Bądź czujny, autostrady są wszędzie

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 02-03-2009, 00:00

Drogowcy latami przygotowywali dokumentację dotyczącą przebiegu szybkich tras, a kiedy już chcieli wziąć się do budowy, protest wszczynał któryś z właścicieli gruntów. Teraz mamy budować "po unijnemu", ale na razie kiepsko nam idzie.

Wszyscy chcemy dróg, ale nie w pobliżu swoich domów — to zdanie często powtarzane jest w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Instytucja ta znalazła się między młotem a kowadłem. Aby sprostać unijnym wymogom i nie stracić kasy z Brukseli, musiała zacząć przygotowywać drogowe projekty według prawa wspólnotowego. Zabrała się więc do alternatywnych wariantów przebiegu planowanych dróg.

Najlepsze lokalizacje są wybierane podczas konsultacji społecznych, ale gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania. Przykładem jest choćby planowana budowa trasy beskidzkiej łączącej zakopiankę z Bielsko-Białą czy trasy kaszubskiej od Lęborka do trójmiejskiej obwodnicy. Którędy pobiegną, trudno przewidzieć, bo przygotowane warianty są nie w smak wielu mieszkańcom.

Pewne jest jedno: w konsultacjach społecznych zawsze warto brać udział, by nie zdziwić się, że autostrada przemknie nam tuż pod oknem. Nie zapominajmy o tym, nawet jeśli przed budową domu sprawdziliśmy w planie zagospodarowania przestrzennego, że w pobliżu naszej posesji szybka trasa przebiegać nie będzie. Konieczność wskazania kilku wariantów tras może ten plan zburzyć.

Przykładem niech będzie historia z Siedlec, w okolicy których ma przebiegać autostrada A2 z Warszawy do przejścia granicznego w Kukurykach. Oto, co napisał jeden z mieszkańców: "Wybudowaliśmy z żoną dom w miejscowości Dąbrówka Ług, na nowo powstającym osiedlu, przez które przechodzi wariant 1a planowanej autostrady A2. Jesteśmy zdziwieni, że taki wariant w ogóle powstał. Teren, o którym piszę, jest objęty planem zagospodarowania przestrzennego. Kupując działkę w 2006 r., sprawdziłem, że węzeł autostrady powstanie około 5 km od naszej posesji".

Trudno dziwić się drogowej dyrekcji, że przygotowuje inwestycje zgodnie z unijnymi wymogami, ale trudno też dziwić się ludziom, którzy wybierając działkę pod dom brali pod uwagę opracowaną przed laty dokumentację. Dokumentację, której duża część dziś może wylądować w koszu.

Katarzyna Kapczyńska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu