Awansowałeś najlepszego specjalistę - i co dalej?

Materiał prelegenta Konferencji Pulsu Biznesu
opublikowano: 2026-07-29 09:22

W wielu organizacjach awans na stanowisko menedżerskie wciąż traktowany jest jak naturalna nagroda za doskonałe wyniki. Najlepszy handlowiec zostaje kierownikiem sprzedaży, najbardziej doświadczony programista obejmuje zespół deweloperski, a ekspert, który przez lata imponował wiedzą i skutecznością, otrzymuje własny dział. Intencje są dobre, jednak bardzo często już po kilku miesiącach okazuje się, że świetny specjalista nie radzi sobie w nowej roli, a zespół zamiast rozwijać się szybciej, zaczyna tracić motywację i efektywność. Nie oznacza to, że awans był błędem. Oznacza jedynie, że kompetencje, które pozwalają osiągać wybitne wyniki indywidualne, nie są tymi samymi kompetencjami, które pozwalają rozwijać innych ludzi. Przejście z roli eksperta do roli lidera jest jedną z najtrudniejszych zmian zawodowych, ponieważ wymaga nie tylko zdobycia nowych umiejętności, lecz przede wszystkim zmiany sposobu myślenia o własnej pracy

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Największym zadaniem lidera nie jest wykonywanie pracy, ale tworzenie warunków, aby inni wykonywali ją dobrze

Ekspert buduje swoją pozycję dzięki temu, że zna odpowiedzi. Menedżer buduje swoją wartość dzięki temu, że potrafi zadawać właściwe pytania. To pozornie niewielka różnica, która w praktyce całkowicie zmienia sposób funkcjonowania.

Nowi menedżerowie bardzo często próbują nadal udowadniać, że są najlepszymi specjalistami w zespole. Wchodzą w szczegóły każdego projektu, poprawiają pracę pracowników, przejmują trudniejsze zadania i angażują się we wszystkie decyzje operacyjne. Z ich perspektywy wygląda to jak odpowiedzialność. Z perspektywy zespołu oznacza jednak brak zaufania i ograniczenie samodzielności.

To jeden z największych paradoksów zarządzania. Im lepszym specjalistą był ktoś przed awansem, tym trudniej zaakceptować mu fakt, że od tej pory jego sukces zależy przede wszystkim od sukcesów innych ludzi.

Dlaczego delegowanie jest tak trudne?

Jednym z najczęściej powtarzanych zdań przez nowych menedżerów jest: „Zrobię to sam, będzie szybciej". I zwykle mają rację. Doświadczony ekspert rzeczywiście wykona wiele zadań sprawniej niż osoba, która dopiero zdobywa doświadczenie. Problem polega na tym, że krótkoterminowa oszczędność czasu bardzo szybko zamienia się w długoterminową stratę.

Jeżeli menedżer regularnie wyręcza pracowników, zespół nie rozwija kompetencji, nie uczy się samodzielnego podejmowania decyzji i coraz częściej czeka na gotowe rozwiązania. Lider zaczyna pracować coraz więcej, ponieważ wszystko przechodzi przez jego biurko, a jednocześnie ma poczucie, że bez niego organizacja przestanie działać. To nie jest oznaka skutecznego przywództwa. To sygnał, że menedżer stworzył system całkowicie zależny od własnej obecności. Delegowanie nigdy nie jest inwestycją w dzisiejszy dzień. Jest inwestycją w przyszłą samodzielność zespołu.
>> Poznaj program konferencji: Komunikacja menedżerska, 30 września 2026 Warszawa

Najtrudniejszy awans odbywa się wtedy, gdy zostajesz szefem swoich kolegów

Szczególnie wymagająca sytuacja pojawia się wtedy, gdy awans dotyczy osoby, która jeszcze tydzień wcześniej pracowała ramię w ramię z resztą zespołu. Relacje zbudowane przez lata nie znikają z dnia na dzień, ale zmienia się odpowiedzialność.

Nowi menedżerowie często próbują udowodnić, że nic się nie zmieniło. Nadal chcą być przede wszystkim lubiani, unikają trudnych rozmów, odkładają przekazywanie informacji zwrotnej i rezygnują z egzekwowania ustaleń w obawie przed pogorszeniem relacji. Zdarza się również druga skrajność. Świeżo awansowany lider próbuje od pierwszego dnia podkreślić swoją nową pozycję, wprowadza liczne zmiany, kontroluje każdy szczegół i nadmiernie eksponuje swoją decyzyjność. W obu przypadkach problem jest podobny. Uwaga koncentruje się na budowaniu pozycji, zamiast na budowaniu zaufania.

Autorytet nie wynika z nowego stanowiska ani z podpisu pod stopką mailową. Powstaje wtedy, gdy pracownicy widzą spójność między tym, co lider mówi, a tym, jak podejmuje decyzje każdego dnia.

Dobry lider nie powinien być osobą, bez której organizacja nie potrafi funkcjonować. Powinien budować taki zespół, który potrafi podejmować trafne decyzje również wtedy, gdy jego nie ma w biurze. To właśnie dlatego zarządzanie wymaga świadomego rezygnowania z potrzeby bycia najlepszym wykonawcą. Czasami oznacza zgodę na to, że pracownik wykona zadanie inaczej niż zrobiłby to szef. Czasami oznacza akceptację faktu, że ktoś potrzebuje więcej czasu, popełni kilka błędów i dopiero dzięki temu zdobędzie doświadczenie, którego nie da się przekazać podczas szkolenia ani przeczytać w podręczniku. To właśnie w tym miejscu przebiega granica między ekspertem a liderem. Ekspert odpowiada za jakość własnej pracy. Lider odpowiada za to, czy jakość pracy całego zespołu z miesiąca na miesiąc staje się coraz wyższa. Im szybciej zrozumie, że jego największym osiągnięciem nie będzie osobiste rozwiązanie kolejnego problemu, lecz wychowanie ludzi, którzy poradzą sobie z nim samodzielnie, tym szybciej zacznie budować organizację zdolną rozwijać się niezależnie od jednej osoby.

Przykład, który powtarza się w wielu firmach

W jednej z firm technologicznych kierownikiem zespołu został najlepszy programista. Był ceniony za wiedzę, błyskawiczne rozwiązywanie problemów i gotowość do pomocy. Zarząd uznał, że skoro świetnie radzi sobie z projektami, równie dobrze poradzi sobie z ludźmi.

Po kilku miesiącach okazało się jednak, że zespół realizował mniej zadań niż przed awansem. Menedżer poprawiał kod po swoich pracownikach, uczestniczył w niemal każdym projekcie i praktycznie nie korzystał z urlopu, ponieważ uważał, że bez jego wsparcia zespół sobie nie poradzi. Dopiero podczas rozmowy rozwojowej zrozumiał, że jego zadaniem nie jest tworzenie najlepszego kodu w firmie. Jego zadaniem jest stworzenie zespołu, który będzie potrafił pisać świetny kod również wtedy, gdy jego nie będzie przy komputerze. Zmiana sposobu zarządzania nie nastąpiła od razu, ale po kilku miesiącach liczba pytań kierowanych do menedżera znacząco spadła, odpowiedzialność za decyzje zaczęła rozkładać się na cały zespół, a wyniki projektów poprawiły się mimo tego, że sam lider wykonywał mniej pracy operacyjnej.

To właśnie jest moment, w którym menedżer zaczyna naprawdę zarządzać.

Wielu nowych menedżerów wpada w pułapkę ciągłego ratowania sytuacji. Kiedy pojawia się problem, natychmiast szukają rozwiązania, podejmują decyzję i przejmują odpowiedzialność. Z pozoru wygląda to imponująco, ponieważ zespół widzi osobę, która zawsze potrafi wyjść z kryzysu. W dłuższej perspektywie takie zachowanie buduje jednak kulturę zależności. Pracownicy przestają samodzielnie analizować sytuacje, ponieważ wiedzą, że ostateczna decyzja i tak będzie należała do szefa. Dojrzały lider coraz rzadziej odpowiada jako pierwszy. Znacznie częściej pyta: „Jakie rozwiązanie proponujesz?", „Co już sprawdziłeś?" albo „Jakie mogą być konsekwencje tej decyzji?". Dzięki temu rozwija nie tylko kompetencje pracowników, lecz także ich odpowiedzialność.

Od czego warto zacząć?

Po awansie warto regularnie zadawać sobie pytanie, czy działania wykonywane każdego dnia rzeczywiście należą do obowiązków menedżera, czy są pozostałością po wcześniejszej roli specjalisty. Jeżeli większość czasu nadal pochłania realizacja zadań operacyjnych, oznacza to, że zmiana stanowiska nie pociągnęła za sobą zmiany sposobu pracy.

Równie ważne jest świadome ćwiczenie delegowania nawet wtedy, gdy wykonanie zadania samodzielnie byłoby szybsze. Czas poświęcony na rozwój pracownika zwraca się wielokrotnie, ponieważ zwiększa samodzielność zespołu i pozwala liderowi koncentrować się na działaniach strategicznych. Na początku warto również jasno określić zasady współpracy z zespołem, zwłaszcza jeśli wcześniej tworzyliśmy z nim relacje koleżeńskie. Otwarte rozmowy o oczekiwaniach, odpowiedzialności i sposobie podejmowania decyzji pomagają uniknąć nieporozumień, które w przyszłości mogłyby podważyć zaufanie.

Największym błędem nowych menedżerów nie jest brak wiedzy o zarządzaniu. Jest nim przekonanie, że awans oznacza robienie tego samego co wcześniej, tylko w większej skali. Tymczasem skuteczny lider przestaje być rozliczany z własnych wyników, a zaczyna odpowiadać za to, czy potrafi stworzyć środowisko, w którym sukces osiągają inni. I właśnie w tym momencie kończy się kariera eksperta, a zaczyna prawdziwe przywództwo.

Autor Karolina Karolczak - mentorka skutecznego planowania i realizacji celów, twórczyni autorskiej metody oraz programu #CELOMANIA.