Atrakcyjna cena to nie wszystko

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2024-04-12 13:44

Chińska ekspansja w Polsce i atrakcyjne ceny chińskich aut nie odbiją się w najbliższym czasie na średniej cenie nowego auta. Do tego potrzeba większej skali, a tej nie będzie, dopóki nie pojawi się równie atrakcyjna oferta dla firm — mówi Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

PB: Obserwujemy w Polsce początek ekspansji chińskich marek motoryzacyjnych. Jedną z ich przewag jest atrakcyjna cena. Jak ich obecność na naszym rynku może wpłynąć na cenniki aut?

Jakub Faryś: Należy pamiętać, że wzrost cen samochodów jest spowodowany kilkoma niezależnymi od branży motoryzacyjnej problemami. Pandemia, zerwane łańcuchy dostaw, problemy z półprzewodnikami czy wojna w Ukrainie oraz bardzo wysoka inflacja — to wszystko spowodowało, że ceny rosły w całej Unii Europejskiej. Czy pojawienie się chińskich konkurentów ze znacznie niższymi cenami zmieni tę sytuację? Raczej nie.

W Polsce znane marki mają ugruntowaną pozycję. Wiadomo, czego można się po nich spodziewać. Prezyzyjnie można określić ich wartość rezydualną. To wszystko powoduje, że kupienie samochodu jednej z tych marek jest bardzo przewidywalne. Z drugiej strony marki chińskie oferują faktycznie bardzo atrakcyjną cenę oraz zapowiedzi stworzenia sieci serwisowych i dobrej wartości rezydualnej. No właśnie — zapowiedzi. Myślę, że minie trochę czasu, zanim klienci przekonają się, czy te zapowiedzi okażą się rzeczywistością.

Atrakcyjne ceny są już rzeczywistością i szczególnie w Polsce są bardzo ważne...

To prawda. Polska jest miejscem, gdzie cena ciągle jest jednym z kluczowych czynników przy podejmowaniu decyzji o zakupie. Ale pamiętajmy o jednej ważnej rzeczy — w Polsce mniej więcej 75 proc. nowych samochodów kupowanych jest przez firmy. One bardzo
cenią sobie to, o czym mówiłem wcześniej — przewidywalność. Chodzi o pewność kwoty, za jaką te samochody będą mogły być sprzedane po okresie eksploatacji. Pamiętajmy, że dla firm bardzo ważne jest też finansowanie, a jego atrakcyjność mocno związana jest z wartością rezydualną. Bo to m.in. ona decyduje o wysokości czy to rat leasingu, czy opłat za wynajem długoterminowy.

Na razie samochody chińskich marek trafiają przede wszystkim do prywatnych garaży. Dla klientów indywidualnych rzeczywiście niska cena to atrakcyjny kąsek. Wartość rezydualna nie jest dla ich tak istotna jak dla firm, bo Kowalscy zapewne liczą, że będą takim autem jeździć znacznie dłużej. Klienci indywidualni nie wymieniają aut tak często jak firmy, a prywatne zakupy to tylko nieco ponad 20 proc. naszego rynku. Jestem przekonany, że w pierwszym okresie obecności chińskich producentów aut w Polsce ich modele będą trafiały przede wszystkim do prywatnych domów. Na poważny wzrost sprzedaży można liczyć dopiero wtedy, gdy powstanie atrakcyjna oferta ich finansowania, a to nastąpi wtedy, kiedy okaże się, że serwis i wartość rezydualna są na zadowalającym poziomie.

Warto przypomnieć o toczącym się w UE śledztwie, a dotyczy ono właśnie ceny chińskich aut.

Tak, Komisja Europejska zrobiła to z własnej inicjatywy. Chodzi o sprawdzenie, czy samochody chińskie, które są na rynku europejskim, mają niższą cenę ze względu na dotacje chińskiego rządu. Śledztwo trwa i trudno przewidzieć, jak się zakończy. Musimy jednak pamiętać o tym, że na rynku chińskim jest obecnych dużo firm europejskich. Krótko mówiąc, dla niektórych europejskich producentów rynek chiński jest bardzo istotny. Możemy sobie wyobrazić, że jeżeli Komisja Europejska czy ostatecznie Parlament Europejski podejmą pewne rozwiązania, które będą sprowadzały się do tego, że na chińskie samochody zostanie nałożone dużo wyższe cło, to można się spodziewać, że na zasadzie retorsji również Chiny jakieś kroki podejmą. Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, bo nie tylko branża motoryzacyjna ma z Chinami wiele powiązań. Europa handluje z Chinami w bardzo wielu obszarach i może się okazać, że inne branże nie będą zachwycone wprowadzaniem przez Chiny ceł na inne towary niż samochody. Jest to więc bardzo wielowymiarowy proces. Ponadto Komisja Europejska musi udowodnić, że te ceny są zaniżone. W tej chwili zdecydowanie za wcześnie, żeby prorokować, jaki będzie finał całej historii. W okolicy wakacji powinien pojawić się wstępny werdykt.

Warto też przypomnieć inną rzecz — Chiny to największy na świecie producent aut na prąd.

To prawda. Po pierwsze — Chińczycy mają bardzo duże doświadczenie w budowaniu pojazdów elektrycznych i ta ich pozycja wynika po prostu ze skali ich własnego rynku. Po drugie — Chińczycy już wiele lat temu, zresztą z innych powodów niż tylko czysto środowiskowe w rozumieniu tego, co dzieje się w Europie, podjęli decyzję o tym, że chcą rozwijać samochody inne niż spalinowe. No i właśnie tutaj wracamy troszkę do tego, dlaczego pojawiło się śledztwo Komisji Europejskiej. Chiński rząd przeznaczał bardzo dużo pieniędzy na rozwój branży motoryzacyjnej, szczególnie na pojazdy zero- i niskoemisyjne. Dlatego już od wielu lat chińskie firmy prowadzą badania, są w tym bardzo dobre, mają wreszcie u siebie, co jest bardzo ważną rzeczą, surowce, których nie mają na przykład Europejczycy.

Podsumowując, szeroka obecność chińskich marek w Europie i Polsce wpłynie na obniżenie cen?

Trudno tak kategorycznie powiedzieć. Być może jednak, jeżeli okaże się, że chińskie firmy zdobywają szybko dużą część rynku, to firmy, które są na Starym Kontynencie obecne od dawna, postarają się obniżyć swoje ceny. Branża europejska musi jednak wydać — bez żadnej pomocy — gigantyczne pieniądze na badania i rozwój, by przejść na zeroemisyjność jak tego chce Komisja Europejska. To powoduje, że w kwestii obniżenia cen mamy dosyć trudną sytuację.

Rozmawiał Marcin Bołtryk

Szukaj Pulsu Biznesu do słuchania w Spotify, Apple Podcasts, Podcast Addict lub Twojej ulubionej aplikacji

w tym tygodniu: „Tajemnice cenników nowych aut”

goście: Wojciech Drzewiecki — Samar, Maciej Kilim — Toyota Central Europe, Katarzyna Siwek — Carsmile, Andrzej Musiał — KPMG, Jakub Faryś — Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego