Kto poza biurami podróży, właścicielami pensjonatów i restauratorami zarabia na turystach? Dostawcy nowych technologii. Dzięki nim planowanie wyjazdu jest szybsze, a pobyt w kurorcie przyjemniejszy i tańszy. Nie trzeba przeglądać opasłych katalogów touroperatorów, odpadają wizyty w ich biurach czy telefony do informacji turystycznej. Koniec z wertowaniem papierowych planów krajów i miast.

— Wakacyjny biznes kręci się dziś wokół portali internetowych, mediów społecznościowych, aplikacji mobilnych, smartfonów i personalnych lokalizatorów, co przed dostawcami cyfrowych rozwiązań otwiera nowe możliwości — mówi Paweł Kacperek, dyrektor zarządzający Connected Life Communication Group.
Rekomendacje bez ściemy
Gdzie jechać? Wskazówkami mogą być opinie, rekomendacje i fotografie użytkowników serwisów np. TripAdvisor, HolidayCheck albo Infoturystyka.pl. Są tam też bezpłatne przewodniki, oferty obiektów turystycznych i fora z poradami. By znaleźć i zarezerwować kwaterę, można zajrzeć na Trivago lub Booking.com. Wybór mają ułatwić opisy, zdjęcia, filmy wideo, a także miliony ocen wystawionych przez gości. Tyle że czasem reklamowane pokoje lepiej wyglądają w na zdjęciu niż w rzeczywistości.
Z pomocą przychodzi jednak usługa Google Earth, która umożliwia przeglądaniew trójwymiarowym modelu zdjęć satelitarnych, lotniczych czy panoram, a więc wirtualną podróż po mieście, kurorcie lub przyjrzenie się budynkowi i jego otoczeniu.
— Ile razy schronisko, motel czy pensjonat nie przypomina tego z folderu reklamowego, a zamiast 50 metrów do piaszczystej plaży jest pół kilometra, i to do kamienistej — uśmiecha się Marcin Maroszek z firmy Emapa.
Przygoda pod kontrolą
Interes na turystach robią także dostawcy cyfrowych map, choćby serwis Emapi.pl, należący do spółki Emapa. Pozwala wyszukać adres i obiekt, a także wyznaczyć trasę, przy czym uwzględnia dane o ruchu i opłaty drogowe.
— Na naszej stronie oferujemy również nakładkę Mapa Turystyczna, która zawiera m.in. rzeźbę terenu, wiele pieszych, konnych i rowerowych szlaków turystycznych, a także obiekty zasługujące na szczególną uwagę, np. bacówki, pałace, pomniki, pola namiotowe — zachwala Marcin Maroszek Koszty wakacyjnych wojaży można także obniżyć, ograniczając zużycie paliwa, dzięki wyznaczeniu najdogodniejszej trasy i skróceniu czasu podróży.
Umożliwia to usługa określana jako live traffic, która polega na informowaniu kierowców w tzw. czasie rzeczywistym o sytuacji na drodze: korkach, remontach, kontrolach prędkości. Oferują ją tradycyjne nawigacje PND (m.in. TomTom, Becker) i aplikacje mobilne (np. NaviExpert, Google), które zawierają też pokaźne bazy danych o stacjach paliw, restauracjach, bankomatach, parkingach, muzeach, punktach widokowych.
— Nawigacja to dobry asystent kierowcy i turysty. Przyda się nie tylko, by dojechać do kurortu, ale także do wyszukiwania ciekawych zakątków, co ułatwia i uatrakcyjnia zwiedzanie — podkreśla Marek Krygier, menedżer marki Becker na Europę Środkową i Wschodnią. Część wycieczkowiczów lubi sushi, część hamburgery. Jak trafić w gusta każdego? Rozwiązaniem są takie aplikacje mobilne jak Foursquare/Swarm lub Yelp, które wskażą w okolicy miejsce — od restauracji po pływalnie — z uwzględnieniem indywidualnych oczekiwań.
— To kwintesencja wykorzystania nowoczesnych technologii i mediów społecznościowych w geomarketingu, który pozwala zaspokoić oczekiwania użytkowników, a restauratorom i właścicielom obiektów turystycznych napędza biznes jak żadna inna reklama do tej pory — zaznacza Paweł Kacperek.
Zmorą biur turystycznych są zaginieni urlopowicze. Bywa różnie: od odłączenia się od grupy po przypadki najbardziej drastyczne, jak porwania czy śmiertelne wypadki. Jak temu zapobiec?
— Dzięki lokalizatorom, np. w postaci opasek na rękę czy zegarków, biura podróży i bliscy podróżujących zawsze wiedzą, gdzie się oni znajdują. Daje to poczucie bezpieczeństwa, ale i realną możliwość reakcji w razie potrzeby — zauważa Piotr Nawrocki z firmy Trackimo.
Przybywa turystów, którzy ze smartfonem lub laptopem nie rozstają się w samochodzie, pociągu, na lotnisku. Każdy ma coraz większe i bardziej zmyślne potrzeby. Chyba grzechem byłoby tego potencjału nie wykorzystać.
