Apollo i Elzab chcą utrzymać sprzedaż starych kas
Na miesiąc przed terminem wejścia w życie nowych przepisów określających wymagania techniczne stawiane urządzeniom fiskalnym, dwaj z pięciu największych ich dostawców żądają kolejnego wydłużenia okresu vacatio legis.
Od półtora roku na rynku urządzeń fiskalnych trwa zamieszanie związane z wydanym przez Ministerstwo Finansów w końcu grudnia 1999 r. rozporządzeniem w sprawie kryteriów i warunków technicznych, którym muszą odpowiadać kasy rejestrujące, oraz warunków stosowania tych kas przez podatników. Wraz z powstałą trzy miesiące później instrukcją w sprawie szczegółowych wymogów technicznych, mechanicznych i programowych dla kas rejestrujących, dokument ten określał podstawowe standardy, które powinny spełniać urządzenia fiskalne wprowadzane na rynek po 31 grudnia 2000 r. Mimo pozostawienia dostawcom roku na przystosowanie swojej oferty do nowych przepisów, firmy Apollo Electronics, Elzab, Optimus IC oraz Torell złożyły w Ministerstwie Finansów kilkunastostronicowe pismo z propozycjami zmian instrukcji stanowiącej wykładnię nowych przepisów. Spośród pięciu firm, które wymieniając się tylko miejscami w czołówce, od kilku lat dostarczają około 90 proc. urządzeń fiskalnych znajdujących w Polsce nabywców, protestu zainicjowanego przez Apollo Electronics nie poparł jedynie Posnet. Przedstawiciele tego producenta twierdzili bowiem, że nowe przepisy są korzystne dla krajowych wytwórców, a Elzab i Optimus IC dały się wmanewrować w akcję lobbyingową importerów i działają na własną niekorzyść. Zdaniem przedstawicieli Posnetu, krajowe zakłady mogły bowiem szybciej dostosować do nowych wymagań swoje linie technologiczne niż fabryki zachodnich koncernów, dla których Polska jest tylko niewielkim wycinkiem światowego rynku.
Opinię tę potwierdziła sytuacja, jaka wytworzyła się na rynku urządzeń fiskalnych pod koniec 2000 r.
Resort ulega naciskom
Homologować urządzenia udało się tylko czterem firmom, wśród których znalazły się m.in. Libella i Euro-Fis, lokalne montownie mające dotychczas symboliczne udziały w rynku. Żadnego urządzenia nie udało się za to homologować firmom Apollo Electronics i Torell, importerom od których pochodziła dotychczas blisko jedna trzecia urządzeń fiskalnych znajdujących w Polsce nabywców. Dwie ostatnie spółki nie zrezygnowały jednak z nacisków na Ministerstwo Finansów. O zmianę przepisów zabiegały już jednak bez Elzabu i Optimusa IC. Zajęta przekształceniami własnościowymi zabrzańska spółka przestała się bowiem wikłać w branżowe rozgrywki, a przedstawiciele Optimus IC po otrzymaniu dwóch homologacji zmienili front o 180 stopni, twierdząc, że wcale nie domagali się zmiany przepisów, a tylko ich wyjaśnienia.
Koronnym argumentem głównych importerów mającym przemawiać za zmianą przepisów była mała liczba urządzeń, które otrzymały nową homologację, a co za tym idzie możliwość wystąpienia braków tego typu sprzętu na rynku. Ministerstwo przychyliło się do tych opinii i w ostatniej chwili przesunęło termin wejścia w życie nowych przepisów o sześć miesięcy, z 1 stycznia na 1 lipca 2001 roku. Doszło zresztą do tego w niejasnych okolicznościach. Wchodzące w życie 1 grudnia 2000 r. rozporządzenie zmieniające datę wejścia w życie nowych wymagań technicznych stawianych sprzętowi fiskalnemu datowano bowiem na 17 listopada 2000 r., a jeszcze po 20 listopada 2000 r., a więc kilka dni po podpisaniu rozporządzenia i na tydzień przed jego wejściem w życie, Aleksandra Gieros, rzeczniczka Ministerstwa Finansów, zapewniała „Puls Biznesu”, że zmiana przepisów jest rozważana, ale żadne decyzje w tej sprawie nie zostały jeszcze podjęte.
Chcą dalszego opóźnienia
Półroczne przesunięcie terminu wejścia w życie nowych przepisów określających wymagania stawiane sprzętowi fiskalnemu, a co za tym idzie danie dostawcom 1,5 roku na dostosowanie do nich swojej oferty, wciąż jednak nie wszystkich zadowalało. Z zabiegów o odsunięcie wejścia w życie nowych przepisów nie rezygnują Apollo Electronics oraz Elzab. Obecnie ich przedstawiciele nie mówią jednak o kolejnym formalnym przedłużeniu vacatio legis, ale o takiej interpretacji sformułowania o zakazie „wprowadzania do obrotu” wyrobów bez nowej homologacji, która praktycznie by to oznaczała. Przez wprowadzenie kasy do obrotu rozumieją bowiem jej sprzedaż do dealera, a nie fiskalizację lub choćby sprzedaż do użytkownika końcowego.
— Wprowadzenie do obrotu interpretujemy jako sprzedaż urządzenia przez producenta lub importera, a nie jego fiskalizację przez użytkownika końcowego. Przepisy mówią tylko o tym, że kasa fiskalna wykorzystywana przez podatnika powinna mieć pozytywną opinię Ministerstwa Finansów. O dacie jej wydania nie wspominają. Pozwalają więc na fiskalizację urządzeń z tzw. starymi homologacjami po 1 lipca 2001 r. — twierdzi Piotr Koenig, zastępca dyrektora działu sprzedaży produktów systemowych ds. technicznych w firmie Apollo Electronics.
— Paragraf 1 pkt 2 ust. 18 rozporządzenia Ministra Finansów z 23 grudnia 1999 r. w sprawie kryteriów i warunków technicznych, którym muszą odpowiadać kasy rejestrujące, oraz warunków stosowania tych kas przez podatników określa producenta jako jednostkę, która w zakresie prowadzonej działalności wytwarza i wprowadza do obrotu kasy rejestrujące. Podobny zapis dotyczy importerów. Ponieważ wiadomo, że żaden producent ani importer nie sprzedaje urządzeń bezpośrednio do użytkowników końcowych, to oczywiste jest, że za wprowadzenie urządzenia do obrotu należy uznać jego sprzedaż do niezależnego podmiotu w celu dalszej odsprzedaży — podkreśla Jerzy Malok, wiceprezes Elzabu.
Twarde stanowisko
Wyraźnie odmienne stanowisko prezentują inni wielcy gracze rynku fiskalnego: Optimus IC i Torell. Ich zdaniem, wprowadzenie kasy do obrotu powinno się interpretować, jeśli nawet nie jako jej fiskalizację, to przynajmniej sprzedaż do użytkownika końcowego.
— Uważamy, że jako „wprowadzenie kasy do obrotu” należy rozumieć fiskalizację urządzenia — informuje Danuta Wingert z firmy Torell.
— Termin „wprowadzenie do obrotu” nie jest nigdzie wyjaśniony. Według mnie, interpretacja tego sformułowania powinna opierać się na ustawie o podatku VAT. Jej podmiotem jest podatnik. Za wprowadzenie kasy do obrotu powinno się więc uważać jej sprzedaż do użytkownika końcowego. Interpretowanie wprowadzenia urządzenia do obrotu jako jego fiskalizacji nie ma uzasadnienia, bo użytkownicy końcowi nie kupują kas na zapas, a co za tym idzie fiskalizacja kupionego przez nich sprzętu następuje w rozsądnych terminach — zauważa Bogusław Łatka, prezes Optimusa IC.
Także stanowisko Posnetu jest bliskie poglądom Optimusa IC i Torella.
— Obecnie nie wiemy, jak interpretować zapis o „wprowadzaniu kas do obrotu”. O jego wykładnię poprosiliśmy Ministerstwo Finansów. Na razie nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi. Osobiście przychylam się do opinii, że przez wprowadzenie urządzenia do obrotu należy rozumieć jego sprzedaż do użytkownika końcowego — wyjaśnia Edward Ratyński, prezes Posnetu.
Problem z zapasami
Na pierwszy rzut oka obie koalicje firm są zupełnie egzotyczne. Za interpretacją sformułowania o „wprowadzaniu do obrotu” jako sprzedaży do hurtownika opowiada się zarówno importer (Apollo Electronics) jak i krajowy producent (Elzab). Podobnie jest też po drugiej stronie barykady. Typowym lokalnym producentem jest Posnet, a importerem Torell. Optimus IC występuje zaś w obu tych rolach. Problem nie leży jednak w tym, skąd pochodzą urządzenia, ale w tym, czy firma, która dysponuje homologacjami, wyprzedała już zapasy starych modeli. Firmy niechętne interpretacji „wprowadzania kas do obrotu” jako sprzedaży do użytkowników końcowych bądź mają w magazynach duże ilości kas bez nowych homologacji, bądź też nie dysponują środkami na odkupienie takich modeli, które pozostaną w magazynach dealerów po 1 lipca 2001 r. To ostatnie mogłoby zaś skutkować utratą zaufania hurtowników do tych dostawców i skurczeniem się ich sieci dealerskiej, a co za tym idzie utratą udziałów w szacowanym na blisko 0,5 mld zł rynku. Potwierdzają to sami zainteresowani.
— Nasze zapasy starych urządzeń są już bardzo małe. Od dwóch miesięcy produkujemy bowiem tylko modele, na które mamy nowe homologacje. Mamy jednak około 2 tys. dealerów, którzy mają po 1-2 maszyny ze starymi homologacjami, a na odkupienie tego sprzętu nie możemy sobie pozwolić — tłumaczy Jerzy Malok.
Homologacja to za mało
Egzotyczność branżowych koalicji przejawia się także w tym, że za interpretacją „wprowadzania kas do obrotu” w sposób całkowicie uniemożliwiający sprzedaż urządzeń bez nowej homologacji po 1 lipca 2001 r., opowiada się zarówno nie mający na razie żadnej nowej homologacji Torell, jak i mający ich najwięcej Optimus IC. Po drugiej stronie barykady stoi zaś Elzab, dysponujący drugą co do wielkości liczbą nowych homologacji. Przedstawiciele branży podkreślają przy tym, że samo przyznanie homologacji niewiele znaczy. Tak jak, nie mającej jeszcze załatwionych wszystkich formalności, ale dobrze zorganizowanej firmie może się jeszcze udać przed 1 lipca wprowadzenie na rynek sprzętu spełniającego nowe wymagania techniczne Ministerstwa Finansów, tak dostawcy mającemu już załatwione wszystkie formalności może się to nie udać. Tezę tę potwierdza fakt, że seryjnych modeli wielu homologowanych według nowych przepisów urządzeń nikt jeszcze nie widział.
— Dysponujemy nowymi homologacjami na osiem modeli. W rzeczywistości na rynku obecnych jest sześć z nich. Dwa następne są wdrażane do produkcji. Od otrzymania homologacji do wprowadzenia kasy do sprzedaży mijają zazwyczaj 3 miesiące. Proces ten może przebiegać szybciej lub wolniej. Wszystko zależy od sprawności organizacyjnej różnych firm — dodaje Bogusław Łatka.
