Bank zaczyna walkę z otyłością

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 10-09-2010, 00:00

W całej Polsce pojawiły się billboardy z hasłem "To śmieci tuczą dzieci". A to dopiero początek…

Firmy spożywcze, gastronomiczne i organizacje branżowe wstrzymują oddech

W całej Polsce pojawiły się billboardy z hasłem "To śmieci tuczą dzieci". A to dopiero początek…

Tego jeszcze w Polsce nie było. Duży bank zaangażował się w walkę z niezdrową żywnością, która w krajach zachodnich jest często nazywa "śmieciową" (junk food). Na ulicach miast pojawiły się billboardy przedstawiające otyłe dziecko nad talerzem pełnym tłustych i słodkich produktów, opatrzone wymownym hasłem: "To śmieci tuczą dzieci". Co ciekawe, za kampanią stoi powołana niedawno do życia Fundacja Banku Ochrony Środowiska (FBOŚ).

Zmasowana ofensywa

— Billboardy to tylko preludium zakrojonego na szeroką skalę programu mającego przeciwdziałać otyłości wśród polskich dzieci. Poza kampanią medialną, która obejmuje jeszcze m.in. serię programów telewizyjnych z udziałem znanych polityków, uruchomiliśmy stronę internetową z informacjami na temat zdrowego żywienia opracowanymi przez ekspertów z uczelni i instytutów naukowych — informuje Katarzyna Radzio, koordynator programu "Aktywnie po zdrowie" w Fundacji Banku Ochrony Środowiska.

To jednak nie wszystko.

— Od października chcemy wprowadzić do programu nauczania polskich szkół podstawowych elementy edukacji żywieniowej i promującej aktywność fizyczną, m.in. plansze z piramidą zdrowego żywienia. Rozesłaliśmy już zaproszenia do 14 tys. szkół podstawowych — informuje Katarzyna Radzio.

Patronat nad akcją objęły: Ministerstwo Edukacji Narodowej, Ministerstwo Zdrowia oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki.

— "Śmieciowym" jedzeniem nazywamy m.in. dania typu fast food, gazowane i słodzone napoje, w tym energetyzujące, cukierki, słodycze, chipsy i inne słone przekąski, czyli żywność mocno przetworzoną, z dużą zawartością tłuszczów, cukru i innych niepożądanych składników —wymienia Katarzyna Radzio.

Firmy z branży spożywczej i gastronomicznej są zaskoczone, a niektóre wręcz oburzone. Pytane o plakaty "To śmieci tuczą dzieci" w większości uchylały się jednak od komentarza.

— Te billboardy są bardzo kontrowersyjne, podobnie jak niektóre stwierdzenia w internecie. Dziwi nas, że za kampanią dotyczącą zdrowego odżywiania stoi bank. To tak, jakby branża żywnościowa firmowała kampanię informującą o tym, że usługi bankowe są niebezpieczne dla klientów, bo mogą prowadzić do nadmiernego zadłużenia, a nawet do bankructwa — mówi pragnąca zachować anonimowość osoba z branży spożywczej.

Walka na argumenty

Polska Federacja Producentów Żywności (PFPŻ) broni dobrego imienia przemysłu spożywczego.

— Stanowczo protestujemy przeciwko nazywaniu jakiejkolwiek grupy produktów żywnościowych śmieciami. Hasło reklamowe "To śmieci tuczą dzieci", a także zamieszczone na portalu www.aktywniepozdrowie.pl treści sugerujące, że pewne grupy produktów żywnościowych są zbędne, nie mają żadnej wartości odżywczej, czy wręcz są szkodliwe i jako takie nie powinny być w ogóle spożywane, uważamy za niezgodne z obiektywną wiedzą żywieniową i wprowadzające konsumenta w błąd — podkreśla Andrzej Gantner, dyrektor PFPŻ.

— Każda żywność dopuszczona do obrotu, sprzedawana legalnie i obecna na rynku od wielu lat jest bezpieczna i zdrowa. Podstawą problemu otyłości są złe nawyki żywieniowe i niezbilansowana dieta — mówi Jarosław Kutelski, dyrektor ds. korporacyjnych z firmy Mars Polska.

Z kampanii FBOŚ cieszy się za to branża zdrowej żywności.

— W naszej sieci sprzedajemy wyłącznie zdrową żywność, a więc taką, która nie zawiera szkodliwych zanieczyszczeń, sztucznych dodatków i jest wytwarzana bez użycia chemii. Taka jest m.in. certyfikowana żywność ekologiczna, a także żywność naturalna, wytwarzana naturalnymi metodami, choć jeszcze nieposiadająca certyfikatów. Do zdrowej żywności zalicza się też różnego rodzaju produkty dietetyczne — mówi Sławomir Chłoń, prezes firmy Organic Farma Zdrowia.

Według niego, świadomość zdrowotna naszego społeczeństwa jest jeszcze niska. Świadczy o tym np. to, że udział produktów ekologicznych w rynku żywności w Polsce sięga zaledwie 0,25 proc., podczas gdy w Niemczech 4 proc., a w Szwajcarii aż 5 proc.

500

mln zł Tyle według ekspertów wyniesie w tym roku wartość rynku żywności ekologicznej w Polsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane