Auta elektryczne pozostaną drogie

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2023-10-03 20:00

Zdaniem większości przedstawicieli polskiej motobranży ceny samochodów elektrycznych nigdy nie zrównają się z cenami aut z napędem tradycyjnym, a Polskę po 2035 r. zaleje fala starych aut.

przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie skutki, zdaniem przedstawicieli polskiej motobranży, przyniesie wprowadzenie zakazu sprzedaży nowych aut z silnikami spalinowymi od 2035 r.
  • jakie marki w ich opinii będą w przyszłości w czołówce
  • kiedy, zdaniem zagranicznych producentów, zostanie osiągnięta równowaga cenowa miedzy autami spalinowymi a elektrycznymi
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Na europejskie drogi wyjeżdża coraz więcej samochodów z napędem elektrycznym, jednak biorąc pod lupę konkretne kraje, widać „Europę trzech prędkości”.

- Najwięcej elektryków rejestruje się w krajach północnych i skandynawskich - prym wiedzie Norwegia, w której osiem na 10 nowych rejestracji dotyczy elektryków. W środku stawki są Niemcy i Francja, w których około 15 proc. rejestracji przypada na e-auta. Najwolniej rozpędzają się kraje średnio rozwinięte, jak Rumunia, Węgry czy Polska, gdzie udział napędów elektrycznych jest mniejszy niż 10 proc. Z tegorocznego MotoBarometru wynika, że ten e-wyścig jest „ustawiony” na najbliższe lata. Przedstawiciele zakładów motoryzacyjnych zapytani, kiedy udział aut elektrycznych będzie stanowić co najmniej połowę łącznej sprzedaży nowych aut osobowych w takich krajach jak Niemcy, Francja czy Belgia, wskazali na 2030 r. Polska, obok Czech i Turcji, może ten cel osiągnąć dopiero tuż przed 2035 r. – mówi Paweł Gos, prezes firmy Exact Systems.

W Polsce w pierwszym półroczu elektryki stanowiły 3,6 proc. zarejestrowanych nowych osobówek.

Zrównanie cen

Średnia ważona cena samochodu osobowego zarejestrowanego w czerwcu 2023 r. według Samaru wynosi niemal 176 tys. zł. Dla aut elektrycznych to blisko 270 tys. zł. Kiedy ta dysproporcja zniknie? Zdaniem aż 51 proc. respondentów - nigdy. Co czwarty zapytany wskazuje na rok 2035, a tylko 13 proc. na 2030 r..

– Obecna średnia cena elektryka w Polsce jest zaporowa dla większości kierowców. Tzw. early adopters to osoby zamożne, które kupują takie auto jako drugi lub trzeci pojazd w rodzinie, testują jego możliwości. Dopiero kiedy zwiększy się podaż aut elektrycznych, dostępnych będzie więcej modeli w różnych cenach, zmieni się i poszerzy struktura kupujących. Znaczącą rolę mogą w tym odegrać producenci z Państwa Środka. Światowym liderem sprzedaży aut elektrycznych jest chiński koncern BYD. Pod koniec roku wprowadzi do Europy swój flagowy model Seal, którego cena to obecnie ok. 110 tys. zł. Co więcej, producent ten pokazał zdecydowanie tańszy miejski model, Seagull, którego cena zaczyna się od… 50 tys. zł. Widać zatem, że ofensywa trwa i europejscy producenci mają się czego bać. Aż 76 proc. przestawicieli branży motoryzacyjnej właśnie cenę wskazało jako najważniejszy czynnik wyboru auta – podkreśla Jacek Opala, członek zarządu Exact Systems

Tylko w czterech spośród 11 objętych badaniem krajów przeważają e-optymiści. Tak jest w Hiszpanii, Turcji, Portugalii i Niemczech, gdzie zapytani najczęściej uważają, że w 2030 r. będziemy mieć do czynienia z równowagą cenową aut z napędem elektrycznym i spalinowym. W pozostałych państwach najczęściej wskazywano rok 2035.

Motoryzacyjny skansen

Z MotoBarometru 2023 wynika, że zakaz sprzedaży od 2035 r. nowych aut osobowych z napędem spalinowym może spowodować większy napływ wyeksploatowanych pojazdów z zagranicy.

60 proc. respondentów w Polsce uważa, że od 2035 r. wzrośnie sprzedaż używanych samochodów osobowych, a 55 proc. - że spadnie sprzedaż nowych. Trzecim prawdopodobnym scenariuszem jest zmiana sposobu przemieszczania się Polaków. Nieco ponad połowa przedstawicieli automotive przewiduje, że zrezygnują ze swoich aut i przesiądą się do komunikacji miejskiej lub samochodów z car sharingu.

– Oczywiście w najbliższych latach większość rynku wtórnego będą stanowić modele spalinowe, ale warto już zacząć mówić, że po 2030 r. ruszy w Polsce także rynek używanych aut elektrycznych. Nie spodziewałbym się wielkiego boomu, bo cały czas pozostaje pytanie o żywotność baterii, zwłaszcza w przypadku aut kilkuletnich. Z pewnością jednak z każdym rokiem ten rynek będzie większy i bardziej interesujący dla polskich kierowców – mówi Jacek Opala.

Przedstawiciele branży motoryzacyjnej zostali też poproszeni o wytypowanie trzech firm, które będą stanowić czołówkę w sprzedaży aut na prąd w 2025 r. Na pozycję lidera wysunął się koncern Elona Muska – Tesla otrzymała najwięcej głosów w sześciu (Belgii, Niemczech, Polsce, Rumunii, Słowacji i Turcji) spośród 11 badanych krajów. W Polsce markę tę wskazało 65 proc. zapytanych. W czterech krajach najwięcej wskazań otrzymał Volkswagen (w Czechach, Hiszpanii, Portugalii i na Węgrzech). We Francji większość zagłosowała na Stellantisa.

– Wskazania branży zdominowały marki prowadzące obecnie największą e-ofensywę na rynku europejskim. Na podium brakuje chińskich producentów, jak choćby koncernu BYD, który zamierza zawalczyć o kawałek europejskiego tortu. Niewielu wierzy także w sukces narodowych marek, takich jak turecki Togg czy polska Izera. Kluczem do e-sukcesu może okazać się z jednej strony doświadczenie na rynku motoryzacyjnym, z drugiej zaś cena – mówi Paweł Gos z Exact Systems.