Auxilius widzi biznes w transferze generyków

opublikowano: 03-11-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

W start-up, który chce modyfikować leki generyczne i rejestrować je na nowych rynkach, zainwestował właśnie Tadeusz Wesołowski, znany m.in. z akcjonariatu Neuki i Selvity.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jaka jest strategia biznesowa Auxilius Pharmy,
  • ile pieniędzy startup pozyskał od inwestorów,
  • na jakim etapie są jego projekty badawcze i czym różnią się od standardowych badań klinicznych,
  • dlaczego na dokapitalizowanie spółki zdecydował się najbardziej znany polski inwestor biotechnologiczny

Sytuacja rynkowa nie sprzyja zbieraniu finansowania, ale spółki lekowe wciąż mogą liczyć na nowych inwestorów. W ramach nowej rundy 4,5 mln zł zebrała właśnie Auxilius Pharma, start-up działający od czterech lat i pracujący nad wprowadzeniem na rynek zmodyfikowanych leków generycznych. Pieniądze wyłożyli m.in. dobrze znany w polskiej branży biotechnologicznej Tadeusz Wesołowski (patrz ramka) i fundusz CofounderZone.

- Łącznie z tą rundą zebraliśmy już ok. 10 mln zł. Pozwala nam to prowadzić prace przez kolejne trzy-cztery kwartały. W pierwszej połowie przyszłego roku chcemy przeprowadzić kolejną, większą rundę na sfinansowanie badań klinicznych. W naszym segmencie rynku jest to znacznie tańsza i krótsza procedura niż w przypadku spółek poszukujących innowacyjnych cząsteczek - mówi Jędrzej Litwiniuk, prezes Auxilius Pharmy.

Uproszczona procedura:
Uproszczona procedura:
Strategia biznesowa Auxilius Pharmy, którą kieruje Jędrzej Litwiniuk, zakłada ulepszanie i rejestrowanie w USA sprzedawanych w Europie leków generycznych, których za oceanem nie ma. Procedury badawcze są krótsze i prostsze niż w przypadku nowych leków, co przekłada się też jednak na niższą oczekiwaną stopę zwrotu z projektów.
Marek Wiśniewski

Generyczny potencjał

Start-up nazywa niszę, w której działa, lekami z wartością dodaną albo supergenerykami.

- Chodzi w uproszczeniu o wykorzystanie leku już dostępnego na rynku, którego substancja czynna nie jest chroniona patentami. Można ulepszyć go dzięki zmianie formulacji lub modyfikacji częstotliwości i formy podawania, a następnie zarejestrować na rynku, na którym aktualnie nikt nie prowadzi jego sprzedaży. Koncentrujemy się na USA - tłumaczy Jędrzej Litwiniuk.

Pierwszy projekt Auxilius Pharmy związany jest z lekiem kardiologicznym na dusznicę bolesną, który sprzedawany jest w Europie, ale obecnie nie jest dostępny w USA.

- Kilkanaście lat temu próbowała go zarejestrować w USA japońska grupa Chugai, dla której pracował mój wspólnik Uwe Tigör. Z projektu zrezygnowano jednak po tym, jak Chugai zostało przejęte przez Roche'a, który następnie sprzedał lub wstrzymał rozwój aktywów z segmentu kardiologii. Naszym zdaniem ten lek po modyfikacji sposobu podawania ma potencjał na rynku amerykańskim – mówi prezes Auxilius Pharmy.

Uproszczone badania

Ostatnią nową terapię dusznicy bolesnej zarejestrowano w USA w 2006 r. Wprowadzona wtedy na rynek renolazyna w szczytowym momencie generowała 1 mld USD sprzedaży.

- Na dusznicę cierpi kilkanaście milionów pacjentów po obu stronach Atlantyku. Naszym zdaniem w USA ich potrzeby medyczne nie są zaspokojone. Mieliśmy już w kwietniu tego roku spotkanie pre-IND z FDA [Agencja ds. Żywności i Leków - red.] i regulator zaakceptował nasz plan rozwoju – mówi Jędrzej Litwiniuk.

Jak wygląda ten plan? W ramach fazy pierwszej fazy badań spółka musi jedynie porównać farmakokinetykę jej leku do leku oryginalnego. Drugiej fazy badań, w której zwyczajowo sprawdza się toksyczność, w ogóle nie musi robić.

- A w zakresie fazy trzeciej musimy zrobić tylko jedno badanie – na grupie 300-400 pacjentów udowodnić, że wprowadzany przez nas lek lepiej kontroluje objawy dusznicy niż placebo. Na podstawie literatury naukowej wiadomo, że tak jest, więc ryzyko niepowodzenia jest niewielkie. Wcześniej przeprowadzimy mniejsze badanie farmakokinetyki, które powinno wystartować w trzecim kwartale przyszłego roku - zapewnia prezes Auxilius Pharmy.

Skoro to takie proste, to dlaczego nikt wcześniej tego nie zrobił?

- Projekt jest krótszy i mniej ryzykowny od poszukiwania leków innowacyjnych, ale to nie znaczy, że prosty. Substancja aktywna, z którą pracujemy, jest dość kapryśna, więc opracowanie nowej formulacji, wobec której złożyliśmy wniosek patentowy, nie było łatwe i ciągle ją jeszcze optymalizujemy. Jeśli uda nam się jako pierwszym wprowadzić lek do USA, uzyskamy wyłączność rynkową na pięć lat, co z kolei podnosi wartość projektu dla potencjalnego partnera, który zająłby się jego komercjalizacją - wyjaśnia Jędrzej Litwiniuk.

Niższe ryzyko

Potencjalnie niższe niż w przypadku innowacyjnych biotechów ryzyko przyciągnęło do spółki nowych inwestorów.

- W spółkach biotechnologicznych, które poszukują innowacyjnych cząsteczek, na etapie przedklinicznym szanse na wprowadzenie produktu na rynek są kilkuprocentowe, a czas potrzebny na prowadzenie badań bardzo długi. W przypadku Auxiliusa ryzyko jest znacznie zmniejszone, niższe są też konieczne nakłady inwestycyjne – mówi dr Tadeusz Wesołowski, członek komitetu inwestycyjnego Augebit FIZ, który wziął udział w ostatnim podwyższeniu kapitału.

Biotechnologiczna dywersyfikacja:
Biotechnologiczna dywersyfikacja:
Dr Tadeusz Wesołowski duży majątek zbudował na dystrybucji farmaceutycznej. W ostatnich latach wraz z koinwestorami wykłada pieniądze na rozwój spółek biotechnologicznych i telemedycznych w ramach Augebit FIZ. Fundusz ma w portfelu czołowe polskie spółki, szukające nowych leków, rozgląda się też jednak za bezpieczniejszymi inwestycjami.

Niższe ryzyko przekłada się na mniejszą oczekiwaną stopę zwrotu.

- Dla mnie to jednak element dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. Spośród różnych start-upów, w które się angażuję, model biznesowy Auxiliusa oferuje ograniczenie naukowych czynników ryzyka, ma mniejsze potrzeby kapitałowe i ma szansę pokazać zyski szybciej niż spółki szukające nowych terapii. Należy również pamiętać, że Auxilius, podobnie jak spółki szukające nowych leków, również może działać w oparciu o model partnerstwa– tłumaczy Tadeusz Wesołowski.

Portfel medycznego inwestora

Tadeusz Wesołowski to przedsiębiorca i inwestor od lat związany z branżą farmaceutyczną i medyczną. Założył dystrybuującą leki firmę Prosper, która w 1999 r. weszła na warszawską giełdę, a w 2009 r. połączyła się z również notowanym na GPW Torfarmem tworząc grupę Neuca. Jego pakiet w Prosperze wyceniono wtedy na ok. 50 mln zł, przedsiębiorca zamienił jednak gotówkę na akcje grupy, które dziś warte są 250 mln zł. W kolejnych latach zaczął inwestować w firmy na wczesnym etapie rozwoju. Od kilku lat z koinwestorami robi to w ramach Augebit FIZ. Już w 2011 r. wszedł do akcjonariatu biotechnologicznej Selvity, obejmując jedną czwartą jej pierwszej emisji akcji. Po podziale spółki na poszukiwawcze Ryvu i usługową Selvitę jest wciąż powyżej progu 5 proc. w obu z nich. Łączna wartość rynkowa tych pakietów to obecnie ponad 130 mln zł. Augebit ma znaczące pakiety w innych notowanych spółkach, m.in. w biotechnologicznym Pure Biologics i technologicznym TenderHut. W tym roku zainwestował również 1,3 mln zł w stworzony w ramach TenderHut medtechowy start-up Holo4Med. Zdarzały mu się też inwestycje mniej udane - miał m.in. ponad 5 proc. akcji telemedycznego Brastera.

Wspierany przez Polski Fundusz Rozwoju fundusz CofounderZone, który w nowej rundzie finansowania również dokapitalizował Auxiliusa, co do zasady inwestuje wraz z aniołami biznesu.

- Auxilius może stać się platformą do rozwoju leków generycznych z wartością dodaną. Liczymy również na to, że spółka w przyszłości pozyska dodatkowo „smart money" z rynku amerykańskiego, co przyśpieszy jej rozwój za oceanem i istotnie wpłynie na wycenę - mówi dr Tomasz Goliński, zarządzający funduszem.

Polski fundament

Jędrzej Litwiniuk przez ponad półtorej dekady pracował w branży finansowej i medycznej. Był m.in. menedżerem ds. fuzji i przejęć w Lux Medzie i dyrektorem inwestycyjnym w PZU, a także prezesem należącego do największego polskiego ubezpieczyciela szpitala ortopedycznego Centrum Medyczne Gamma.

- Potem wyjechałem do USA z myślą o tym, by poznać tamtejszy rynek i założyć własną firmę. W 2019 r. skończyłem studia z zarządzania sektorem zdrowotnym na uniwersytecie Columbia i otworzyłem biznes z Uwe Tigörem, kolegą ze studiów i lekarzem, zajmującym się marketingiem farmaceutycznym - opowiada prezes Auxiliusa.

Większość zespołu start-upu pracuje w USA, ale Auxilius pieniądze do tej pory zbierał przede wszystkim w Polsce. Dlaczego, skoro rynek amerykański jest znacznie większy, a wyceny na nim - wyższe?

- Powód jest prosty - mamy dobre relacje na polskim rynku kapitałowym. Jest on płytszy niż rynek w USA, ale nie taki znowu mały, więc można było pozyskać pieniądze na pierwsze fazy rozwoju. Mamy też na pokładzie pojedynczych inwestorów indywidualnych z USA i Włoch. Liczymy na to, że warunki rynkowe pozwolą kolejną rundę finansowania przeprowadzić głównie za oceanem - zapowiada Jędrzej Litwiniuk.

Spółka jest tzw. wirtualnym biotechem, co oznacza, że większość prac badawczych i regulacyjnych outsourcuje. Oprócz leku na dusznicę bolesną ma w portfelu jeszcze jeden projekt w ramach spółki celowej, w którą w ubiegłym roku zainwestował fundusz Kvarko. O samym leku na razie mówi oszczędnie – wiadomo tylko, że projekt ma charakter onkologiczny.

- Nie jesteśmy na giełdzie, więc nie musimy wiele mówić i nie chcemy ułatwiać życia konkurencji. W tym projekcie i w kilku innych, w których zastanawiamy się nad rozpoczęciem prac, celujemy w rynek amerykański. Jest sporo leków, które są zarejestrowane w Unii Europejskiej, a nie ma ich w USA, co rodzi rynkowe okazje, jeśli ktoś zada sobie trud, by przejść przez ścieżkę regulacyjną w FDA – mówi Jędrzej Litwiniuk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane