Bank Pekao zarobił w 2004 r. nieco więcej niż przewidywał rynek. Zarząd obiecuje wyższą dywidendę. Akcje spółki poszły w górę.
Podczas wczorajszej sesji akcje banku Pekao osiągnęły historyczne maksimum — 149,50 zł, wzrastając o 3,50 proc. Na zamknięciu sesji walory kosztowały 148 zł, wzrosły o 2,8 proc. To reakcja rynku m.in. na wyniki finansowe spółki.
— Grupa Pekao zarobiła netto ponad 1,3 mld zł. To nieco więcej niż oczekiwał rynek. Spółka rozwija się bardzo stabilnie — zauważa Marcin Materna, analityk Millennium DM.
W porównaniu z 2003 r. zysk grupy wzrósł o 46 proc. Po PKO BP, który zarobił 1,5 mld zł, jest to drugi wynik na rynku. Pekao obiecuje, że w tym roku inwestorzy dostaną wyższą dywidendę niż w ubiegłym. W 2003 r. bank wypłacił akcjonariuszom 80 proc. z 920 mln zł zysku. Przypadło po 4,50 zł na papier.
— Powiedzieliśmy sobie, że co roku będziemy wypłacać coraz wyższą dywidendę — mówi Jan Krzysztof Bielecki, prezes Pekao.
Nie ujawnił natomiast, czy to oznacza, że za 2004 r. bank zamierza wypłacić więcej niż 80 proc. zysku. Obiecuje natomiast, że w 2005 r. spółka będzie się rozwijała jeszcze szybciej niż w ubiegłym.
— W tym roku stawiamy na rozwój złotowych kredytów hipotecznych, kredytów detalicznych — tu wprowadzimy nową ofertę, a także kredytów dla mikroprzedsiębiorstw. W tych segmentach zamierzamy rozwijać się szybciej niż rynek. Sądzę także, że duże wzrosty odczuje nasze towarzystwo funduszy inwestycyjnych — podkreśla Jan Krzysztof Bielecki.
Jednak w tym roku wzrost wyniku może nie być tak znaczący.
— Sądzę, że zysk w porównaniu z 2004 r. wzrośnie o kilka procent i nieco przekroczy 1,4 mld zł — twierdzi Marcin Materna.
W opinii obserwatorów rynku, największym sukcesem w 2004 r. było zahamowanie spadku kredytów, które w Pekao nawet wzrosły o 4,3 proc. — do 29,7 mld zł. Co ciekawe, spółka odnotowała zarówno wzrost zadłużenia klientów indywidualnych, jak też firm, które — jak sygnalizują inne banki — nie wykazywały chęci do zadłużania.