PAP: prokuratura znów oskarża b. prezesa PZU

opublikowano: 2003-10-07 17:26

Warszawska prokuratura okręgowa skierowała do sądu kolejny akt oskarżenia przeciwko byłemu prezesowi

Totalizatora i PZU SA Władysławowi J. Zarzuca mu, że naraził w 2000 roku Totalizator Sportowy na straty sięgające około 1,7 mln zł. Skorzystała na tym spółka PZU "Życie".

"W dniu 25 lipca 2000 roku w Warszawie, pełniąc funkcję prezesa spółki Totalizator Sportowy, zawarł umowę ze spółką PZU "Życie" (której prezesem był Grzegorza Wieczerzak - PAP) na zbycie 16

krótkoterminowych papierów dłużnych przed terminem. Ich wartość nominalna wynosiła 160 mln zł, on w momencie podpisania umowy sprzedał je za kwotę 141 mln zł" - powiedział w rozmowie z PAP we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej Maciej Kujawski.

Dodał, że w wyniku transakcji Totalizator Sportowy poniósł szkodę majątkową w wysokości ponad 1 mln zł. "Spółka mogła zarobić - gdyby w terminie nastąpił wykup tych papierów - prawie 6,7 mln zł. Zyskała ok. 5 mln" - powiedział PAP Kujawski.

Wyjaśnił, że właśnie ta decyzja J. została uznana za działanie z przekroczeniem uprawnień i na szkodę spółki.

Rzecznik powiedział, że były prezes Totalizatora Sportowego nie przyznał się do zarzuconych mu czynów - twierdził, że jego decyzja (sprzedaż weksli) podyktowana była tym, że chciał zainwestować pieniądze w fundusz obligacji Skarbu Państwa, a - jego zdaniem - weksle nie charakteryzowały się dużą rentownością.

Prokuratura nie uznała jednak tych wyjaśnień, gdyż były sprzeczne z wynikami kontroli skarbowej przeprowadzonej w spółce.

Już w sierpniu br. warszawska prokuratura okręgowa skierowała do sądu akty oskarżenia przeciw dwóm były prezesom Totalizatora Sportowego, w tym przeciw J. Chodziło wówczas o doprowadzenia Totalizatora do strat w wysokości 55 mln zł, przez niekorzystną dla spółki sprzedaż wierzytelności PKP w lipcu 2000 r. i podjęcie

w sierpniu tegoż roku decyzji o zakupie 120 obligacji imiennych spółki CODE SA, które były niewłaściwie zabezpieczone i nie zostały przez firmę wykupione w wyznaczonym terminie. J. grozi za to do 5 lat pozbawienia wolności.

Przebywa on w areszcie od maja 2002 r. Oskarżony jest również o to, że od sierpnia 1998 r. do końca kwietnia 1999 r. działał na szkodę PZU SA, głównie przez "niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku należytej dbałości o jej mienie". Według prokuratury, polegało to na zaniechaniu obowiązku rzetelnej weryfikacji

przedkładanej dokumentacji dotyczącej kupowanych dla PZU nieruchomości w: Białymstoku, Łodzi, Morach, Nowym Sączu, Opolu, Szczecinie, Warszawie, Włocławku i Wrocławiu po zawyżonych cenach, w wyniku czego spółka straciła 10 mln 834 tys. 882 zł.

Władysław J., z wykształcenia lekarz, był prezesem PZU SA od 1998 do początku 2000 r. Jego działalność, zwłaszcza w związku z prywatyzacją spółki PZU, budziła wiele kontrowersji - była powodem licznych doniesień do prokuratury i śledztw. Część posłów Sejmu ubiegłej kadencji chciała powołania komisji śledczej do zbadania

jego działań. Po odejściu z PZU został prezesem Totalizatora Sportowego. Przeciw jego nominacji protestował ówczesny minister finansów Leszek Balcerowicz. W lutym 2001 r. kierowany przez J. zarząd rozstrzygnął na korzyść amerykańskiej firmy G-Tech przetarg na operatora lottomatów dla Totalizatora. Wcześniej wokół przetargu powstał konflikt między byłym ministrem finansów Jarosławem Baucem a byłym ministrem skarbu Andrzejem Chronowskim.