Bakalland nie rozpieszcza inwestorów

Marcin Dybek
opublikowano: 2007-05-29 00:00

Cena akcji Bakallandu, producenta paczkowanych bakalii, krąży obecnie w okolicach poziomu z publicznej oferty. Mimo bardzo dużej redukcji zapisów w grudniowym IPO, przekraczającej 95 proc., inwestorzy nie mogą więc zaliczyć papieru do udanych zakupów. Spróbujmy zastanowić się, dlaczego.

Ambicją spółki było konsolidowanie rynku zdrowej i suchej żywności. Powyższą strategię miała realizować poprzez przejęcia i dokapitalizowywanie przejętych firm z branży. Jeszcze w trakcie trwania IPO Bakalland przejął Solgera i zapowiedział zakup Polgruntu i Mogo. Dziś już wiemy, że cel ten został zrealizowany.

Zastanówmy się, jakie mogą być efekty przejęć. Na koniec czerwca 2006 r. roczne przychody ze sprzedaży wynosiły 124,7 mln zł. Marża zysku netto nie przekraczała 4 proc. Łączna sprzedaż Solgera, Polgruntu i Mogo wynoszą 40-50 mln zł. Niestety, przejęte spółki mają wspólnie nieco niższą marżę zysku. To głównie wynik kłopotów z rentownością Mogo. Ich roczny zysk netto można szacować na niecały 1 mln zł. Dla Bakallandu nie jest to wiele.

Raport z kwartału zakończonego w marcu informuje, że zysk netto firmy w ostatnich 12 miesiącach wyniósł 6,8 mln zł. Zwyżka w stosunku do końca 2006 r. nie jest jednak rezultatem przejęć. Solger, Polgrunt i Mogo nie podlegały konsolidacji. W przyszłości dzięki nim zysk netto Bakallandu może wzrosnąć o 1 mln zł, czyli o 14,5 proc. Jeśli wskaźnik cena/zysk dla firmy nie zmieni się, należałoby się spodziewać takiego samego wzrostu kursu na GPW. Założenie utrzymania relacji ceny do zysku wydaje się uzasadnione. Na podstawie wskaźników rynkowych widać, że notowania akcji Bakallandu odzwierciedlają ich wewnętrzną wartość.

W tej chwili wskaźniki rynkowe emitenta są niższe niż średnie w sektorze handlu, do którego GPW zakwalifikowała Bakalland. Są też porównywalne ze średnimi w sektorze spożywczym. Sektor handlu jednak rozwija się dynamiczniej. To uzasadnia premię we wskaźnikach i wcale nie oznacza niedowartościowania Bakallandu.

Marcin

Dybek

www.rsg.pl