Asystenci patrzą na ten rok z obawą

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2013-02-07 00:00

Liczba osób korzystających z assistance po raz pierwszy przekroczyła 1 mln. Na zakup pakietów wydali prawie 0,5 mld zł.

Branża usług asystenckich ma za sobą udany rok. Nie tylko wzrosła sprzedaż, ale także coraz więcej klientów decyduje się wykorzystać posiadane assistance. Powoli przestaje ono być tanim, marketingowym haczykiem, a zaczyna być normalną usługą.

None
None

— Assistance nie jest już produktem niszowym i trafiło pod strzechy — twierdzi Tomasz Frączek, prezes Mondial Assistance. Jego słowa mają potwierdzenie w liczbach. Po raz pierwszy w historii branży udało się pokonać barierę 1 mln klientów, którzy skorzystali z jej usług. Z danych firmy badawczej Nielsen wynika, że w ubiegłym roku z assistance skorzystało ponad 1,2 mln Polaków. Rok wcześniej — 900 tys. osób.

Choć sprzedanych pakietów jest na rynku znacznie więcej — Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) twierdzi, że nawet 11 mln sztuk — to znaczna część z nich jest po prostu nieużywana. Stanowią uzupełnienie produktów ubezpieczeniowych czy bankowych, o istnieniu, którego klient często nawet nie wie. Dlatego dla branży ważna jest liczba osób, które korzystają z dostarczanych przez nią usług. Rosnącą popularność usług asystenckich widać po przychodach firm. Mondial miał w ubiegłym roku 120 mln zł przychodów, o 20 proc. więcej niż przed rokiem.

Jeszcze szybciej rósł inny gigant — Europ Assistance, który zanotował wzrost przychodów o 25 proc. To kolejny dobry rok dla assistance. Z danych KNF wynika, że w 2007 r. wartość rynku wynosiła 183 mln zł. W 2011 r. przekroczyła 400 mln zł, a w ubiegłym mogła zbliżyć się do 500 mln zł. Przyszłość nie wygląda już tak różowo. Spowolnienie, które uderzyło w całą gospodarkę, dotknie także firmy assistance.

Ubezpieczyciele, którzy stanowią główny kanał sprzedaży pakietów, już od kilku miesięcy patrzą na spadającą sprzedaż polis komunikacyjnych. Klienci oszczędzają i nie kupują droższych pakietów assistance, które zawierają coś więcej niż holowanie aut z miejsca wypadku. Kryzys czuć także w turystyce, która jest drugim głównym odbiorcą usług assistance.

— Liczę, że te dwie dziury uda nam się zasypać wzrostem w innych liniach biznesowych i cały rok zakończymy na podobnym poziomie co ubiegły — mówi Tomasz Frączek. Nieco bardziej optymistyczny jest Paweł Paluszyński, prezes Coris Varsovie. Według niego, rynek usług asystenckich nie skurczy się w tym roku.

— Spowolnienie gospodarcze będzie miało przełożenie na rynek assistance, ale rynek w Polsce ma ogromny potencjał rozwoju — podkreśla Paweł Paluszyński. W spowolnienie nie wierzy szef Europ Assistance — Rafał Grzelak.

Jego firma ma nadal rosnąć w tempie dwucyfrowym. Będzie to zawdzięczała zarówno nowym, bardziej zindywidualizowanym produktom, jak i wchodzeniu na nowe rynki.

— Na samym holowaniu aut dzisiaj już zarobić się nie da — podkreśla Rafał Grzelak. Nowe linie biznesowe, w których firmy asystenckie będą szukały zwyżek, to np. banki, handel czy też energetyka. W bankach usługi asystenckie są już obecne od kilku lat. Jednak nadal stopień penetracji jest niski. Dołączenie np. assistance domowego do rachunków za energię elektryczną to ziemia obiecana branży.

— Będziemy obserwować zwiększającą się rolę pozaubezpieczeniowych kanałów dystrybucji, takich jak banki czy programy usług dodawane do produktów czy dla pracowników — przekonuje Paweł Paluszyński. Tomasz Frączek dodaje, że z uwagi na starzenie się społeczeństwa duży potencjał ma assistance dla osób starszych, szczególnie w obszarze teleopieki i telemedycyny. We Francji Mondial ma pod opieką już 0,5 mln staruszków.