W kwietniu tego roku prezydent Władimir Putin został zapytany przez jednego z mieszkańców anektowanego przez Rosję Krymu, co ma robić, bo ma kredyt na auto w ukraińskim banku. „Używaj auta i nie martw się”, odpowiedział prezydent Rosji. Sytuacja zmieniła się, bo obecnie Michaił Suchow, wiceszef banku centralnego Rosji potwierdza, że długi mieszkańców Krymu wobec ukraińskich banków będą musiały zostać spłacone.
- Prędzej czy później będą one musiały zostać spłacone. Jak tylko kontakty robocze między Ukrainą i Rosją się poprawą, powstanie bank, który będzie pośrednikiem między kredytodawcami i kredytobiorcami i zacznie ściągać długi – powiedział Suchow mediom z Krymu.
Ukraińskie banki informują, że niemal wszystkie udzielone tam kredyty nie są spłacane. Pożyczyły firmom i klientom indywidualnym z Krymu równowartość ok. 1,8 mld USD.
