Czytasz dzięki

Atrakcyjne wskaźniki hossy nie czynią

Adam Torchała
opublikowano: 16-02-2020, 22:00

Akcje dużej spółki z atrakcyjnym stosunkiem zysku do wyceny wydają się idealnym kandydatem do portfela. Giełda pokazuje jednak, że nie można ślepo wierzyć wskaźnikom

Wskaźnik cena/zysk (C/Z) to jeden z najprostszych sposobów szybkiej oceny, czy akcje spółki są tanie czy nie. Jeżeli spółka potrafi np. w cztery lata (C/Z równe 4) pokryć zyskami obecną giełdową kapitalizację, to podskórnie można poczuć, że jest raczej niedowartościowana. Jeżeli zaś na takie pokrycie trzeba czekać kilkadziesiąt lat, inwestycja wydaje się mniej atrakcyjna.

Tyle teoria, bo rynkowa praktyka pokazuje, że bezrefleksyjne patrzenie we wskaźnik nie ma sensu. Są spółki o niskim C/Z, których kursy rosną, są jednak również takie, które zamiast nadrabiać straty, jeszcze pogłębiają minima notowań.

Górnicze zyski wrażenia nie robią

Do tych ostatnich zaliczyć można m.in. Famur. Ze wstępnych danych wynika, że zysk netto grupy w 2019 r. wyniósł 253 mln zł (a po skorygowaniu o zdarzenia jednorazowe około 309 mln zł), co jest najlepszym wynikiem od 2013 r. Spółka już przed rokiem wypłaciła sutą dywidendę (jej stopa sięgnęła 10,2 proc.) i również teraz zapowiada, że do inwestorów trafi 75 proc. zysku. Na rynku entuzjazmu jednak nie widać. Przez ostatnie pół roku cena akcji spadła o 23 proc. Kapitalizacja Famuru sięga obecnie ledwie 1,8 mld zł, co daje wskaźnik C/Z na poziomie 7,3 i szansę na stopę dywidendy ponownie przekraczającą 10 proc. Inwestorów martwią jednak m.in. odpisy i słabsza, wynikająca z erozji marż, postawa segmentu powierzchniowego. W skali roku odpisy były w sumie wyższe niż pozytywny wpływ sprzedaży PBSz do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Nad dobrze radzącym sobie segmentem głębinowym wiszą z kolei problemy polskiego i światowego górnictwa. Węgiel tanieje, a kopalnie mają „złą prasę” w instytucjach finansowych i międzynarodowych.

Famur jednak na razie radzi sobie w tym otoczeniu bardzo dobrze. Jego przychody w 2018 i 2019 po raz pierwszy w historii przekroczyły 2 mld zł. Węgiel ciąży też innym spółkom z GPW. Świetnym przykładem jest Bogdanka, gdzie stosunek ceny do zysku to ledwie 3,8. Bogdanka korzysta… na rosnących cenach węgla. Choć bowiem w portach Beneluksu za „czarne złoto” płaci się o blisko połowę mniej niż przed rokiem, w Polsce na bramach kopalni węgiel drożeje. Część analityków uważa, że 2020 r. powinien być dla Bogdanki również udany, inwestorzy wydają się jednak z rezerwą podchodzić do polskiego sektora węglowego i cen inkasowanych przez nasze kopalnie. Szczególnie że do tego wszystkiego dochodzi polityka, Bogdankę bowiem — poprzez Eneę — kontroluje skarb państwa. Efekt?

Mimo dobrych wyników akcje Bogdanki są najniżej w historii. Na pierwszy rzut oka podobne problemy ma JSW, choć sytuacja spółki jest zdecydowanie inna niż Bogdanki. Po pierwsze, Bogdanka produkuje głównie węgiel energetyczny, a JSW koksowniczy. W rezultacie przy JSW dochodzi temat problemów branży stalowej w Polsce i obawy o sytuację w Chinach, mniej zaś znaczy kwestia energetyki. Dodatkowo w przypadku Bogdanki potencjalne zagrożenia dla wyników dopiero rysują się na horyzoncie, JSW zaś już teraz sięgnęła do funduszu stabilizacyjnego. Swoje w jastrzębskiej spółce robią m.in. rosnące koszty, ale również spore inwestycje. Utrzymanie zysków, a więc wskaźnika C/Z na bardzo atrakcyjnym poziomie (obecnie C/Z JSW to ledwie 2,2) będzie zatem bardzo trudne. Stąd spadki notowań w okolice przeszło 3-letniego minimum.

Deweloperzy dwóch prędkości

O ile w branży górniczej piętrzą się kolejne problemy, z polityką dekarbonizacyjną na czele, o tyle deweloperzy przeżywają prawdziwy boom i na każdym kroku zapewniają, że hossa będzie wieczna, a bańki w sektorze nie ma. Dość zachowawczo do ich wyników i zapowiedzi podchodzą jednak inwestorzy. O ile WIG-Nieruchomości wzrósł przez ostatnie 12 miesięcy o 22 proc., o tyle średnia sektorowa wskaźnika C/Z utrzymująca się na poziomie 8,1 sugeruje, że na osiągnięcia branży inwestorzywciąż biorą pewną poprawkę. To tym ciekawsze, że deweloperzy chętnie dzielą się zyskami, a stopy dywidend Domu Development, Atala, Lokum Dewlopera czy Develii przekroczyły 10 proc.

Dom Development i Develia mają za sobą dobry rok i liczą na udany 2020, ich akcje notowane są jednak przy C/Z na poziomie odpowiednio 8,2 i 7,2. Niemniej papiery tych spółek znajdują się w trendzie wzrostowym i starają się gonić za wynikami. Nieco inaczej wygląda sytuacja np. Lokum czy Inpro. Duet ten nie rośnie, choć wskaźniki C/Z wydają się atrakcyjniejsze od sektora — wynoszą odpowiednio 4,4 i 6,0.

Szczególnie ciekawy jest przypadek Inpro. O ile Lokum ma za sobą naprawdę słaby rok (sprzedaż poszła w dół o 73,5 proc.), o tyle pomorski deweloper zanotował tylko niewielki spadek sprzedaży. Zabolały go m.in. problemy administracyjne przy uzyskaniu pozwolenia na użytkowanie osiedla Azymut. Na 2020 r. analitycy DM Navigatora przewidują jednak solidne wyniki w związku z poszerzającą się ofertą (co sygnalizować miał już udany IV kwartał 2019 r.). Z punktu widzenia inwestora indywidualnego z akcjami Inpro związany jest jednak jeszcze inny problem. Choć spółka wyceniana jest na blisko 0,2 mld zł, obrót na jej akcjach jest bardzo ograniczony. Utrudnia to zarówno zakup akcji, jak i ich sprzedaż.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Zyski bez zwyżek

Spółki o niskim C/Z można znaleźć także w branżach, które kojarzone są raczej z wysokimi poziomami tego wskaźnika — np. w odzieżówce. Branżowy lider, LPP, wyceniany jest obecnie przy 37-krotności swojego zysku. Na drugim biegunie znajduje się Esotiq ze wskaźnikiem C/Z na poziomie 5,8. Spółka przeorganizowała biznes i w 2017 r. wróciła do zarabiania, co inwestorzy przyjęli z dużym entuzjazmem. Ostatnie dwa lata to jednak przede wszystkim spadki notowań, mimo dobrych wyników.

Inwestorzy wyrażają m.in. obawy o presję na marże związaną m.in. ze wzrostem płac. W górę ruszyć nie mogą także notowania Mirbudu, za którego akcje płaci się obecnie niemal dokładnie tyle co przed rokiem. Spółka poprawiła wyraźnie marże, ma zbudowany portfel kontraktów oraz notowana jest przy C/Z na poziomie ledwie 3,8. Podobnie jak w przypadku deweloperów wydaje się, że na spółki budowlane inwestorzy patrzą z pewną rezerwą, wskaźnik C/Z dla branży — mimo ostatnich zwyżek np. Budimeksu — to wciąż tylko 7,7. Historycznie w branży nie brakowało odpisów związanych z gwałtownym wzrostem kosztów i być może to jest przyczyna brania poprawki na zyski spółek budowlanych.

Przydatny czy nie?

Na rynku nie brakuje więc spółek z niskim C/Z, które — mimo atrakcyjnej wyceny wskaźnikowej — po prostu nie chcą ruszyć mocniej w górę bądź po prostu tanieją. Najczęściej przeszkodą są obawy o pogorszenie wyników, spadek zysków spowodowałby bowiem wzrost wskaźnika C/Z nawet bez zmian w wycenie spółki (są wskaźniki C/Z pokazujące stosunek kapitalizacji do przyszłych wyników, zdecydowanie częściej spotykane są jednak te biorące pod uwagę wynik historyczny). Czasami inwestorom przeszkadza inny czynnik, który nie musi się ujawnić w najbliższym raporcie (np. zapowiadane zmiany prawne, konieczne duże inwestycje,ryzyko odpisów) bądź którego nie widać, patrząc na porównanie ceny z kapitalizacją. Bywa i tak, że zysk jest zawyżony poprzez zdarzenia jednorazowe (np. sprzedaż majątku), na co również należy zwrócić uwagę, analizując C/Z. Nie zawsze jednak udaje się znaleźć racjonalny argument za utrzymywaniem się C/Z danej spółki, ta jednak i tak nie chce rosnąć.

Należy pamiętać, że niezbędnym czynnikiem do pojawienia się hossy jest zaistnienie mody na daną spółkę, choćby w małej skali. By akcje zaczęły rosnąć, muszą zostać zauważone przez większą liczbę inwestorów. Początek 2020 r. dostarczył kilka takich przykładów. Mocniej w górę ruszyło m.in. wyceniane przez większość czasu przy C/Z poniżej 5 i płacące sowite dywidendy Inter Rao. Podobną historię ma za sobą Delko, stosunek ceny do zysku wzrostem wartości poprawiać zaczął także Asbis. Nie jest zatem tak, że C/Z nie pozwala znaleźć atrakcyjnych spółek. Nie można po prostu ograniczać analizy do C/Z, poza stosunkiem wartości do zysku o pojawieniu się hossy na danej spółce decyduje wiele innych czynników. Działa to zresztą w drugą stronę. Na przykład wskaźnik C/Z dla CD Projektu, PlayWaya czy Ten Square Games przekracza 30, napędzany przez te spółki indeks WIG-Games regularnie poprawia jednak maksima, a branża gier była w ostatnich miesiącach jednym z najlepszych miejsc do zainwestowania pieniędzy na GPW — przynajmniej pod kątem stopy zwrotu.

C/Z nie działa tutaj zatem jako element odstraszający, inwestorzy po prostu uwzględniają w cenie potencjalny przyszły wzrost zysków producentów gier, a hossę wspiera giełdowa moda na branżę. Problem polega jednak na tym, że gdy oczekiwane wyższe zyski się nie pojawią, inwestor zostaje z mocno przewartościowanymi papierami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Torchała

Polecane