Ateny mają zbyt dużo do stracenia

PAP
opublikowano: 27-06-2015, 10:56

Cena, jaką grecki rząd zapłaciłby za brak porozumienia z wierzycielami, jest zbyt duża, dlatego w weekend dojdzie do porozumienia, choć może ono jedynie odsunąć problem w czasie – oceniają ekonomiści przed sobotnim spotkaniem eurogrupy.

Zobacz więcej

Ateny

Bloomberg

W sobotę, już po raz piąty w ciągu ostatnich dziewięciu dni, spotykają się ministrowie finansów strefy euro, którzy podejmą próbę wypracowania porozumienia w sprawie wygasającego 30 czerwca programu pomocowego dla Grecji. Warunkiem odblokowania ostatniej transzy pomocy w wysokości 7,2 mld euro jest kompromis w sprawie reform, jakie ma przeprowadzić Grecja.

Rozmowy o dalszej pomocy dla Grecji po ostatnich decyzjach premiera Aleksisa Tsipras wydają się być jeszcze trudniejsze, bowiem szef greckiego rządu poinformował w nocy z piątku na sobotę o ogłoszeniu referendum, w którym Grecy mają odpowiedzieć na pytanie, czy przyjąć plan ratunkowy oferowany przez greckich wierzycieli, zakładający oszczędności, czy też go odrzucić.

Tsipras dodał, że w związku z planowanym na 5 lipca głosowaniu poprosi wierzycieli o przedłużenie do tego czasu, wygasającego z końcem miesiąca porozumienia w sprawie programu pomocowego.

Ekonomiści Raiffeisen Bank International (RBI) w piątkowym raporcie oceniają, że bez porozumienia Grecja prawdopodobnie nie będzie miała pieniędzy nie tylko na spłatę wypadającej ostatniego dnia miesiąca raty dla MFW, ale być może również na wypłatę pełnych pensji i emerytur.

Adam Antoniak, ekonomista Banku Pekao, w rozmowie z PAP ocenił, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na weekend jest "krótkoterminowy układ, na najbliższe pół roku". "Zastrzyk pieniędzy pozwoli na spłatę zobowiązań w najbliższym czasie, ale nie będzie to program, który pozwoliłby na postawienie greckiej gospodarki na nogi" - powiedział ekonomista.

Ponieważ Ateny już skorzystały z możliwości połączenia wypadających w czerwcu płatności wobec MFW i przeniesienia ich na koniec miesiąca, nie przysługuje im możliwość przedłużenia terminu spłaty. Dlatego jeśli Grecja nie przeleje 1,6 mld euro Funduszowi do wtorku, automatycznie będzie miała status państwa zalegającego z płatnościami.

Nie oznacza to jednak, że Grecja stanie się oficjalnie bankrutem. Agencja ratingowa Fitch poinformowała, że jeśli Ateny nie zapłacą MFW, nie oznacza to automatycznego przyznania greckiemu długowi najniższej oceny oznaczającej niewypłacalność. W podobnym tonie wypowiedziała się agencja Standard & Poor's, argumentując, że ocenia ona tylko zdolność do obsługi zadłużenia wobec prywatnych, komercyjnych wierzycieli.

Zdaniem ekonomistów BZ WBK, jest coraz bardziej prawdopodobne, że Grecja nie dokona płatności dla MFW 30 czerwca, bo może zabraknąć czasu, aby przedłużenie programu pomocowego zostało zatwierdzone przez parlamenty narodowe przed tym terminem. "Jeśli porozumienie z wierzycielami zostanie osiągnięte, to opóźnienie płatności dla MFW nie będzie dużym problemem" - zaznaczono w piątkowym raporcie banku.

Ekonomiści RBI zwracają uwagę, że brak porozumienia wierzycieli z Atenami do 30 czerwca "zwiększyłby presję na Europejski Bank Centralny", by przynajmniej ograniczyć pomoc płynnościową dla greckich banków. Grecy masowo wycofują środki z banków; jak szacuje JP Morgan, od stycznia z kont pobrano ok. 44 mld euro. Przy takiej skali odpływu depozytów greckim bankom potrzebna jest pomoc ze strony banku centralnego, który zapewnia im pożyczki pod zastaw papierów wartościowych. Płynność zapewnia grecki bank centralny, ale pomoc i jej skala jest zatwierdzana przez EBC. Tymczasem, jak donosiła niemiecka prasa, wśród członków Rady Prezesów EBC rośnie sprzeciw wobec pomocy dla greckich banków. Zastrzeżenia zgłasza m.in. niemiecki Bundesbank, największy bank Eurosystemu.

Jak informował w kuluarach piątkowego szczytu liderów UE pragnący zachować anonimowość urzędnik jednej z unijnych instytucji, zaległości wobec MFW nie oznaczają automatycznie, że EBC uznałby zastaw greckich banków za zbyt niskiej jakości i tym samym przestałby zasilać je płynnością.

"Nie jest to automatyczne. Dokonana zostanie analiza ryzyka" – powiedział. Jednak, jak oceniają ekonomiści RBI, ewentualne odcięcie greckich banków od pomocowych pożyczek skutkowałoby zamrożeniem kont i kontrolami kapitałowymi. "Krajowa presja polityczna na rząd dramatycznie by wzrosła" – napisano w raporcie banku. Dlatego, zdaniem ekonomistów RBI, ustępstwa greckiego rządu w ten weekend "byłyby bardziej racjonalną decyzją".

W razie braku porozumienia, jak oceniali w niedawnym raporcie ekonomiści firmy analitycznej GaveKal Research, żeby wypłacić pensje i emerytury Ateny musiałyby wprowadzić nową walutę. Wskazują oni, że hipotetyczna nowa grecka waluta szybko by traciła na wartości, powiększając ciężar zagranicznych zobowiązań.

Siła nabywcza Greków znacznie by się zmniejszyła, gdyby grecki rząd przewalutował pensje, emerytury i oszczędności w bankach na "potencjalnie bezwartościową" walutę krajową. Grecy zubożeliby bardziej, niż w razie spełnienia żądań zagranicznych wierzycieli.

"Rząd, który umyślnie zdecydowałby się skazać ludzi, i tak już przechodzących od pięciu lat trudny okres, na takie straty, z pewnością zostałby wymieniony w przeciągu kilku tygodni, a nawet dni" - napisano w raporcie.

W podstawowym scenariuszu zmiana władzy byłaby demokratyczna, ale analitycy nie wykluczają także wojskowego przewrotu po protestach podobnych do wydarzeń na kijowskim Majdanie. Dlatego, zdaniem GaveKal Research, ostatecznie grecki rząd przystanie na propozycje wierzycieli.

Zgodnie z unijnym prawem legalnym środkiem płatniczym strefy euro jest wspólna europejska waluta, więc wprowadzenie innego pieniądza oznaczałoby faktyczne opuszczenie strefy euro. Jednak, jak przypomniał w czwartek przewodniczący PE Martin Schulz, pytany czy w razie hipotetycznego wyjścia Grecji ze strefy euro mogłaby ona pozostać w UE, unijne traktaty nie przewidują takiego przypadku. Schulz ma nadzieję, że unijne instytucje nie będą musiały "odpowiadać na to pytanie ani w teorii, ani w praktyce". Unijne traktaty przewidują jedynie możliwość wyjścia z UE.

Jak ocenia think-tank Open Europe, w dłuższym horyzoncie nie uda się rozwiązać greckiego problemu bez umorzenia części długu. Analitycy tego ośrodka wskazują na kontekst greckich negocjacji, jakim jest wzrost popularności hiszpańskiej partii Podemos, która głosi program restrukturyzacji hiszpańskiego długu i końca oszczędności budżetowych. "Jest niemal pewne, że dyskusja o greckim długu zostanie opóźniona i raczej nie będzie do niej powrotu przed wyborami w Hiszpanii pod koniec roku" – napisano w opracowaniu Open Europe.

Również Antoniak z Banku Pekao nie spodziewa się, by redukcja długu Aten stanowiła część porozumienia z wierzycielami. "W tym scenariuszu na razie nie ma miejsca na restrukturyzację długu" – powiedział ekonomista. "Ateny dostałyby środki na przetrwanie przez pół roku, a potem, być może, możliwe byłyby negocjacje nad szerzej zakrojonym programem, z ewentualną restrukturyzacją długu" – dodał.

Z Brukseli Filip Dutkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Polityka / Ateny mają zbyt dużo do stracenia