Specjalista z firmy zarządzającej aktywami o wartości ponad 13,8 mld USD
zadaje więc uzasadnione pytanie „Dlaczego ceny metalu wzrosły tak znacznie,
kiedy nie ma na niego aż tak realnego zapotrzebowania?”.
- Zapasy wszędzie
rosną, a popyt pozostaje w miejscu – argumentuje Sorrentino.
Barclays Capital szacuje, że globalna nadwyżka aluminium wzrośnie o 29 proc.
do 1,63 mln ton w przyszłym roku, po tym jak największy od 1994 r. roczny wzrost
cen zachęcił producentów do zwiększenia wydobycia.
Aluminiowa bańka
napęczniała tek bardzo, że tylko w 2009 r. cena surowca zwiększyła się aż o 35
proc.
Dlatego specjaliści przestrzegają przed jej gwałtownym pęknięciem.
Średnia cena aluminium w 2010 r. na londyńskiej giełdzie (LME) ma kształtować się na poziomie 1885 USD za tonę, podczas gdy obecnie sięga ponad 2071 USD. Zapasy monitorowane przez LME niemal podwoiły się do 4,6 mln ton w tym roku. To więcej niż cała produkcja metalu w Zachodniej Europie.
W wyniku ostatniego załamania w globalnej gospodarce cena aluminium w ciągu
siedmiu miesięcy spadła o 62 proc. ze szczytu w lipcu 2008 r, kiedy to osiągnęła
wartość 3380,15 USD.