ARP ratuje stocznię… ostrożnie

We wtorek akcjonariusze gdańskiej spółki zdecydują, czy dokapitalizować ją 85 mln zł. Na inwestycje czy dla wierzycieli?

Stocznia Gdańsk walczy o przetrwanie. Na wtorek zaplanowano walne zgromadzenie akcjonariuszy. Podejmie ono decyzję o podwyższeniu kapitału o 65-85 mln zł (obecnie 451,6 mln zł) oraz o… dalszym istnieniu spółki.

Wojciech Dąbrowski, prezes ARP, podkreśla, że gdańska spółka otrzymała pomoc publiczną w 2004 i w 2009 r. Na najbliższą ma szansę dopiero w 2019 r. [FOT. TP]
Wojciech Dąbrowski, prezes ARP, podkreśla, że gdańska spółka otrzymała pomoc publiczną w 2004 i w 2009 r. Na najbliższą ma szansę dopiero w 2019 r. [FOT. TP]
None
None

Kolebka Solidarności potrzebuje kapitału, bo — według informacji „PB” — jej długi, szacowane niemal na 500 mln zł, zaczynają przewyższać kapitał. Niedawno proporcjonalne podwyższenie kapitału stoczni zadeklarował Wojciech Dąbrowski, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), która ma 25 proc. minus jedną akcję w gdańskiej spółce (pozostały pakiet jest w rękach menedżerów związanych ze Związkiem Przemysłowym Donbasu). Propozycję agencji poparł Włodzimierz Karpiński, minister skarbu. Czy we wtorek ARP zagłosuje „za”?

Spóźnione walne

— Musimy mieć pewność, że podwyższenie kapitału będzie proporcjonalne, czyli że własne fundusze zaangażuje także inwestor strategiczny stoczni. Jej władze powinny też uzupełnić informacje, których wymagamy. M.in. musi przedstawić zaudytowany bilans stoczni. Na tydzień przed walnym nie mamy do niego dostępu — podkreśla Wojciech Dąbrowski.

Zaopiniowanie dokumentu jest planowane na najbliższym walnym, choć zgodnie z Kodeksem spółek handlowych powinno nastąpić do końca czerwca. Agencja wymaga także złożenia przez stocznię sprawozdania z planu restrukturyzacji. Do resortu skarbu powinien on wpłynąć do 10 lipca, a do Brukseli — do 22 lipca. To nie koniec wymagań ARP.

— Konieczne jest precyzyjne określenie kwestii praw poboru i przygotowanie biznesplanu przedstawiającego cel dokapitalizowania oraz spełniającego test prywatnego inwestora. Od tego przecież zależy, czy Komisja Europejska oceni ewentualne podwyższenie kapitału jako pomoc publiczną, czy przedsięwzięcie komercyjne — podkreśla Wojciech Dąbrowski.

Jego zdaniem, jeśli pieniądze posłużą do spłaty długów, może je zakwalifikować jako niedozwoloną pomoc. Według nieoficjalnych informacji „PB”, strona publiczna obawia się, że pieniądze z podwyższenia kapitału trafią do ISD Trade, dostawcy stali i wierzyciela stoczni powiązanego z ISD Częstochowa, czyli hutą z grupy Związku Przemysłowego Donbasu.

Pod zastaw

Dużo emocji budzi także kwestia proporcjonalnego udziału akcjonariuszy w dokapitalizowaniu stoczni. ARP do tej pory nie otrzymała od ukraińskich inwestorów pisemnej deklaracji, że wyłożą własną gotówkę. Jarosław Łasiński, szef rady nadzorczej stoczni, mówił niedawno „PB”, że właściciel zaangażuje się finansowo, przelewając 60-80 mln zł, jeśli ARP wesprze sprzedaż zbędnych stoczniowych gruntów albo gdańskiej hali K1, w której realizowana jest niemal cała produkcja. Dzięki temu stocznia chciałaby zyskać około 100 mln zł (całą lukę finansową szacuje na 180 mln zł). ARP nie chce jednak kupić gruntów.

Komplikuje się także zakup przez nią hali K1, bo agencja ma na niej zastaw (wart 165 mln zł) za udzieloną stoczni pożyczkę, oraz opcję „put”, nakazującą stoczni odkupienie do końca tego roku akcji pochodzących ze zrealizowanego przed laty podwyższenia kapitału o 46,5 mln zł. Wielkość zastawu jest zbliżona do wartości majątku, więc ARP musiałaby albo przejąć halę niemal bezgotówkowo, albo otrzymać od stoczni inny zastaw. W tej kwestii strony nie mogą jednak się porozumieć.

Problem polega na tym, że pieniądze z odkupionego majątku również mogą trafić do wierzycieli. „PB” dotarł do pisma komornika, dotyczącego zajęcia stoczniowych wierzytelności na rzecz Przedsiębiorstwa Usługowo-Handlowego Grala, któremu stocznia jest winna ponad 200 tys. zł. Z pisma wynika, że na poczet wpłaty tych długów zajęte zostaną pieniądze ze sprzedaży K1 agencji. Podobnych pism — z wyższymi kwotami wierzytelności — może być więcej.

OKIEM SAMORZĄDOWCA

Rzecz oczywista

MAŁGORZATA OSTROWSKA

członek Sejmiku Pomorskiego, była wiceminister skarbu oraz gospodarki w rządzie SLD

Nie rozumiem niechęci ARP do sfinalizowania transakcji ze Stocznią Gdańsk. Prawnie jest trudna, ale możliwa. Wspomaganie innych podmiotów to zadanie agencji. Zgodnie z rządowym programem, odpowiada ona za restrukturyzację całej branży stoczniowej, powinna więc tworzyć warunki do uczciwej konkurencji. Warto pamiętać, że Stocznia Gdańsk musi utrzymać miejsca pracy na poziomie i warunkach przewidzianych w programie restrukturyzacji. Konkurencja nie ma takich obowiązków i zatrudnia ludzi na gorszych zasadach. Liczę, że ARP szybko podejmie decyzję oczekiwaną w Stoczni Gdańsk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane