Austria i Holandia to nowe bezpieczne przystanie

  • Jacek Kowalczyk
18-07-2012, 00:00

Kolejne państwa zyskują na kryzysie. Im mocniej się zadłużają, tym więcej zarabiają.

Inwestorzy znaleźli w Europie dwie nowe bezpieczne przystanie, w których mogą „zaparkować” kapitał. To Austria i Holandia. Oprocentowanie dwuletnich obligacji rządowych tych krajów spadło poniżej zera. Dotąd ta sztuka udała się w Europie tylko Szwajcarii i Niemcom.

— Inwestorzy tak boją się utraty kapitału, że szukają przede wszystkim inwestycji bezpiecznych, a niekoniecznie bardzo zyskownych — tłumaczy Paweł Radwański, analityk Raiffeisen Banku.

Oddają mniej, niż pożyczyli

Ujemna rentowność obligacji oznacza, że część inwestorów nie tylko nie liczy na odsetki od udzielanych pożyczek, ale wręcz płaci za możliwość pożyczenia. Koszt i tak jest mniejszy,niż gdyby przechowywać pieniądze w gotówce w skarbcu. Prowadzi to jednak do paradoksalnej sytuacji, w której im więcej pieniędzy rząd pożyczy na rynku, tym więcej na takiej operacji zarabia. Czyli teoretycznie, im większy staje się dług państwa, tym lepsza jest jego sytuacja finansowa.

— To skutek występowania na rynku jednocześnie wysokiej płynności i ograniczonego zaufania — mówi Paweł Radwański.

Jeszcze pół roku temu Austria i Holandia były uznawane przez inwestorów raczej jako potencjalne kłopoty niż oaza bezpieczeństwa. Analitycy i zarządzający funduszami inwestycyjnymi ostrzegali, że Austria ma zbyt silne powiązania gospodarcze z Włochami oraz że system bankowy kraju jest niebezpiecznie mocno zaangażowany na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej. Holandię oskarżano natomiast, że ma zbyt wysoki dług publiczny i nie gwarantuje stabilności finansowej. Bank Citigroup opublikował nawet raport, w którym przekonywał, że „Holandii nie można traktować już jako rdzenia strefy euro”. Co się zatem stało, że inwestorzy nagle zaczęli widzieć w Austrii i Holandii bezpieczne przystanie?

— W samych krajach przez ten czas niewiele się zmieniło. Perspektywy obu gospodarek pozostały generalnie bez zmian. Zmieniły się jednak warunki zewnętrzne — tłumaczy Paweł Radwański.

Czas łowów

Po pierwsze, w ubiegłym tygodniu Europejski Bank Centralny (EBC) obniżył stopy procentowe o 25 pkt bazowych, przez co stopa depozytowa spadła do zera. To spowodowało, że dla banków trzymanie nadwyżek płynnościowych w banku centralnym stało się nieopłacalne. Część z nich zaczęło więc wycofywać pieniądze z EBC i lokować je w innych bezpiecznych aktywach. Stąd nagły wzrost popytu na obligacje Austrii i Holandii, ale też Francji czy Belgii (w przypadku dwóch ostatnich rentowności obligacji również silnie spadły w ostatnich dniach, ale nadal są dodatnie). Po drugie, inwestorom nie wystarczają już Szwajcaria i Niemcy.

— Austria, Francja czy Belgia to „prawie rdzeń” strefy euro. Utrzymujące się od jakiegoś czasu ujemne rentowności obligacji Niemiec sprawiły, że część inwestorów zaczęła poszukiwać aktywów, które dawałyby nieco wyższe rentowności, a byłyby mniej ryzykowne niż papiery Hiszpanii czy Włoch — tłumaczy Piet Lammens, analityk KBC Bank. Na tej fali zyskują też polskie papiery. Choć o ujemnych rentownościach możemy tylko marzyć, to koszt obsługi długu wyraźnie spada. Rentowność „dwulatek” wyniosła wczoraj 4,55 proc., czyli o 0,3 pkt proc. mniej niż dwa miesiące temu.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Obligacje / Austria i Holandia to nowe bezpieczne przystanie