113,3 mln zł – tyle wyniosły ubiegłoroczne przychody grupy APS Energia. To o 33 proc. więcej niż w 2020 r.
„Dominującym rynkiem pod względem sprzedaży w 2021 roku był rynek polski, który pomimo panującej jeszcze epidemii charakteryzował się znaczącą liczbą inwestycji w sektorze trakcji i transportu. Na rynku polskim grupa odnotowała wzrost sprzedaży r/r na poziomie 33,2 proc. Drugim kluczowym rynkiem pozostaje rynek rosyjski, na którym to zrealizowana sprzedaż r/r była wyższa o 36,6 proc.” – czytamy w sprawozdaniu grupy.
Niebezpieczny pośpiech
APS Energia dostarcza m.in. firmie Rosatom urządzenia do zabezpieczenia rdzenia bloków atomowych. Przedstawiciele polskiej grupy zapewniają, że szybkie wycofanie się z Rosji nie jest możliwe ze względów bezpieczeństwa.
- Nasze produkty są projektowane pod konkretne wymagania klienta i nie da się ich zastąpić – szczególnie w krótkim czasie. Z powodu globalnego bezpieczeństwa sankcje nałożone na Rosję nie obejmują sektora atomowego. Embargo zagrażałoby utrzymaniu stabilnego funkcjonowania elektrowni, a tym samym bezpieczeństwu nas wszystkich. Dlatego staramy się dokończyć wszystkie rozpoczęte zamówienia i wywiązać się ze zobowiązań wynikających z zawartych umów – podkreśla Piotr Szewczyk, prezes APS Energii.
Zapewnia, że w segmencie przesyłu energii - podobnie jak w przypadku sektora atomowego - grupa realizuje jedynie kończące się kontrakty, obejmujące utrzymanie bezpieczeństwa.
- Nie staramy się już o nowe umowy. W tym segmencie nasza działalność zostanie wkrótce wygaszona – zapewnia Piotr Szewczyk.
Nierozwiane wątpliwości
Ze sprawozdania opublikowanego 22 kwietnia wynika jednak, że firma nie przekreśla szans na rozwój w Rosji. Napisała w nim m.in., że planuje aktywną sprzedaż w sektorze energetyki atomowej. Przewiduje też wzrost zamówień na rynku T&T (trakcja i transport) „dzięki nowo powstałej w 2021 r. spółce zależnej w Federacji Rosyjskiej”. „Rynek T&T w Rosji, z uwagi na bardzo dobre perspektywy i planowane nakłady na modernizację, pozwala na zbudowanie kolejnej odnogi sprzedaży T&T poza granicami kraju” – czytamy w sprawozdaniu grupy. Poprosiliśmy o odniesienie się spółki do informacji zawartych zawartych w raporcie, ale nie uzyskaliśmy odpowiedzi.
Ze sprawozdania giełdowej grupy wynika, że spodziewa się ona spowolnienia na rosyjskim rynku naftowym i gazowym. Zakłada też, że z powodu wojny w Ukrainie może spaść udział rynków wschodnich w sprzedaży. Rynek rosyjski generuje około 40 proc. sprzedaży APS Energia.

Straty na Wschodzie firma zamierza odrabiać na innych rynkach, zwłaszcza krajowym. Planuje przyspieszyć rozbudowę mocy produkcyjnych w segmencie magazynów energii. Będzie też mocniej rozwijać działalność na rynku OZE i energetyki trakcyjnej. Zakłada również udział w realizacji kontraktów na rynku energetyki atomowej w Polsce.
Nie będzie bojkotu
Krajowi klienci spółki, wśród których są firmy z rynku kolejowego i energetycznego, nie chcą oficjalnie wypowiadać się na temat kontynuowania przez nią działalności w Rosji. Bojkotu nie planują.
- Rozumiemy dylemat firm działających na rosyjskim rynku. Niektóre po prostu nie mogą gwałtownie zaprzestać działalności. W wielu przypadkach wiązałoby się m.in. z koniecznością redukcji zatrudnienia w Polsce – komentuje jeden z naszych rozmówców, zaznaczając, że w miejsce europejskich firm wycofujących się z Rosji szybko wejdą podmioty z innych regionów świata.