Audi zmienia e-trona

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2023-05-05 11:30

Nowy model z jednego segmentu o nazwie starszego modelu z drugiego segmentu to wypadkowa nowych rozgrywek modelowych w Audi. E-tron bez dopisków znika z rynku.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja
Dwie twarze:
Dwie twarze:
Audi Q8 e-tron dostępny jest w dwóch wersjach nadwozia. Tradycyjnej (nazywanej SUV) i tej ze zdjęcia, czyli charakteryzującej się ściętym tyłem odmianie sportback.
materiały prasowe

Każdy, kto choć trochę interesuje się motoryzacją, wie, że niemieccy producenci aut premium są wyjątkowo uporządkowani. Przynajmniej jeśli chodzi o nazewnictwo modeli. W Mercedesie, BMW czy Audi nie ma co liczyć na pięknie brzmiące nazwy. Są litery, cyfry lub co najwyżej ich kombinacje. Wiadomo: Ordnung muss sein! Chodzi o to, by już na pierwszy rzut oka w tabelkę wiedzieć, jak pozycjonować auto. W uproszczeniu – im niższa cyfra lub im bliżej początku alfabetu, tym niższy segment. Audi stawia na kombinację. I tak A1 to najmniejsze i najtańsze Audi na rynku. Wyliczanka kończy się na A8 – czyli flagowej limuzynie tego koncernu (po drodze do niej jest jeszcze pięć innych modeli). Cyfra oznacza miejsce w hierarchii, a litera przynależność do grupy (w tym przypadku A to będzie hatchback, sedan lub kombi). Czasem literę A zastępuje S (co oznacza lepsze osiągi) lub RS (co oznacza dużo lepsze osiągi). Dla SUV-ów zarezerwowano literkę Q, reszta zasad na dobrą sprawę się nie zmienia. Im wyższa cyfra, tym większe i droższe auto. Zaczynamy na Q2, kończymy na Q8. I tu pojawia się rysa na tym przejrzystym niemieckim porządku.

Zmiana komunikacji

Bez zmian:
Bez zmian:
Q8 e-tron nie jest nowym modelem, to e-tron po tzw. face liftingu. Przy okazji dokonano kilku zmian, ale najmniej we wnętrzu. Jest praktycznie identyczne jak w e-tronie.
materiały prasowe

Audi, podobnie jak większość innych producentów, zapowiada koniec produkcji aut spalinowych. W przypadku firmy spod znaku czterech pierścieni ma to nastąpić w 2020 r. W najbliższych latach będziemy obserwowali swoisty wysyp elektryków tej marki. Pierwszym był e-tron, po prostu e-tron bez liter i cyfr w nazwie. Nie było w tym nic dziwnego. E-tron był pierwszym elektrycznym samochodem Audi i należało to wyróżnić. Model pozycjonowany gdzieś między Q5 a Q7 funkcjonował pod tą nazwą przez całe swoje modelowe życie. Niedługo potem do sprzedaży trafił jednak kolejny model. Mniejszy e-tron (coś pomiędzy Q3 i Q5) dla odróżnienia od elektrycznego pioniera został nazwany Q4 e-tron. I znowu pojawił się porządek. Nie zepsuła go obecność w ofercie Audi e-trona GT. Kilka tygodni temu w cenniki Audi wkradło się jednak pewne zamieszanie związane z debiutem modelu Q8… nie chodzi mi jednak o nowe Q8, a o zupełnie nowe Q8, które tak naprawdę nie jest nowym modelem.

Jasne? Chyba średnio. To od początku. Audi Q8 to duży i najbardziej prestiżowy SUV często nazywany Q7 sportback (choć oficjalnie nazwa ta nie występuje). Można go dostać z silnikiem Diesla, układem hybrydowym typu plug-in lub silnikiem benzynowym (również w wersjach S i RS). Auto debiutowało w 2019 r. Z kolei Audi Q8 zadebiutowało całkiem niedawno. I jest elektryczne. Samochód pozycjonowany jest między Q5 i Q7. I de facto nie jest nowym modelem. Po prawdzie to jedynie lifting pierwszego elektryka Audi. Lifting, przy okazji którego dodano do nazwy Q8. Wprowadza zamieszanie? Tylko pozornie. Audi jest w trakcie przeprowadzania zmian w nazewnictwie modeli. Te z parzystymi cyframi będą elektryczne i tylko takie. Proces trwa i w miarę pojawiania się nowych elektrycznych modeli będzie jeszcze nieco bałaganu. Szczególnie że w najbliższych latach producent ma zamiar wprowadzić 20 aut elektrycznych i jednocześnie oferować spalinówki. Ale docelowo powróci stary dobry Ordnung.

Nie widać, ale czuć

Większy zasięg:
Większy zasięg:
Największa zmiana w porównaniu do poprzednika nie jest widoczna. To bardziej wydajne baterie. Audi chwali się, że udało się zwiększyć ich pojemności użytkowe o 23 proc. w dwóch mocniejszych wersjach i o aż 39 proc. w słabszej.
materiały prasowe

Audi Q8 e-tron jest wyraźnie mniejszy od Q8, bowiem z liftingiem nie zmieniło się pozycjonowanie modelu (nadal między Q5 i Q7). Co się zmieniło? Wizualnie niewiele. Jeśli nie liczyć nowych kolorów dostępnych tapicerek, wnętrze jest takie jak przed zmianami. Na zewnątrz dzieje się więcej, ale bez szaleństw. Nowy płaski i podświetlany grill, przeprojektowane zderzaki i światła. Mowa nie tylko o nowej grafice reflektorów czy tylnych lamp, ale i zupełnie nowej technologii. Dostępne w opcji matrycowe reflektory umożliwią bowiem wyświetlanie poziomych znaków na jezdni i wokół pojazdu, np. informujących o zmianie kierunku jazdy.

Audi zadbało również o poprawę aerodynamiki auta. Q8 e-tron dzięki temu ma mniejszy niż e-tron opór powietrza. Współczynnik oporu powietrza Q8 e-tron wynosi teraz 0,27, a nie 0,28 jak w e-tronie. A w wersji sportback spadł do 0,24 (z 0,26). Wszystkich tych zmian nie sposób uznać za przełomowe, to raczej kosmetyka. Największych dokonano jednak tam, gdzie trudno je dostrzec, za to łatwo poczuć. Jak poprawić elektryka? Wiadomo! Poprawić zasięg. Audi chwali się, że nie zmieniając wielkości akumulatorów, udało się zwiększyć ich pojemności użytkowe o 23 proc. w dwóch mocniejszych wersjach i o aż 39 proc. w słabszej. Jak tego dokonali? Twierdzą, że dzięki zastąpieniu ogniw woreczkowych pryzmatycznymi, które lepiej da się upchnąć w baterii o kształcie tej z Q8 e-trona – wypada wierzyć na słowo. Co to oznacza?

Każda wersja Q8 e-tron ma w standardzie napęd na obie osie i pneumatyczne zawszenie. Każda dostępna jest jako SUV lub sportback. Najsłabsza (Q850) ma 340 KM, 645 NM i baterię o pojemności 95 kWh brutto (89 kWh netto) – co ciekawe, poprzednik miał baterię tej pojemności w najmocniejszych odmianach. Audi zapewnia, że auto pokona do 491 km, jeśli wybierzesz nadwozie SUV, lub do 505 km w przypadku sportbacka.

Wersja Q855 ma co prawa identyczny moment obrotowy, ale większą moc. Oddaje kierowcy 408 KM i obiecuje przejechać (w zależności od rodzaju nadwozia) do 582 lub 600 km. Taki zasięg ma być możliwy dzięki zastosowaniu sporej baterii. Ma 114 kWh pojemności brutto (106 kWh netto).

Tę samą baterię upchnięto do topowej odmiany, czyli SQ8. Ale przez to, że dysponuje aż 505 KM mocy i ponad 970 Nm momentu oborowego, zasięg topnieje do 494 i 513 km.

W każdym aucie podniesiono też moc, z jaką można ładować baterie. Q850 przyjmie 150 kW, a mocniejsze wersje do 170 kW (wcześniej 120 kW).

Jak papierowy zasięg przekłada się na asfaltowy? Pokonałem kilkaset kilometrów słabszą wersją z dużą baterią (Q855). Warunki wczesnowiosenne, 80 proc. trasy autostrada, prędkości maksymalne dopuszczalne. Wynik? Średnie zużycie 25,1 kWh na 100 km. Z obiecanych 582 km (jechałem SUV-em) raczej nici. Prosta matematyka wskazuje, że dotrę co najwyżej do 422 km.

Ocena ceny

Cennik:
Cennik:
Próg, który trzeba pokonać, by wsiąść do Q8 e-trona, to 345 tys. zł. Na tyle wyceniono najtańszą dostępną w Polsce wersję.
sagmeister_potography

Jest jeszcze jedna zmiana, którą Audi wprowadza wraz z Q8 e-tron. Mało istotna z punktu widzenia osiągów czy wydajności układu napędowego, ważna z punktu widzenia Ordnung muss sein. Q8 e-tron jest pierwszym Audi, które oznaczenie wersji silnikowej (czy mocy w przypadku elektryków) będzie miało na słupku B, a nie na tylnej klapie. Więc to tam trzeba patrzeć, by ocenić, jak bardzo było drogo. Tak na marginesie, cennik Q8 e-tron otwiera kwota 345 tys. zł.