Azoty kontra importerzy

Bartłomiej Mayer
09-11-2017, 22:00

Zarząd walczy z importerami nawozów, a poprzedników krytykuje za nierzetelne plany inwestycji.

Nawozowa konkurencja stanowi dla chemicznej firmy poważny problem.

Zobacz więcej

Wyniki, jakich się spodziewano Kierowana przez Wojciecha Wardackiego Grupa Azoty miała w III kwartale prawie 2,2 mld zł przychodów i 255 mln zł zysku EBITDA. Wyniki były zgodne z oczekiwaniami rynku. Fot. Marek Wiśniewski

— Zarząd podjął wiele działań, oczywiście zgodnych z prawem, w celu wyegzekwowania przynależnych nam praw. My się konkurencji nie boimy, ale import musi być legalny i transparentny — deklaruje Wojciech Wardacki, prezes Grupy Azoty. Już w sierpniu mówił o sprowadzaniu do kraju „bliżej nieokreślonych nawozów z bliżej nieokreślonych źródeł” i krokach, które podejmuje w tej sprawie jego firma. W okresie wielkiego popytu Grupa Azoty odmówiła dostaw kilku znaczącym dystrybutorom nawozów, którzy musieli posiłkować się transportami z zagranicy. W ten sposób importerzy weszli i zostali na naszym rynku. Zdaniem szefa Grupy Azoty, importowane nawozy są transportowane i składowane niezgodnie z obowiązującymi normami, co stanowi nieuczciwą konkurencję wobec rodzimych wytwórców.

Kilka miesięcy temu Wojciech Wardacki krytykował też konkurencyjny Anwil, który bez konsultacji postanowił rozbudować moce produkcyjne nawozów azotowych (o ponad 400 tys. ton rocznie). Teraz szef Grupy Azoty ocenia, że jego apele najwyraźniej „padły na podatny grunt”, bo prowadzone obecnie z przedstawicielami Anwilu rozmowy dotyczące tej kwestii są „bardzo owocne”. Grupa Azoty szacuje, że postawienie kompleksu polipropylenu w Policach będzie kosztować ponad 5 mld zł. Produkcja ruszyłaby w 2022 r. Według założeń z 2015 r., policki zakład wytwarzałby prostszą substancję — propylen, ale budowa fabryki kosztowałaby tylko 1,7 mld zł. Produkcja miała się rozpocząć w 2019 r. i zwiększyć roczną sprzedaż grupy o ponad 2 mld zł.

— Wszystkie materiały dotyczące tej instalacji należy wyrzucić. Było to raczej pobożne życzenie, a nie rzetelne wyliczenia. Projekt nie nadawał się w ogóle do realizacji — twierdzi Wojciech Wardacki, który został prezesem pod koniec zeszłego roku. Nie powiedział, o ile obecnie projektowana fabryka zwiększyłaby skalę sprzedaży firmy. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Azoty kontra importerzy