Asseco wytoczyło działa przeciwko Enei

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 28-03-2012, 00:00

Energetyczna grupa wybiera firmę, która zbuduje kluczowy system bilingowy. Emocje sięgają zenitu

Od końca 2011 r. Enea prowadzi przetarg na budowę i wdrożenie jednolitego systemu bilingowego, który pomógłby zarządzać całą siecią przedsiębiorstwa i objął około 2,5 mln klientów. Teraz ma kilkadziesiąt baz danych, które nie współpracują, co praktycznie uniemożliwia efektywne zarządzanie sprzedażą.

Wymiana argumentów…

To drugie postępowanie w tym samym przedmiocie w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Pierwsze zostało unieważnione w październiku 2011 r., bo jak twierdzi Enea, żadna z ofert „nie spełniała wymagań kwalifikacyjnych zawartych w warunkach zamówienia”.

— Chodziło o sprawdzenie, kto się zgłosi i jakie warunki przedstawi. Tym bardziej że Enea nie określiła żadnej kwoty maksymalnej, za którą może kupić system. W drugim przetargu zastrzegła, że ma na to 60 mln zł — mówi „Pulsowi Biznesu” przedstawiciel jednej ze startujących w przetargu firm.

Jednak z ustaleń „PB” wynika, że warunki trwającego obecnie postępowania są nie tylko skomplikowane, ale także bardziej wyśrubowane niż te sprzed kilku miesięcy.

W rezultacie podmioty zainteresowane kontraktem wystosowały 527 zapytań z prośbą o sprecyzowanie niektórych zapisów. Największe kontrowersje budzi dopisanie w załączniku dotyczącym infrastruktury technicznej kryterium posiadania doświadczenia we wdrożeniu systemu „o skali porównywalnej z potrzebami Grupy Enea, tj. obejmującej liczbę klientów nie mniejszą niż liczba klientów obsługiwanych przez Grupę Enea na koniec 2010 r.”, czyli ok. 2,4 mln. W pierwszym przetargu wystarczyło wylegitymować się doświadczeniem we wdrożeniu systemu dla 1 mln odbiorców.

— Trudno się dziwić takiemu wymogowi. Grupa chce mieć jeden system obsługujący klientów. Liberalizacja rynku jest wyzwaniem dla wszystkich grup energetycznych w Polsce, a bez jednego sprawnie działającego systemu trudno jest rywalizować o klientów. W Polsce w ciągu dwóch ostatnich lat dostawcę energii zmieniło zaledwie kilka promili odbiorców, a w Wielkiej Brytanii — 20 proc. Wszyscy gracze muszą być gotowi na ostrą rywalizację — komentuje członek zarządu grupy energetycznej, która też przymierza się do zmiany systemu bilingowego.

…czy otwarta wojna?

Na kontrowersje i niejasne zasady przetargu w nieoficjalnych rozmowach z „PB” zwracali uwagę przedstawiciele dwóch podmiotów ubiegających się o kontrakt. Jednak tylko firma Asseco Poland ostro skrytykowała sposób prowadzenia postępowania w oficjalnym piśmie do zarządu Enei i ministerstwa skarbu. „Trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie dla takiego wzrostu wymagań na przestrzeni dwóch miesięcy, licząc od daty unieważnienia poprzedniego postępowania, bez zmiany wymagań merytorycznych i biznesowych projektu. Nowe wymagania powodują znaczący wzrost cen ofert integratorów bazujących na oprogramowaniu wyłącznie firm zagranicznych”. — stwierdził w piśmie z początku marca Paweł Piwowar, wiceprezes Asseco. Dotychczas w polskiej energetyce nie odbyło się wdrożenie systemu bilingowego w skali przekraczającej 2 mln odbiorców. Największe wdrożenia dotyczyły Vattenfalla (1,2 mln odbiorców) i gdańskiej Energi (1,3 mln).

„Warunki kwalifikacyjne zostały zmienione na korzystniejsze dla oferentów, o czym świadczy ilość ofert złożonych przez polskie podmioty w toczącym się postępowaniu przetargowym” — przekonuje z kolei w piśmie do „PB” Enea. O jakie zapisy chodzi? O ile ofert więcej wpłynęło w drugim przetargu? Spółka nie może ujawnić tych informacji. Wszystkie strony przetargu zobowiązały się bowiem do zachowania pełnej poufności. Dopiero po podpisaniu takiego dokumentu zainteresowanym umożliwiono wgląd do dokumentacji przetargowej.

— Jeśli komuś nie odpowiadały takie reguły gry, mógł nie przystępować do przetargu — mówi osoba zbliżona do rady nadzorczej Enei.

Wygląda na to, że ma na myśli Asseco.

„Brak procedury odwoławczej oraz innych elementów gwarantowanych w postępowaniach prowadzonych w oparciu o Ustawę o Zamówieniach Publicznych, przy zakupach o wartości kilkudziesięciu milionów złotych budzi nasz ogromny niepokój. Dlatego zmuszeni będziemy zwrócić się o rozstrzygnięcie powstałego sporu do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Rozważamy nadto wniosek do Najwyższej Izby Kontroli i Ministra Skarbu Państwa o przeprowadzenie kontroli zarządczej weryfikującej zasadność wydatkowania środków publicznych w formule zaproponowanej przez Państwa (...)” — czytamy w piśmie Asseco.

Własne procedury

Enea twierdzi, że nie jest zobligowana do stosowania ustawy o zamówieniach publicznych.

— Z tej też przyczyny w postępowaniach, w których spółka udziela zamówień, stosuje własne procedury określone wewnętrznymi regulaminami — przekonuje biuro prasowe Enei. Z naszych informacji wynika, że dzieje się tak od kilku lat, a akcjonariusze i rada nadzorcza spółki nie mają zastrzeżeń do takiej formy przeprowadzania zakupów.

— Dla każdego postępowania przetargowego są przygotowywane warunki zamówienia, które szczegółowo regulują zarówno wymagania kwalifikacyjne dla dostawców usług i towarów, jak i wymagania jakościowe i funkcjonalne dla dostarczanych usług i towarów — zaznacza Enea. A nasze źródło związane ze skarbem państwa dodaje:„Zarząd na bieżąco informuje radę o zasadach i postępach przetargu. Jest prowadzony przejrzyście. Moim zdaniem, zastrzeżenia Asseco są chybione, ale chcemy być świętsi od papieża, więc zleciliśmy dodatkowy audyt”. Konkurencja jest zaskoczona ostrym tonem Asseco.

— Wygląda na to, że Asseco walczy o monopol na rynku systemów bilingowych dla energetyki wartym kilkaset milionów złotych, ale metody, jakie stosuje, są kontrowersyjne. Enea ma prawo przeprowadzać przetargi zamknięte i zapraszać do nich, kogo chce. Do właścicieli i rady nadzorczej należy ocena, czy kupiła najlepszy z oferowanych systemów i wynegocjowała dobrą cenę — mówi przedstawiciel firmy informatycznej.

60 mln zł Tyle jest skłonna wydać Enea na nowy system bilingowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu