Bać-Pol zakrztusił się Klementynką

Dystrybutor żywności dostał karę od UOKiK za niezgłoszenie koncentracji sprzed lat. Spółka zamierza się odwołać

Kto kupuje bez zgody Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), musi liczyć się z reakcją urzędników. Bać-Pol, kontrolowany przez Leszka Bacia duży dystrybutor żywności z Podkarpacia, prowadzący działalność w całej Polsce, ma zapłacić 527 tys. zł kary za to, że jego spółka zależna wchłonęła mniejszego dystrybutora z Wrocławia bez odpowiednich pozwoleń. Chodzi o sprawę z 2012 r., gdy spółka Sezam-Śrem (od 2009 r. zależna od Bać-Polu, a w 2015 r. przez niego wchłonięta) przejęła kontrolę nad działalnością wrocławskiej hurtowni Klementynka albo też… nie przejęła. Jedna ze stron twierdzi, że transakcja została dogadana „na gębę”, a druga mówi, że nic takiego się nie zdarzyło.

Zobacz więcej

WALKA Z URZĘDEM: Kierowany przez Leszka Bacia Bać-Pol to jeden z największych hurtowników spożywczych w kraju, z przychodami przekraczającymi 1,3 mld zł. Teraz ma na karku UOKiK w związku z przejęciem firmy o obrotach poniżej 50 mln zł. Fot. ARC

Przejęcie po polsku

Klementynka na przełomie 2011 i 2012 r. znalazła się na krawędzi upadłości i zaczęła szukać chętnych do przejęcia. Rozmawiała m.in. z grupą Bać-Pol, ale według przedstawicieli większego dystrybutora, do porozumienia nie doszło. Grupa odkupiła jedynie od upadającej hurtowni część towarów. Tymczasem, jak czytamy w decyzji UOKiK, zdaniem współwłaściciela Klementynki, strony się porozumiały — tyle że pod stołem.

„Początkowo [właściciel Klementynki — red.] chciał sprzedać całą spółkę, ale ze względów gospodarczych korzystniejsze okazało się przejęcie mienia Klementynki przez Sezam. [Właściciel Klementynki] potwierdził, że nie ma żadnej umowy pisemnej dotyczącej przejęcia Klementynki przez Sezam. Jednakże zgodnie z ustnym porozumieniem w zamian za przekazanie rynku miał on dostać 1,2 mln zł „odstępnego” oraz objąć stanowisko dyrektora oddziału we Wrocławiu na okres 3 lat. Do oddziału mieli przejść pracownicy i klienci Klementynki, a także przekazane miały zostać informacje o warunkach dostaw i umowy z kluczowymi klientami, których zaopatrywała Klementynka” — czytamy w decyzji UOKiK. Nie istnieje formalna umowa sprzedaży, ale UOKiK ustalił, że „Sezam-Śrem nabył od Klementynki kluczowe aktywa (umowy i kontrakty z dostawcami kluczowymi klientami, najważniejszych pracowników oraz towary do natychmiastowej dystrybucji) oraz wszystkie istotne tajemnice przedsiębiorstwa (m.in. wysokość cen uzyskiwanych od kontrahentów, lista odbiorców, wierzycieli i terminy płatności)”. Postępowanie wszczęto w 2014 r., po tym jak doniesienie do urzędu skierował jeden ze współwłaścicieli Klementynki.

— Co roku otrzymujemy kilkaset wniosków o zgodę na koncentrację. Sytuacje, kiedy przedsiębiorcy nie informują nas o transakcji, zdarzają się sporadycznie. Trzeba przy tym pamiętać, że kontrola koncentracji ma na celu zapobieganie powstaniu przedsiębiorcy, który mógłby negatywnie oddziaływać na stan konkurencji na rynku. Dlatego prawo przewiduje surowe sankcje finansowe za brak zgłoszenia transakcji — mówi Bernadeta Kasztelan-Świetlik, wiceprezes UOKiK.

Twarde prawo

Zgodnie z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów, przedsiębiorcy mają obowiązek zgłoszenia koncentracji, jeśli ich łączny obrót na terytorium Polski w roku obrotowym poprzedzającym fuzję lub przejęcie przekracza równowartość 50 mln EUR. Bać-Pol ten warunek spełniał: w 2011 r., zgodnie z danymi z KRS, jego skonsolidowane przychody nieznacznie przekraczały 1 mld zł. Ustawa uściśla, że zgłaszać należy połączenie dwóch lub więcej firm, przejęcie kontroli poprzez zakup akcji lub udziałów, utworzenie wspólnego przedsiębiorstwa, a także nabycie części mienia innej firmy, o ile „obrót realizowany przez to mienie w którymkolwiek z dwóch lat obrotowych, poprzedzających zgłoszenie, przekroczył na terytorium RP równowartość 10 mln EUR”. W 2010 r. przychody Klementynki wyniosły 49,3 mln zł, czyli po ówczesnym kursie 12 mln EUR. Decyzja UOKiK nie jest ostateczna. Bać-Pol, który na tym etapie postępowania nie musi jeszcze płacić kary, może się od niej odwołać do sądu — i zamierza to zrobić. „Bać-Pol kategorycznie nie zgadza się z oceną sytuacji zaprezentowaną przez UOKiK, która legła u podstaw wydania decyzji. W ocenie spółki rozstrzygnięcie jest błędne z przyczyn merytorycznych, jak też proceduralnych. Niezrozumiałe są dla nas powody, którymi kierował się Urząd nie uwzględniając zgłoszonych przez nas w toku postępowania wniosków dowodowych, czy też argumentów przeciwnych. W związku z tym Bać-Pol skorzysta z przysługującego mu prawa i złoży stosowne odwołanie od decyzji” — głosi oświadczenie Bać-Polu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Branża spożywcza / Bać-Pol zakrztusił się Klementynką