Znowu iskrzy na linii Leszek Balcerowicz — Jacek Rostowski. Tym razem do ofensywy przechodzi ten pierwszy. Profesor Balcerowicz zarzuca wicepremierowi Rostowskiemu, że zmianami w OFE kugluje statystyki długu publicznego, by móc dzięki temu dalej zadłużać państwo.
![JACKU, NIE ŚCIĄGNĘ: W kwietniu 2012 r. wicepremier Jacek Rostowski apelował do Leszka Balcerowicza, by zatrzymał swój licznik długu publicznego, powieszony przy najbardziej ruchliwym skrzyżowaniu
w Warszawie. „Leszku, ściągnij licznik” — pisał w liście otwartym. Były szef NBP nie posłuchał, a teraz nawet dodaje swojemu „długomierzowi” nowe funkcje. [FOT. WM] JACKU, NIE ŚCIĄGNĘ: W kwietniu 2012 r. wicepremier Jacek Rostowski apelował do Leszka Balcerowicza, by zatrzymał swój licznik długu publicznego, powieszony przy najbardziej ruchliwym skrzyżowaniu
w Warszawie. „Leszku, ściągnij licznik” — pisał w liście otwartym. Były szef NBP nie posłuchał, a teraz nawet dodaje swojemu „długomierzowi” nowe funkcje. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/51624e56-6c7f-4286-9189-9014ffd8ad99/f9d781ea-7eeb-5b8e-8644-1837e2fccbff_w_830.jpg)
— Zmiany w OFE to nic innego jak ukrywanie zadłużenia publicznego przed oficjalną statystyką i przed obywatelami. Rząd zamienia jedne zobowiązania na inne — niejawne, ale również wymagające spłaty wraz z odsetkami zmiany — alarmuje Leszek Balcerowicz. Ma nadzieję, że „Polacy zablokują te szkodliwe dla nich zmiany”.
Dług to dług
Rząd, umarzając obligacje należące do OFE, obniża dług jawny, czyli wynikający z papierów skarbowych. Tak liczone zadłużenie — według szacunków rządu — spadnie po zmianach w OFE o około 7-8 pkt proc., czyli do 49-50 proc. PKB.
Jednocześnie w górę pójdzie jednak tzw. dług ukryty, czyli zobowiązania państwa wobec przyszłych emerytów. Im mniej bowiem pieniędzy ludzie mają odłożone w OFE, tym większy ciężar finansowania systemu emerytalnego będzie musiało w przyszłości wziąć na siebie państwo.
— Zapewnianie, że zmiany w OFE zmniejszą dług, to kłamstwo. Rząd obniża w ten sposób tylko oficjalny wskaźnik długu, a nie faktyczne zadłużenie państwa — ono pozostaje bez zmian, a w długiej perspektywie nawet rośnie, bo rząd ma więcej przestrzeni zwiększania wydatków. Receptę na klęskę przedstawia się nam jako recepta na sukces. Promuje się zło pod hasłem walki ze złem — ostrzega prof. Balcerowicz.
Dlatego ekonomista przeprowadza lifting swojego licznika długu publicznego, który bije na tablicy wywieszonej w centrum Warszawy. Licznik ten od wczoraj pokazuje już nie tylko stan oficjalnego zadłużenia państwa, ale też poziom długu ukrytego. Według szacunków należącej do Leszka Balcerowicza fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR), ten drugi rodzaj długu wynosi obecnie 3,07 bln zł (82,6 tys. zł na mieszkańca), czyli 190,6 proc. PKB. Dla porównania, dług oficjalny to „zaledwie” 936 mld zł (25,2 tys. zł na osobę), czyli 57,3 proc. PKB.
— To i tak dość ostrożne wyliczenia. W szacowaniu poziomu długu ukrytego przyjęliśmy dość wąską definicję. Wzięliśmy pod uwagę jedynie zobowiązania Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wobec emerytów, pominęliśmy np. renty, emerytury mundurowe czy rolnicze. Policzyliśmy tylko to, ile rząd jest winny obecnym emerytom i jakie zobowiązania nabyli już obecni pracownicy — tłumaczy Aleksander Łaszek, ekonomista FOR.
Grecka lekcja historii
Dług ukryty to nie tylko Polska specjalność. Podobne zobowiązania, często jeszcze większe niż my, mają wszystkie kraje, które posiadają publiczny system emerytalny (obecnie brak porównywalnych danych, spójna metodologia liczenia długu niejawnego w UE właśnie powstaje, prace mają zakończyć się w 2020 r.). Reforma ZUS i OFE z 1998 r. sprawiała jednak, że Polska zaczęła obniżać poziom długu ukrytego i pozytywnie wyróżniać się na tle innych państw. Jak policzył w 1996 r. prof. Stanisław Gomułka, obecny główny ekonomista Business Centre Club, nieoficjalne zadłużenie Polski wynosiło wówczas równe 300 proc. PKB. Od tego czasu dług ten spadł więc o ponad jedną trzecią (bo nowy sposób naliczania składek w ZUS po prostu obniża poziom przyszłych świadczeń).
— Zmniejszanie skali drugiego filara emerytalnego sprawia, że znowu będą narastać zobowiązania państwa wobec obywateli. Nie można wykluczyć, że dług wkrótce znowu osiągnie poziom 300 proc. PKB — mówi Stanisław Gomułka.
A im wyższy dług ukryty, tym większe ryzyko kryzysu fiskalnego w kraju. O tym, jak groźne potrafi być niejawne zadłużenie, przekonała się np. Grecja. „Hojność” polityków w rozdawaniu świadczeń społecznych sprawiła, że dług ukryty rósł i państwo musiało pożyczać coraz więcej pieniędzy, żeby te obietnice spełniać. W pewnym momencie dług ukryty zaczął szybko zamieniać się na dług jawny, co doprowadziło do bankructwa kraju. Ten sam mechanizm zadziałał w Portugalii czy Detroit.
— Rząd, który zamienia dług jawny na ukryty, zachowuje się jak człowiek, który zamiast sprzątać dom i na bieżąco wynosić śmieci, wystawia je tylko przed próg. Robi to po to, by wewnątrz domu mógł gromadzić jeszcze więcej śmieci niż dotychczas, a w dodatku góra śmieci za progiem stale rośnie. Od takiego wystawiania odpadków za próg sytuacja sanitarna domostwa wcale się nie poprawi — przekonuje Leszek Balcerowicz.
Jacek Rostowski nie komentuje zarzutów profesora Balcerowicza — usłyszeliśmy w MF.