Backloading podbił ceny CO2

Po decyzji europarlamentu ceny praw do emisji wzrosły o 10 proc. Interwencję mogą jeszcze wstrzymać Niemcy.

Parlament Europejski rozbujał wczorajsze notowania uprawnień do emisji CO 2. Przed głosowaniem w sprawie backloadingu spadły do około 3,3 EUR, po głosowaniu — wystrzeliły o prawie 10 proc.

— Takie skoki, a także wzrost obrotów, to zawsze efekt transakcji spekulacyjnych. Ponadto instalacje europejskie mogły przyśpieszyć decyzje o zakupie praw, obawiając się wzrostu ich cen w przyszłości — ocenia Maciej Wiśniewski, prezes Domu Maklerskiego Consus, specjalizującego się w rynku CO 2.

Odwracanie uwagi

A ceny mogą wzrosnąć, bo wynik głosowania oznacza, że Parlament Europejski popiera wycofanie z rynku 900 mln pozwoleń na emisje CO2, czyli właśnie backloading.

Celem operacji jest doprowadzenie do wzrostu rynkowych cen uprawnień, bo obecne — oscylujące wokół 4 EUR — nie spełniają zadania, czyli nie zachęcają firm do inwestycji w technologie zmniejszające emisyjność. Firmom bardziej się opłaca kupować uprawnienia. Maciej Wiśniewski nie spodziewa się jednak trwałego wpływu backloadingu na ceny na tym rynku.

— Ceny mogą dobić do 6, może 7 EUR w dłuższym terminie. Backloading da tylko czas władzom europejskim na obmyślenie poważniejszej interwencji na tym rynku — może w postaci zwiększenia celów redukcyjnych na koniec 2020 r. — ocenia Maciej Wiśniewski.

Podobnego zdania jest Lena Kolarska-Bobińska, europosłanka Platformy Obywatelskiej. — Działania Komisji Europejskiej niepotrzebnie odwracają naszą uwagę od istotniejszych reform strukturalnych potrzebnych do 2020 r.

Inwestorzy potrzebują przede wszystkim pewności, że raz ustanowiony system będzie trwał przez określony na początku czas. Poświęcamy zbyt dużo uwagi backloadingowi, zamiast dyskutować, czym należy go zastąpić po 2020 r. — uważa Lena Kolarska-Bobińska.

4 mld zł straty

Polscy politycy i europosłowie ostro krytykują wynik wczorajszego głosowania, choć ono niczego jeszcze nie przesądza.

— Projekt przekazany został do tzw. trilogu i będzie przedmiotem negocjacji z Radą Unii Europejskiej, która albo może zgodzić się na propozycję parlamentu, albo ją odrzucić. Jest szansa, że Niemcy nie zdecydują się przed wyborami do Bundestagu na poparcie backloadingu, w obawie przed ich wpływowym lobby przemysłowym. Wtedy, razem z Polską oraz innymi krajami, przynajmniej do jesieni nie dadzą zielonego światła dla tej inicjatywy. Sama tylko Polska stracić może na niej nawet ponad 4 mld zł przychodówdo budżetu w latach 2013-20 — uważa Izabela Albrycht, prezes Instytutu Kościuszki. Eurospecjalistów od CO2 czeka więc jeszcze mnóstwo pracy. „A to oznacza zmarnowanie wielu godzin pracy ludzkiej. Będziemy walczyć o rynek i miejsca pracy” — napisał wczoraj na twitterze Marcin Korolec, minister środowiska. Na sukces tej walki liczy na pewno polski przemysł, a zwłaszcza energetyka, która jest najbardziej emisyjnym sektorem w Polsce.

— Dla elektrowni, czyli również dla nas, wzrost cen uprawnień oznacza wzrost kosztów. Kończy nam się już bowiem pula bezpłatnie przydzielonych uprawnień i będziemy musieli je kupować — mówi Jarosław Wójcik, szef relacji inwestorskich w Zespole Elektrowni Pątnów — Adamów — Konin (tegoroczne zapotrzebowanie ZE PAK to 12 mln uprawnień, z czego 7 mln zostanie kupione na rynku).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu