Auta na prąd coraz częściej brylują w rankingach

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2023-04-13 20:00

W marcu na polskim rynku padł elektromobilny rekord. Nadal jednak udział aut elektrycznych w sprzedaży jest trzy razy mniejszy niż w UE.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jaki udział w liczbie rejestracji nowych aut mają obecnie samochody elektryczne
  • o jakich modelach marzą zdecydowani na elektryka i ile muszą na to wydać
  • jak szybko auta elektryczne będą zdobywały polski rynek
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Na prawie 49,5 tys. zarejestrowanych w Polsce w marcu tego roku nowych aut osobowych aż 1,9 tys. miało napęd czysto elektryczny. „Aż”, bo to polski rekord — udział elektryków w rejestracji nowych aut wyniósł blisko 4 proc. Nie zmienia to faktu, że na tle unijnej średniej (blisko 12 proc.) to wciąż niewiele. W całym kwartale zarejestrowano w Polsce ponad 123 tys. nowych aut, z czego 4 tys. (3,3 proc.) było zasilanych wyłącznie prądem.

W pogoni za UE

Z prognoz platformy Carsmile wynika, że jeszcze w tym roku udział aut elektrycznych może wzrosnąć nawet ponaddwukrotnie. Analitycy platformy szacują, że pod koniec 2023 r. 5 do 7 proc. nowo rejestrowanych samochodów będzie miało napęd czysto elektryczny.

Jakie modele będą najbardziej popularne? Żeby to sprawdzić, Carsmile podsumował aktywność swoich użytkowników w zakończonym kwartale. Z danych wynika, że pierwszym elektrykiem, który znalazł się w topowej dziesiątce najczęściej oglądanych aut, jest tesla model 3. Zestawienie obejmuje wszystkie pojazdy dostępne na platformie Carsmile, niezależnie od typu silnika. Ranking stworzono na podstawie liczby odsłon poszczególnych modeli wykonanych przez użytkowników między początkiem stycznia a końcem marca.

— Obecność samochodu elektrycznego w zestawieniu 10 najbardziej poszukiwanych modeli to dowód na to, że rozwój elektromobilności w Polsce nabiera tempa. Jest to m.in. zasługa stopniowego zrównywania się cen modeli elektrycznych i spalinowych, a także polityki rabatowej — mówi Michał Knitter, wiceprezes Carsmile’a.

Rosnącą popularność modelu 3 od Tesli widać też w liczbie rejestracji. W marcu zarejestrowano aż 418 tych aut, co dało mu nie tylko tytuł marcowego lidera wśród elektryków (z około 22-procentowym udziałem), ale także drugą — po Volvo XC60 — pozycję w zestawieniu modeli premium.

W wynajmie długoterminowym, rekomendowanym przez Carsmile sposobem użytkowania aut elektrycznych, podstawowa wersja modelu 3 kosztuje 3340 zł netto miesięcznie. W cenie trzyletniego abonamentu uwzględniono koszt ubezpieczenia, serwisowania oraz opon. Do kalkulacji miesięcznej raty przyjęto najniższe wersje wyposażenia.

W zestawieniu najbardziej poszukiwanych aut elektrycznych znalazło się w sumie 20 pojazdów. Drugie miejsce zajął najtańszy elektryk na rynku — dacia spring (miesięczny abonament zaczyna się od 1365 zł netto). Zaskoczeniem jest obecność na trzecim miejscu chińskiego seresa 3, który w najtańszej wersji dostępnej na platformie Carsmile kosztuje 1888 zł netto.

— Zestawienie najczęściej oglądanych pojazdów elektrycznych to grupa bardzo zróżnicowana. Fani elektryków poszukują zarówno możliwie najtańszych aut do użytku miejskiego, jak też samochodów klasy premium, za które są gotowi zapłacić nawet kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie — przyznaje Michał Knitter.

Dwukrotny wzrost:
Dwukrotny wzrost:
Rozwój polskiego rynku elektryków będzie przyspieszał. Jeszcze w tym roku udział aut na prąd w rejestracji nowych aut wzrośnie z 3,3 do nawet 7 proc.
Adobe Stock

Przykładem takiego modelu jest luksusowe BMW i7, którego cena zaczyna się od 13,6 tys. zł netto. W przypadku najbogatszej wersji sport miesięczna rata przekracza 18 tys. zł netto. Ze względu na fakt, że cena katalogowa zaczyna się od około 650 tys. zł, nie ma tu mowy o uzyskaniu dotacji z programu Mój elektryk. W zestawieniu znalazło się aż sześć modeli, które ze względu na cenę nie kwalifikują się do programu dopłat.

Likwidacja barier

Wzrost zainteresowania autami na prąd to zasługa przede wszystkim programu dopłat, swoje robi również coraz szersza oferta. Dzięki impulsom legislacyjnym przyspiesza budowa infrastruktury ładowania, której niedobór uważany jest za jeden z głównych hamulców rozwoju elektromobilności w Polsce. Zgodnie z ustawą o elektromobilności od 2025 r. każdy budynek użyteczności publicznej posiadający co najmniej 20 miejsc parkingowych będzie musiał udostępnić ładowarki. Power Dot szacuje, że dzięki temu do 2025 r. liczba ogólnie dostępnych punktów ładowania wzrośnie czterokrotnie — do 10 tys. Do 2026 r. ma też powstać sieć hubów o mocy co najmniej 400 kW przy autostradach i ekspresówkach sieci TEN-T. Mają powstać w odstępach nie mniejszych niż 60 km.