Na rynkach azjatyckich w piątek rano ceny ropy spadły o 17 centów - nadal jednak utrzymują się na wysokimpoziomie 64,58 USD za baryłkę.
Także na nowojorskiej giełdzie w czwartek wieczorem za baryłkę ropy płacono mniej niż dzień wcześniej - cena "lekkiej, słodkiej ropy surowej" z dostawą w październiku spadła w czwartek o 39 centów, do 64,70 dol. za baryłkę.
Na czwartkowy spadek cen ropy wpłynęło przede wszystkim opublikowanie przez Organizację Państw Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) nowej prognozy światowego popytu na ropę. Ma on według OPEC być w bieżącym i przyszłym roku niższy o 150 - 200 tys. baryłek dziennie niż oceniano do tej pory.
Tymczasem prezydent Wenezueli - członka OPEC, piątego potentata naftowego na świecie i największego producenta ropy w Ameryce Południowej - Hugo Chavez zasugerował w czwartek w Nowym Jorku, że w ciągu najbliższych miesięcy cena ropy może wzrosnąć do poziomu stu dolarów za baryłkę.
Powodem - jak ocenił - tak dramatycznego wzrostu będzie przede wszystkim fakt, że 11 państw OPEC już dziś praktycznie rozciągnęło do granic możliwości swe możliwości wydobycia ropy. "Zasoby ropy kończą się - mamy do czynienia z prawdziwym kryzysem" - mówił Chavez.