Autobus na linie

Monika Niewinowska
opublikowano: 2004-12-06 00:00

Krzysztof Brzeski, właściciel stacji narciarskiej Wierchomla, już dwa razy odpadł w konkurencji o unijne pieniądze. Nie zniechęcił się. Próbuje dalej.

Stacja narciarska Wierchomla powstała w miejscu, które władze lokalne uznały za nie rokujące żadnych nadziei na przyszłość ani w branży turystycznej, ani jakiejkolwiek innej. Wierchomla to olbrzymie bezrobocie (jedynym pracodawcą są pobliskie kamieniołomy), rolnictwo typowe dla ziem górskich i... urocze położenie. Tak można było opisać to miejsce, zanim pojawił się w nim Krzysztof Brzeski, który przekształcił ten „zaułek” w stację narciarską. Obecnie jest drugim co do wielkości pracodawcą (obok kamieniołomu, który w przyszłym roku ma być zamknięty). Wybudował pięć wyciągów narciarskich, bazę noclegową i gastronomiczną. Przyciągnął do Wierchomli turystów, a w jej mieszkańcach zaszczepił ducha przedsiębiorczości. Dziś nie ma tam domostwa, które nie oferowałoby noclegów lub gorących posiłków. W ubiegłym roku Wierchomlę odwiedziło 100 tys. narciarzy.

Krzysztof Brzeski nie spoczął jednak na laurach. Ma kolejne plany inwestycyjne, których realizację chciał wesprzeć pieniędzmi z Unii. Na razie stoczył dwa pojedynki z biurokracją. Wynik — 0:2.

— Powody odrzucenia wniosków były absurdalne. Chyba dlatego nie zniechęciłem się do dalszych starań. Może w końcu uda mi się trafić w tego unijnego totka? — mówi z nutą ironii.

Brak stempelka

Pierwszy wniosek o dotację Krzysztof Brzeski złożył w czerwcu 2004r., w ramach działania 2.2.1 „Wsparcie nowych inwestycji”. Projekt zakładał budowę hotelu na 100 miejsc noclegowych z szerokim zapleczem rozrywkowo-rekreacyjnym.

— W hotelu znajdzie się basen, spa, kręgielnia, bilard, dyskoteka i sala konferencyjna. Oprócz hotelu planujemy też dobudowanie dwóch kolejnych wyciągów narciarskich z oświetleniem i być może z naśnieżaniem. W tej chwili sztucznym śniegiem pokrywane są trzy trasy narciarskie — mówi Krzysztof Brzeski.

Dodatkowym atutem pomysłu była perspektywa wzrostu zatrudnienia o blisko 50 osób. Pracę znalazłyby przede wszystkim kobiety, dla których jest to jedyna szansa na wyjście z długotrwałego bezrobocia.

— Oddziaływanie społeczne mojego projektu jest rzeczywiście bardzo duże. Ma na to oczywiście wpływ jego lokalizacja. W innym miejscu dodatkowe 50 miejsc pracy nie robiłoby może tak dużego wrażenia... Nie można też zapominać, że rozwój stacji narciarskiej, a co za tym idzie napływ turystów, wpływa na rozwój przedsiębiorczości w miejscowości i regionie — turyści muszą coś jeść, gdzieś się bawić itd., itp. Składając wniosek, byłem z niego naprawdę zadowolony, a co szczególnie istotne, nie miałem wrażenia, że którykolwiek wskaźnik jest sztucznie naciągany do potrzeb programu — wspomina Krzysztof Brzeski.

Niestety, o merytorycznej wartości wniosku nikt nie zdążył się przekonać, ponieważ został on odrzucony podczas oceny formalnej z powodu braku… stempelka.

— W dokumentach programowych nie było zastrzeżenia, że kopie dokumentów firmy muszą być potwierdzone notarialnie. Chociaż ja miałem takie przeczucie... Niestety, nie posłuchałem intuicji. Teraz już wiem, że lepiej zrobić więcej, niż tylko tyle, ile trzeba. Wykorzystam to doświadczenie w styczniowej rundzie składania wniosków do działania 2.2.1 — podsumowuje Brzeski.

Transportowy absurd

Inny wniosek dotyczył doradztwa przy informatyzacji firmy. Środki miały pochodzić z funduszu Phare 2002.

— Chcieliśmy wdrożyć system zarządzania przedsiębiorstwem. Projekt odpowiada potrzebom związanym z zarządzaniem — bazę i działalność operacyjną prowadzimy w Wierchomli, natomiast zarządzanie i działania handlowo-marketingowe — w Warszawie. System komputerowy miał dać obu tym ośrodkom możliwość śledzenia na bieżąco wszystkich działań prowadzonych przez spółkę — opowiada Krzysztof Brzeski.

Niestety, okazało się, że firma nie może otrzymać wsparcia na ten cel, ponieważ istotna część prowadzonej przez nią działalności to usługi… transportowe.

— Według Polskiej Klasyfikacji Działalności, zajmujemy się działalnością transportową, a wyciąg jest środkiem transportu — jak autobus. Firmy transportowe wyłączono z możliwości ubiegania się o dotacje z Phare 2002, a co za tym idzie — nas również. Mimo że projekt nie dotyczył bezpośrednio transportu, lecz działalności hotelarsko-turystycznej — wspomina Krzysztof Brzeski.

Głowa do góry

W staraniach o unijne dotacje wspiera Krzysztofa Brzeskiego firma Microsoft — jeden z akredytowanych wykonawców usług doradczych m.in. w dziedzinie informatyzacji przedsiębiorstw. Uzupełnienie wniosku o dotację inwestycyjną oraz przygotowanie dwóch nowych dokonało się wspólnymi siłami.

— Pierwszy z nowych wniosków dotyczy działania 2.1 „Wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw przez doradztwo”. Ponownie ubiegamy się o dofinansowanie wdrożenia systemu informatycznego, wspomagającego zarządzanie firmą. W drugim wnioskujemy o dotację inwestycyjną w ramach działania 2.3 „Wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw poprzez inwestycje”. Marzy nam się, że środki z tej dotacji dofinansują budowę i wyposażenie restauracji. O dotację na budowę hotelu i wyciągów będziemy się ubiegali ponownie w ramach działania 2.2.1 „Wsparcie nowych inwestycji”. Może tym razem nam się uda… — mówi Krzysztof Brzeski.