Armatura Kraków musi poprawić marże

Anna Pronińska
opublikowano: 2013-03-13 00:00

Tak złych wyników giełdowa spółka nie pokazała od lat. Kurs zanurkował.

Drogie waluty, przesunięcie popytu na tańsze baterie i spadek sprzedaży grzejników ze względów podażowych — tak grupa Armatury Kraków tłumaczy bardzo słabe wyniki za 2012 r., w którym zanotowała 2,85 mln zł straty operacyjnej i 2,65 mln zł straty netto za 2012 r. (wobec zysków w 2011 r. odpowiednio: 13,8 mln zł i 5,2 mln zł).

Akcje staniały o 8,2 proc., do 1,34 zł za walor. Grupie udało się jedynie poprawić przychody (o 2,3 proc. r/r, do 253,6 mln zł) na spadającym rynku i o ponad 40 mln zł zmniejszyć zapasy i należności.

— Z powodu droższego dolara musieliśmy w środku sezonu płacić o 20-25 proc. więcej za komponenty do baterii. Negatywnie na marżach odbiło się także przesuwanie się popytu na tańsze baterie — przyznaje Konrad Hernik, prezes Armatury Kraków. Sprzedaż baterii odpowiadała za 42 proc. przychodów grupy, a grzejników za 30 proc.

— To najgorsze wyniki od ośmiu lat, ale wpływ na nie miały przede wszystkim czynniki zewnętrzne — mówi Konrad Hernik. Spółce nie pomogło cięcie kosztów. Na wynikach 2012 r. zaważyły też jednorazowe koszty (12 mln zł) związane z przeniesieniem produkcji do Niska.

Teraz priorytetem jest poprawa marż. — I to radykalna. Liczymy też na wzrost przychodów. Plan zakłada przekroczenie 18 mln zł na poziomie EBITDA [wobec 5 mln zł w 2012 r. — red.] — mówi prezes Armatury Kraków. Dziś wyniki opublikuje konkurencyjne Ferro, które przyznaje, że rok dla branży był trudny.

— Zmienność kursów walutów przełożyła się negatywnie na marże. Polski rynek zachowywał się najgorzej. My sprzedajemy w Europie Wschodniej, ale też w Czechach. Polska szczególnie odczuła zdecydowane spowolnienie i widać, że popyt przesunął się na półkę ekonomiczną, w stronę najprostszych baterii. I to głównie na rynku remontowym, bo nowe budownictwo miało gorszy okres — mówi Aneta Raczek, prezes Ferro. Na szczęście Ferro ponad połowę przychodów realizuje poza krajem. Armatura jest w gorszej sytuacji, ale ma pomysł, jak ją poprawić.

— W tym roku przygotowujemy się do wprowadzenia do oferty ceramiki sanitarnej. To będzie nasz czwarty podstawowy biznes. Ponieważ w tym roku ten rynek raczej nie będzie rósł, będziemy musieli odebrać część udziałów obecnym na nim graczom — mówi Konrad Hernik.