Firma z Pruszkowa pracuje nad drugim modelem
IAT już produkuje trójkołowce. Za kasę z NewConnect przerobi na nowy napęd "normalne" auto.
Na auta elektryczne stawia dziś cały świat. Wiadomo, ekologia. Tendencji tej (modzie?) nie oparły się polskie firmy. Nad kolejnym modelem pracuje Impact Automotive Technologies (IAT) z podwarszawskiego Pruszkowa, który od 2009 r. produkuje elektryczne trójkołowce Re-Volt.
— Znaleźliśmy ciekawą niszę do zagospodarowania. Projekt nowego pojazdu będzie gotowy za sześć miesięcy — zapowiada Mariusz Wnukiewicz, dyrektor marketingu IAT.
Konkretów nie ujawnia. Nieoficjalnie wiadomo tylko, że w grę wchodzi przeróbka już istniejącego pojazdu na elektryczny. Ma to być "normalny" samochód, a nie pojazd typu meleks. Co ciekawe, spółka chce zdobyć pieniądze na projekt z NewConnect. I to już za trzy miesiące — wynika z naszych nieoficjalnych informacji.
— Obecnie dyskutujemy nad takim rozwiązaniem. Nic jednak nie jest przesądzone. Jest też wiele innych możliwości zdobycia finansowania — bagatelizuje Mariusz Wnukiewicz.
Nie byłaby to pierwsza motoryzacyjna firma na rynku alternatywnym. Sęk w tym, że notowane tam Veno mocno rozczarowało inwestorów, nie dotrzymując terminów zapowiadanej premiery supersamochodu. Czy to nie zniechęca IAT?
— Przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym wejściu na NewConnect nie będziemy brali pod uwagę doświadczeń tej firmy. To zupełnie inna bajka, mamy inne produkty — odpowiada Mariusz Wnukiewicz.
IAT — w przeciwieństwie do Veno — już produkuje auta. Od jesieni 2009 r. z Pruszkowa wyjechało 200 elektrycznych trójkołowców Re-Volt, z czego ponad 90 proc. pod nazwą SAM trafiło do Europy Zachodniej. Problem w tym, że IAT liczyło na więcej: w tym roku zakład miało opuścić nawet kilka tysięcy sztuk, z czego w Polsce nabywców miało znaleźć co najmniej kilkadziesiąt aut.
IAT się jednak nie zniechęca i nie rezygnuje z produkcji tego modelu. Mariusz Wnukiewicz zaznacza, że autko na zachodzie Europy jest tańsze o 8 tys. EUR od głównego rywala — elektrycznego Tazzari Zero. W Polsce miałyby je kupować firmy wykorzystujące pojazd, np. jako jeżdżące reklamy produktów.
Szefowie IAT zdają sobie jednocześnie sprawę, że dla sprzedaży w kraju dużą barierą jest cena — około 70 tys. zł. Na jej zmniejszenie nie ma co w najbliższym czasie liczyć, bo — jak tłumaczą — drogie są zastosowane w Re-Volcie technologie.
Na Zachodzie jednak cena nie jest barierą. Analitycy uważają, że tam problem tkwi w czym innym.
— Firmie z Pruszkowa trudno rywalizować ze światowymi koncernami. A na auta elektryczne postawili dziś niemal wszyscy. Oczywiście jest szansa na zwiększenie sprzedaży w Europie Zachodniej. Wymaga to jednak wzmocnienia działań marketingowych, np. zainteresowania Re-Voltem poczytnych niemieckich pism motoryzacyjnych i przeprowadzenia przez nie testów pojazdu — podpowiada Rafał Orłowski, analityk z firmy doradczej Automotivesuppliers.pl.
Diabeł tkwi w szczegółach
Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych
Oferta Impact Automotive Technologies na NewConnect może spotkać się z zainteresowaniem inwestorów. Tym bardziej że firma ma już w ofercie jeden gotowy pojazd. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Projekt nowego auta musi być konkretny i dawać nadzieje na rynkowy sukces. Osobiście przed podjęciem decyzji o inwestowaniu chciałbym też dokładniej przyjrzeć się kondycji finansowej spółki i dowiedzieć się, na co konkretnie zostaną wydane pieniądze pozyskane z rynku. Oczywiście podczas debiutu na NewConnect nowy gracz nie uniknie porównań z notowaną
już tu spółką Veno.
Nie powinno mieć to jednak istotnego wpływu na decyzje potencjalnych inwestorów.