Atom, choć ma wady, jest lepszy niż węgiel

Alina Treptow
30-09-2010, 15:13

Energetyka atomowa wygrywa z węglem. Część specjalistów widzi jednak w programie jądrowym niebezpieczeństwo "skolonizowania Polski".

Zielona energia też będzie zyskiwała na znaczeniu

Eksperci przekonują o zaletach elektrowni atomowych i ich wyższości nad węglowymi.

— Elektrownie węglowe emitują w spalinach więcej substancji promieniotwórczych niż elektrownie jądrowe, ale w obu przypadkach to znikome ilości, bez znaczenia dla zdrowia ludzi. Elektrownie węglowe emitują za to sporo dwutlenku siarki, tlenków azotu, pyłów i innych substancji toksycznych. Ich ilość oceniano w europejskim programie ExternE. Stwierdzono, że w 2008 r. całkowita emisja z elektrowni w Polsce wyniosła 22 tys. ton pyłów PM10 (uboczny produkt spalania), 420 tys. ton SO 2 (dwutlenku siarki), 213 tys. ton NOx (tlenek azotu) i 136 mln ton CO 2 (dwutlenku węgla). Spowodowało to utratę zdrowia ludzi i uszkodzenia środowiska, których koszty oceniono na 7,5 mld euro — twierdzi Andrzej Strupczewski z Instytutu Energii Atomowej PolAtom.

Dodaje, że rejonem szczególnie wysokiego ryzyka jest Górny Śląsk, gdzie koncentruje się wydobycie węgla i elektroenergetyka. Badania umieralności dobowej w najbardziej zanieczyszczonym rejonie Katowic wykazały, że narażenie na działanie SO 2 i pyłu PM10 powoduje wzrost umieralności na choroby układu naczyniowo-oddechowego odpowiednio o 10 i 4 proc. Natomiast z badań kliniczno-kontrolnych mężczyzn w Krakowie wynika, że zanieczyszczenie powietrza spowodowało wzrost ryzyka zgonu na raka płuc 1,4 raza, niezależnie od palenia papierosów i narażenia zawodowego.

Andrzej Strupczewski z Instytutu Energii Atomowej PolAtom
Zobacz więcej

Andrzej Strupczewski z Instytutu Energii Atomowej PolAtom

Liczba awarii

Przeciwko tradycyjnym elektrowniom przemawiają też statystyki awarii i spowodowanych przez nie zgonów. W latach 1969-2000 w elektrowniach węglowych doszło do ponad 1200 poważnych uszkodzeń, które były przyczyną ponad 25 tys. nagłych zgonów. Dla kontrastu — w elektrowni atomowej nastąpiła tylko jedna poważna awaria.

Budowa elektrowni jądrowej jest o około 50 proc. droższa niż opartej na węglu. Ale koszty rozkładają się na dwukrotnie dłuższy czas (eksploatacja trwa 60 lat). Grupa PGE, odpowiedzialna za budowę pierwszej takiej polskiej elektrowni, szacuje koszt wytworzenia 1MW mocy w technologii jądrowej na 2,5-3 mln euro. Spółka zamierza zbudować dwa obiekty o mocy około 3 tys. MW każda. Łącznie, jeżeli wszystko będzie przebiegać zgodnie z planem, będą kosztowały 15-18 mld euro.

Część specjalistów uważa jednak, że takie suche porównanie, przeważające szalę na korzyść elektrowni atomowych, nie oddaje do końca sytuacji.

— Do porównania trzeba dołączyć energetykę odnawialną. Ponadto porównując te trzy technologie, trzeba brać pod uwagę rewolucję energetyczną, na którą składają się: samochód elektryczny, dom zero-energetyczny oraz Smart Grid (systemy teleinformatyczne do zarządzania dostawami energii). Trzeba też wiedzieć, że rewolucja energetyczna objęła już USA, UE i Chiny. Tylko w Polsce uporczywie nie chcemy tego dostrzec i rząd tworzy, zgodnie z rekomendacjami zagranicznych firm konsultingowych, przedsiębiorstwa energetyczne charakterystyczne — pod względem technologicznym (wielkoskalowe) i organizacyjnym (scentralizowane) — dla Europy lat 70. i 80. minionego wieku. To przedsiębiorstwa monopolistyczne i antyinnowacyjne — twierdzi prof. Jan Popczyk z Politechniki Śląskiej na stronie klastra 3x20.

A co u sąsiada

Dla Polski najważniejsze jest odniesienie do Niemiec, naszych sąsiadów i zarazem największej gospodarki unijnej, z którą mamy największą wymianę handlową.

— Spalanie węgla w Niemczech wciąż jest źródłem około 130 mln ton emisji CO 2 . Ale już w 2008 r. energetyka odnawialna wyparła w tym kraju 110 mln ton CO 2 . To oznacza, że ostatnie lata nie były łaskawe dla węgla. Tym bardziej nie będą nadchodzące. Nie będą łaskawe także dla samochodów benzynowych, na co wskazują przygotowania niemieckich miast na wielkie przyjęcie samochodu elektrycznego. Dlatego nie mamy co liczyć na to, że Niemcy łatwo się pogodzą z emisją CO 2 z polskiej energetyki. Z całą pewnością będą natomiast windować ceny uprawnień do emisji CO 2 , bo w 2050 roku zamierzają w pełni zastąpić paliwa kopalne energetyką odnawialną. Wcześniej, w 2035 roku, planują wyjście z energetyki jądrowej — podkreśla prof. Popczyk, na stronie klastra 3x20.

Gdy Polska będzie zaczynała przygodę z atomem, nasz sąsiad będzie ją kończył. Czy to więc dobry kierunek?

— Wchodzimy w program jądrowy, który prowadzi do energetycznego skolonizowania Polski na 100 lat, bo tyle wyniesie czas wyjścia z tej technologii (nie licząc czasu utylizacji odpadów radioaktywnych). Dalej walczymy o derogację (wyłączenie z części zobowiązań wobec UE), która do 2020 roku spowoduje wielkie inwestycje w energetykę węglową, a po 2020 roku ogromne koszty uprawnień do emisji CO 2 . Za to samochodu elektrycznego (zasilanego energią elektryczną odnawialną) w Polityce energetycznej Polski do 2030 roku, nie ma w ogóle. Energetyki słonecznej i pomp ciepła praktycznie też nie. A to właśnie dzięki tym technologiom najłatwiej osiągnąć polski cel Pakietu 3x20, który w zakresie emisji CO 2 polega na rocznej jej redukcji w 2020 r. o około 60 mln ton, czyli jest dwukrotnie mniejszy od obecnej redukcji w Niemczech — tłumaczy prof. Jan Popczyk.

Czy energetyka atomowa jest dobrą decyzją, okaże się za jakieś 20 lat. Być może, podobnie jak Niemcy, zrezygnujemy z niej. Kiedyś, ale na razie nie ma z czego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Energetyka / Atom, choć ma wady, jest lepszy niż węgiel