AXA, Generali i Skandia na celowniku klientów

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2014-04-02 00:00

Wkrótce do sądu trafią trzy pozwy zbiorowe przeciwko ubezpieczycielom. Klienci szykują też pikietę pod KNF.

Wojna, którą branży ubezpieczeniowej wypowiedzieli klienci, uderzy w tym miesiącu w dwa kolejne towarzystwa życiowe. W najbliższych dniach do sądu trafią trzy pozwy zbiorowe — przeciwko AXA, Generali i Skandii. Dla Skandii będzie to drugi pozew w ciągu niespełna kwartału.

— Pozwy są już gotowe. Czekamy na ostatnie dokumenty od naszych klientów i przekażemy je do sądu. Powinny tam trafić w pierwszej połowie kwietnia — mówi Anna Lengiewicz, radca prawny w warszawskiej kancelarii LWB.

Pozew zbiorowy przeciwko AXA złoży nieco ponad 100 osób. W przypadku Generali i Skandii to kilkadziesiąt niezadowolonych klientów. Od AXA i Generali domagają się zwrotu pobranych — ich zdaniem niezgodnie z prawem — opłat likwidacyjnych przy wycofywaniu się z polis inwestycyjnych. Natomiast w przypadku Skandii pozew dotyczy ustalenia, czy klauzule, które w umowach umożliwiały pobieranie takich opłat, są zgodne z prawem. Jeśli pozwy trafią do sądu, to branża ubezpieczeniowa zostanie rekordzistą liczby spraw zbiorowych wytoczonych przez niezadowolonych klientów. Pod koniec 2013 r. pozew przeciwko Aegonowi złożyło 168 osób. Natomiast na początku tego roku do sądu trafił pozew przeciwko Skandii, od której 104 osoby domagają się zwrotu ponad 1 mln zł opłat likwidacyjnych. Pozwy to konsekwencja afery z opłatami likwidacyjnymi, która wybuchła w drugiej połowie 2012 r. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie przeciwko Aegonowi stwierdził, że stosowane w umowach z klientami opłaty za wcześniejszą rezygnację z polisy są niezgodne z prawem. Zapisy, które umożliwiały potrącanie nawet całości wpłaconych pieniędzy, trafiły do rejestru klauzul niedozwolonych. To uruchomiło lawinę, która od kilkunastu miesięcy przetacza się przez rynek życiowy.

— Choć liczba osób, które zdecydowały się dołączyć do pozwów, nie jest duża, to jest to dopiero początek drogi. Praktycznie co dzień zgłaszają się do nas osoby, które straciły na ubezpieczeniach oszczędności i są zainteresowane ich odzyskaniem. Mamy obecnie ponad 100 osób, które chcą dołączyć do pozwu przeciwko Aegonowi — tłumaczy Anna Lengiewicz.

Jej zdaniem, liczby drastycznie wzrosną, jeśli pierwszy pozew zostanie przyjęty przez sąd do rozpatrzenia.

Wówczas będzie on przyjmował wnioski wszystkich zainteresowanych dochodzeniem roszczeń. Tych zaś może być bardzo dużo, bo ubezpieczenia inwestycyjne ma około 5 mln Polaków, a wartość zgromadzonych w nich aktywów przekroczyła w ubiegłym roku 48 mld zł. Na razie dwa złożone pozwy są na pierwszym etapie rozpatrywania — sąd bada, czy nadają się do rozpatrzenia. Ze względów proceduralnych może to trwać nawet kilkanaście miesięcy. Na początku marca odpowiedź na pozew przekazał Aegon. Liczy ona około 600 stron. Niezadowoleni klienci nie ograniczają się tylko do składania pozwów. Założyli stowarzyszenie „Przywiązani do polisy”, którego celem jest nagłośnienie afery związanej z opłatami likwidacyjnymi. Ich zdaniem, jest ona tak samo poważna jak afera Amber Gold. Stowarzyszenie już jest zarejestrowane przez sąd. Pierwszą ich akcją ma być manifestacja pod siedzibą Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). „Wszystkie umowy, które dziś są kwestionowane przez sądy jako rażąco naruszające interesy klientów, były akceptowane przez KNF. Komisja zachowuje się nie jak nadzorca nad rynkiem ubezpieczeniowym, lecz raczej cichy wspólnik całego procederu związanego z tymi polisami” — twierdzi stowarzyszenie.