Azoty wrócą pod skrzydła PGNiG

Efekt rabatów czy namów ministra? Azoty, państwowy producent nawozów, chcą kupować więcej gazu od państwowego PGNiG.

Azoty to klient, na którego dostawcy gazu chuchają i dmuchają. To drugi producent nawozów w Europie, a jego cztery polskie zakłady — w Tarnowie, Puławach, Policach i Kędzierzynie-Koźlu — zużywają ponad 2,3 mld m sześc. gazu rocznie. To jedna siódma tego, co cały kraj. Azoty umiejętnie wykorzystują pozycję największego odbiorcy gazu w kraju.

Od lat dbają o dywersyfikację dostaw — kupowały już gaz od koncernów (np. RWE), od krajowych konkurentów PGNiG (np. Egesy), na Towarowej Giełdzie Energii, chętnie też eksplorowały możliwość importu gazu z USA (na razie to nieopłacalne). Spoza PGNiG, które dominuje na krajowym rynku, pozyskiwały ok. 40 proc. surowca. I to się zmieni, na korzyść PGNiG.

— Po pierwsze — widzimy zmiany w zachowaniu PGNiG, a po drugie — od maja korzystamy z programu rabatowego prowadzonego przez ten koncern, a ceny w tym programie są porównywalne z cenami konkurencji. Dlatego zamierzamy kupować od PGNiG więcej niż dotychczas — zapowiada Witold Szczypiński, wiceprezes Azotów. Nie podaje, do ilu spadnie udział dostawców spoza PGNiG, ale „grupa z nich nie zrezygnuje”.

Wzajemne zakupy

Witold Szczypiński podkreśla wprawdzie, że za zwiększeniem zakupów w PGNiG przemawiają dobre ceny gazu, ale ta decyzja może też mieć podłoże polityczne. Dawid Jackiewicz, minister skarbu, który nadzoruje jeszcze większość spółek skarbu państwa (resort ma docelowo zostać zlikwidowany), usilnie namawia je do korzystania z wzajemnych usług. Po to, by np. wśród banków pierwszym wyborem było państwowe PKO BP, a wśród ubezpieczycieli — państwowy PZU.

Te namowy obejmują też zapewne państwowe PGNiG jako dostawcę gazu oraz państwowe Azoty, największego odbiorcę tego surowca. Co na to inne państwowe firmy? Paliwowy PKN Orlen, właściciel gazochłonnej rafinerii w Płocku, sygnalizuje, że na razie nad nową polityką zakupów gazu nie pracuje.

— Spodziewam się, że państwowe firmy mogą zwiększyć w tym roku zakupy gazu z PGNiG. Koncern może potrzebować wsparcia, bo w połowie roku zacznie odbierać gaz LNG z Kataru. To dodatkowy wolumen, na który musi znaleźć odbiorcę, na dodatek droższy niż gaz np. w Niemczech.

PGNiG nie pomagają też opóźnieniaw budowie krajowych elektrowni gazowych (np. w Stalowej Woli), które miały być znaczącymi odbiorcami surowca już w tym roku Sam PGNiG wydaje się liczyć na ten segment klientów. Bogusław Marzec, wiceprezes PGNiG ds. finansowych, zapowiedział w zeszłym tugodniu, że w 2016 r. koncern odzyska część klientów z sektora przemysłu oraz handlu i usług. To w tych segmentach liberalizujący się rynek odbiera mu ich najwięcej.

Z prywatnym trudniej

O ile państwowe firmy mogą pójść za głosem ministra, o tyle prywatny biznes patrzy na cenę i warunki dostaw.

— Najlepiej jest zatrudnić osobę z uprawnieniami i kupować gaz samemu, np. na giełdzie niemieckiej. Nam, dużemu odbiorcy o stabilnym zużyciu prądu, dało to znaczące oszczędności — mówi Grażyna Ludwikowska-Barcic, związana z grupą Ceramiki Końskie.

Polityka rabatowa PGNiG jej nie kusi — widzi w niej wiele kruczków, z powodu których odbiorcy mogą stracić prawo do rabatu. Na rabaty skusiła się z kolei Lubiana, producent porcelany. — Zmieniliśmy w przeszłości dostawcę gazu, ale w październiku 2015 r. wróciliśmy do PGNiG — mówi Krystyna Wawrzyniak, prezes Lubiany.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane