Resort gospodarki gorąco pracuje nad przygotowaniem dla Brukseli programu dostosowania branży. Eksperci wieszczą problemy.
Do 30 czerwca Rada Ministrów ma czas, aby zająć się strategią dostosowania branży do funkcjonowania w Unii. W resorcie gospodarki trwają gorączkowe przygotowania dokumentów.
— Resort pracuje nad planem dostępu do rezerw węgla i zamknięcia kopalni — mówi Jan Bogolubow, zastępca dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Energetycznego w ministerstwie gospodarki.
Chodzi o przygotowanie dwóch list: kopalni, które mają zasoby węgla i perspektywy na dochodową działalność, oraz nierentownych kopalni przeznaczonych do likwidacji. Wcześniej zarządy spółek węglowych zostały zobowiązane do przygotowania takich danych. Dlaczego to takie ważne? Chodzi o pomoc publiczną, która musi być monitorowana i zgodna z prawem Unii.
Po przyjęciu przez rząd dokument trafi do Brukseli.
— Do 31 sierpnia dokument ma być notyfikowany przez Komisję Europejską, a już od 1 września mogą zacząć się kłopoty polskich kopalni — prognozuje Wiesław Blaschke, kierownik Zakładu Ekonomiki i Badań Rynku Paliwowo-Energetycznego PAN.
Dlaczego? Kopalnie, które zostaną zakwalifikowane na listę z tzw. dostępem do węgla, mogą otrzymać pomoc na pokrycie strat na bieżącej działalności. Teoretycznie.
— Jeśli nie będzie na to środków z budżetu, będą musiały natychmiast wstrzymać wydobycie — podkreśla Wiesław Blaschke.
W związku z sytuacją finansów publicznych nie przewiduje się udzielania takiej pomocy.
— Niemal pewna jest więc awantura, bo część kopalni będzie dalej wykazywała straty — mówi Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.