, potas) na hektar, podczas gdy na Zachodzie — 170-180 kg. Polski rolnik musi zwiększyć jakość i wielkość plonów, aby być konkurencyjnym. Wzrośnie więc zapotrzebowanie na nawozy — przewiduje dyrektor Kamiński.