Dziś akcje Banku Austria Creditanstalt zostaną dopuszczone do obrotu publicznego. Debiut planowany jest na połowę października.
Wczesnym popołudniem Komisja Papierów Wartościowych i Giełd ma podjąć decyzję o dopuszczeniu akcji Banku Austria Creditanstalt do obrotu.
— Jeśli dziś KPWiG dopuści BA CA, to pierwsze notowanie na GPW odbędzie się 14 października — mówi nasz informator.
Dodaje, że na 8 października zaplanowano publikację miniprospektu. Tego dnia zarząd austriackiej spółki rozpocznie spotkania ze strategicznymi potencjalnymi inwestorami, w gronie których znajdują się fundusze emerytalne i towarzystwa ubezpieczeniowe.
— Te spotkania są szczególnie ważne w przypadku BA CA. Inwestorzy nie dostają bowiem jednolitego dokumentu ofertowego. Przygotowano natomiast miniprospekt emisyjny, w którym są opisy uwzględniające polskie przepisy, a których nie ma w austriackim prospekcie. Dodatkowo przy poszczególnych zagadnieniach dołączono odnośniki do dokumentu międzynarodowego — tłumaczy nasz rozmówca.
Ale nie jest to koniec problemów związanych wprowadzeniem akcji BA CA na GPW. Jak twierdzi jeden z przedstawicieli KPWiG, notowania banku mogą dostarczyć wielu problemów technicznych i prawnych. Jednym z nich jest kwestia dywidendy, którą BA CA wypłaca w euro.
— Dywidenda w euro nie jest problemem dla rynku, ale dla tych domów maklerskich, które nie mają odpowiednich uprawnień lub nie dysponują odpowiednimi systemami informatycznymi — czyli mówiąc wprost nie są przystosowane do wejścia do Unii Europejskiej — kwituje Alfred Adamiec, niezależny doradca finansowy.
Kolejnym problemem może być kwestia języka raportów przekazywanych przez BA CA. W dniu ogłoszenia będą one dostępne tylko po niemiecku i angielsku.
Jak twierdzi Jacek Socha, przewodniczący KPWiG, po przystąpieniu Polski do UE nasi inwestorzy będą musieli przywyknąć do tego, że zarówno prospekty emisyjne, jak i komunikaty będą dostępne tylko w języku angielskim lub narodowym danej spółki.
Wciąż do wyjaśnienia pozostaje wiele różnic między obowiązkami informacyjnymi spółek publicznych w Polsce i w Europie. U nas np. firmy zobowiązane są do przeprowadzania audytu półrocznego, czego nie ma w Austrii.
— Trudno będzie egzekwować ten obowiązek od BA CA, w którym przeprowadzenie takiego badania kosztuje około 7 mln zł — mówią nasi rozmówcy, którzy znają austriackie realia.
Nasze spółki mają także bardziej restrykcyjne niż zachodnie obowiązki informowania o bieżących wydarzeniach. Muszą np. informować o wszystkich transakcjach swoich lub jednostek od niego zależnych na kwotę ponad 500 tys. euro (około 2,2 mln zł). Dla dużych zachodnich spółek bardzo niewielkie kwoty.
— Polskie przepisy są niedostosowane do wielkich firm, a zwłaszcza do banków. Trzeba mieć nadzieję, że po 1 maja 2004 r. nasze przepisy zostaną dostosowane do zachodnich standardów — powiedział nam bankier zaangażowany w ofertę BA CA.