Astaldi odjeżdża z polskich torów

opublikowano: 02-10-2018, 22:00

Włoska firma zerwała dwa kontrakty na modernizację sieci kolejowej. Budowa dróg i metra na razie idzie zgodnie z planem.

Historia lubi się powtarzać. Przed EURO 2012 z placu budowy odcinków autostrady między Łodzią a Warszawą zszedł chiński COVEC. Wkrótce jego śladem poszedł irlandzki SIAC. Problemy z realizacją inwestycji w Polsce i innych krajach przyczyniły się także do bankructwa austriackiej grupy Alpine.

PKP PLK prowadzą rozmowy z Astaldi, ale przygotowują się też do sądowej
batalii. Równocześnie wierzą, że Włosi wrócą na plac budowy. Mają na to dwa
dni.
Zobacz więcej

Wezwanie na budowę:

PKP PLK prowadzą rozmowy z Astaldi, ale przygotowują się też do sądowej batalii. Równocześnie wierzą, że Włosi wrócą na plac budowy. Mają na to dwa dni. Fot. Marek Wiśniewski

Obecnie torem wyznaczonym przez poprzedników podążyła włoska spółka Astaldi. Sąd w Rzymie przyznał jej ochronę przed wierzycielami. Wpadła bowiem w tarapaty finansowe z powodu problemów w realizacji kontraktów w Wenezueli. W restrukturyzacji miała pomóc sprzedaż koncesji na most nad Bosforem, ale osłabienie tureckiej liry oraz kryzys w tym kraju wywołany sankcjami i cłami nałożonymi przez Stany Zjednoczone, pokrzyżował plany. Nieopłacalne okazało się też dla Włochów kontynuowanie niektórych polskich kontraktów. Zrezygnowali z przebudowy linii kolejowej nr 7 na odcinku Lublin — Dęblin oraz E59 od granicy woj. dolnośląskiego do Czempina, realizowanych dla PKP Polskich Linii Kolejowych (PLK). „Rynek kolejowy” podał, że powodem rezygnacji Włochów był wzrost cen materiałów i problemy z ich transportem w Polsce oraz brak działań administracji i inwestorów, mających na celu ich rozwiązanie.

— W piątek wieczorem otrzymaliśmy pismo wysłane e-mailem przez Astaldi. Odczytaliśmy je w poniedziałek. Dziś poinformowaliśmy wykonawcę, że ich odstąpienie od umów nie ma skutków prawnych i wezwaliśmy do realizacji kontraktów — mówi Arnold Bresch, wiceprezes PKP PLK.

— Kontrakt obowiązuje, ale Astaldi prezentuje postawę porzucenia kontraktów — podkreśla Andrzej Bittel, wiceminister infrastruktury.

Arnold Bresch twierdzi, że od czerwca Astaldi nie wystawia faktur. Przyznaje, że są problemy z płatnościami dla podwykonawców. Zaległości szacuje w sumie na blisko 40 mln zł. W ramach solidarnej odpowiedzialności mogą pokryć je PKP PLK.

— Każdy wykonawca, który udokumentuje należność, otrzyma płatność — mówi Arnold Bresch.

Dodaje, że sytuacja jest krytyczna, a podwykonawcy są na granicy upadku. PKP PLK zapewniają, że uruchomienie przez włoski sąd procedury ochrony przed wierzycielami nie blokuje możliwości uruchomienia przez PKP PLK gwarancji dobrego wykonania, dzięki której mogą być realizowane płatności dla podwykonawców. Ich wartość sięga 270 mln zł. Podobnie były regulowane płatności w poprzedniej perspektywie, co przyczyniło się do bankructwa wielu firm wykonawczych. Wycofanie się Włochów z kontraktów kolejowych postawiło w stan gotowości innych polskich inwestorów, dla których Astaldi realizuje umowy. Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa uważa, że największym wyzwaniem będzie dokończenie przez włoskiego wykonawcę kontraktów drogowych.

— Zwłaszcza Południowej Obwodnicy Warszawy. W tym przetargu Włosi zaproponowali niską cenę — przypomina Jan Styliński.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) zapewnia, że realizowane przez Astaldi inwestycje drogowe nie są obecnie zagrożone.

— Wezwaliśmy Astaldi do wyjaśnienia sytuacji. Monitorujemy realizowane przez tę firmę kontrakty. Podjęliśmy również działania zmierzające do jak najszybszego zabezpieczenia interesu podwykonawców i skarbu państwa — twierdzi Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA.

O wyjaśnienia poprosiły też Włochów władze stolicy i Metra. Zapewniają, że umowy na nowe odcinki podziemnej kolejki zostaną podpisane po przesłaniu przez Włochów odpowiedzi i zabezpieczeniu gwarancji. Termin przedstawienia wyjaśnień mija jutro w południe.

Na wykonaniu kontraktu i uspokojeniu sytuacji bardzo zależy Astaldi. Na wczorajszej konferencji, zorganizowanej wspólnie z przedstawicielami stołecznego ratusza, Francesco Scaglione, przedstawiciel Astaldi podkreślił, że procedura ochrony przed wierzycielami nakłada na firmę obowiązek regularnego płacenia zobowiązań, także wobec podwykonawców. Zapewnił, że w metrze nie ma opóźnień w płatnościach, a należności wobec innych podmiotów zostaną uregulowane w terminie 3-6 miesięcy. Procedura ochrony pozwala bowiem przesunąć nieco termin płatności. Może to być ważnym sygnałem dla podwykonawców.

Jan Styliński ma nadzieję, że z decyzji Włochów o rezygnacji z polskich kontraktów kolejowych wyciągną wnioski także publiczni zamawiający. Przyznaje, że w obecnej sytuacji, wraz z przedstawicielami rządu powinni uregulować, omawianą od miesięcy, kwestię waloryzacji kontraktów infrastrukturalnych. W przeciwnym razie śladem Astaldi mogą iść kolejne firmy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Astaldi odjeżdża z polskich torów